fbTrack

Historia

Nie poznała go nawet siostra Zula...

Józef Piłsudski, fotografia z Łodzi ok. roku 1900
MUZEUM WOJSKA POLSKIEGO W WARSZAWIE
Podczas pobytu na Syberii Piłsudski nabierał wiedzy o socjalizmie. Szczególnie czas spędzony w Tunce (1890 – 1892) miał na niego wręcz formacyjny wpływ. Był tam najmłodszym z 19 zesłańców. Większość z nich posiadała polityczne doświadczenia i odegrała w życiu młodego zesłańca ogromną rolę.
W Tunce ukształtowały się jego poglądy i sposób postrzegania świata, prowadzenia polityki, umiejętność wsłuchiwania się w poglądy innych i dochodzenia do kompromisu – tak charakterystyczne dla pierwszego pokolenia polskich socjalistów.
Najważniejsze jednak, że podczas zesłania swoje poglądy na socjalizm zabarwił nieodwołalnie biało-czerwonym odcieniem. Z owego odcienia uczynił papierek lakmusowy, weryfikując nim każdego polityka, a socjalistę w szczególności. Rewolucja robotnicza miała być w istocie kolejnym, za to powszechnym i tym razem zwycięskim powstaniem narodowym. Wprowadzenie reform społecznych nie mogło więc wyprzedzić budowy Niepodległej. Pozostając ofiarą despotyzmu carskiego, nie chciał i pewnie mentalnie nie mógł oderwać rewolucji socjalnej od sprawy odrodzenia narodowego. To samo zresztą dotyczy innego z uczestników planowanego zamachu na cara Aleksandra III, wybitnego geologa Józefa Łukaszewicza. Pamiętajmy, że obu wymienionych, a i wielu innych im podobnych, wtłoczył w te koleiny carat: najpierw deprawując uczniowskie dusze, a potem zsyłając ich na Syberię czy do Szlisselburga.
Wpływ zesłania był tak duży, że po powrocie z niego Piłsudski był w stanie wpłynąć na losy tworzącej się właśnie Polskiej Partii Socjalistycznej, a z czasem przejąć w niej przywództwo. Gdy 1 lipca 1892 roku po pięciu latach nieobecności zjawił się w Wilnie, wielu znajomych miało kłopoty z rozpoznaniem go, nosił bowiem dużą brodę i brakowało mu dwóch zębów na przedzie, a twarz miała „kolor nie bardzo czystej ziemi”. Nie poznała go nawet siostra Zula. [i][List Nagrodzkiego ogłoszony przez A. Borkiewicza, „Niepodległość”, t. XIX, Warszawa 1939, s. 401 – 402][/i] W Wilnie poddano go tajnemu dozorowi policji, ale pomimo tego udało mu się odwiedzać rodzinę na Żmudzi i w Teneniach. Zresztą akurat w tym samym czasie Zułów przestał należeć do Piłsudskich. W wyniku licytacji dostał się w ręce ks. Michała Ogińskiego, po paru latach nabył go kupiec z Rygi Klimow, a jego ostatnim właścicielem był gen. Kurnosow. Opuścił on Zułów wraz z wycofującymi się wojskami rosyjskimi podczas I wojny światowej. Utrata rodowego gniazda nie miała już praktycznego znaczenia, bo nie mógł z niego korzystać i groziły mu daleko surowsze konsekwencje. [srodtytul]Dmowski w Wilnie i oręż „bibuły”[/srodtytul] Główny wysiłek skierował Piłsudski na nawiązanie kontaktów z małą grupką socjalistów polskich z Dominikiem Rymkiewiczem na czele, przebywających wówczas w Wilnie. U niego też, na ul. Święciańskiej, się zbierano, czytano książki i broszury socjalistyczne. Ich działalności patronowało grono byłych proletariatczyków, w tym Aleksander Sulkiewicz i Kazimierz Pietkiewicz, którzy dojeżdżali z Warszawy. Obok Pietkiewicza i Sulkiewicza dojeżdżał też odbywający w Mitawie karę zesłania Roman Dmowski, w owym czasie mający mocno radykalne przekonania. [i][A. Micewski, „Roman Dmowski”, Warszawa 1971, s. 36; E. Czerniawski, „Dmowski wobec Piłsudskiego. Próba wyjaśnienia w świetle faktów historycznych”, Sydney 1969, s. 29; Inst. Piłsudskiego w Londynie, teka X (1079) IIA, 17, 41][/i] Paleta opinii i „partyjnych” orientacji była obszerna i zróżnicowana. Te same nazwiska pojawiały się w różnych konfiguracjach, a współpraca była wówczas o tyle łatwiejsza, o ile za żadną z „partii” nie stała silna, ogólnokrajowa struktura. Działalność podejmowana przez Piłsudskiego w Wilnie zbiegła się z zebraniem w Paryżu grona byłych działaczy Proletariatu, Związku Robotników Polskich, Zjednoczenia Robotniczego w celu powołania Związku Zagranicznego Socjalistów Polskich (listopad 1892 r.). W jego obradach brało udział tylko dwóch działaczy z kraju: Aleksander Sulkiewicz i Jan Stróżecki. Jak słusznie zauważa Jan Kancewicz, było to w istocie „zgromadzenie emigrantów”. W sformułowanym wówczas programie postulowano utworzenie polskiej samodzielnej republiki demokratycznej jako federacji z Litwą i Rusią. W dziedzinie społecznej program Związku był socjalistyczny, ale politycznie mówił o potrzebie powołania demokratycznej republiki polskiej. Niepodległość Rzeczypospolitej powiązano z potrzebami polskiego proletariatu. Hasło niepodległości stanie się fundamentem krajowej emanacji ZZSP w postaci Polskiej Partii Socjalistycznej. PPS powołano na początku 1893 roku z inicjatywy emisariuszy ZZSP, w tym Stanisława Mendelsona. [i][A. Micewski, „Roman Dmowski”, Warszawa 1971, s. 36; J. Kancewicz, „Polska Partia Socjalistyczna w latach 1892 – 1896”, Warszawa 1984, s. 45 – 46; B. Limanowski, „Pamiętniki”, oprac. J. Durko, t. II, Warszawa 1958, s. 439 – 441; S. Wojciechowski, „Moje wspomnienia”, t. I, Lwów – Warszawa 1938, s. 48 – 52][/i] Jeszcze na przełomie 1892 i 1893 roku Piłsudski wyjechał do Warszawy, gdzie poznał wielu polityków, rozmawiał między innymi z członkami Ligi Narodowej, Janem Ludwikiem Popławskim, Józefem Karolem Potockim, Józefem Hłaską i innymi. Porozumienia co do koordynacji ruchu nie osiągnięto. [i][H. Cepnik, „Józef Piłsudski, twórca niepodległego państwa polskiego”, Warszawa 1935, s. 54][/i] Do PPS przystąpiły grupy socjalistyczne w Królestwie Polskim i grupa petersburska. Socjaliści w Wilnie dołączyli się doń jako „sekcja litewska”. Główną rolę odgrywał w niej Józef Piłsudski. Organem ZZSP od maja 1893 roku stał się „Przedświt”, wychodzący od 1891 roku w Londynie i dawniej redagowany przez Mendelsona. Było to główne forum dyskusyjne nowego ugrupowania i platforma programowa. Po zjeździe paryskim w listopadzie 1892 roku redakcję „Przedświtu” objął Witold Jodko i był jego redaktorem przez pięć lat. „Przedświt” i generalnie „bibuła” były podstawowym orężem w walce o serca i umysły robotników. Tylko w latach 1893 – 1896 nakład wydawnictw PPS: druków ulotnych, książek i czasopism drukowanych w Londynie wyniósł ponad 172 tysiące egzemplarzy. Blisko 75 proc. wydawnictw przemyconych zostało do kraju. W publikacjach dominowała tematyka związana z niepodległością Polski i koniecznością prowadzenia walki z caratem. Sprawy związane z propagowaniem socjalizmu, w tym dzieła Marksa i Engelsa, zajmowały w wydawnictwach miejsce marginalne. [i][J. Kancewicz, „Polska Partia Socjalistyczna w latach 1892 – 1896”, Warszawa 1984, s. 60 – 66][/i] [srodtytul]„Robotnik” na „bostonce”[/srodtytul] Na przełomie czerwca i lipca 1893 roku odbyło się w lasach ponarskich pod Wilnem zebranie uznane później za pierwszy zjazd PPS, w którym wzięły udział organizacje warszawska, petersburska i wileńska. Obok Piłsudskiego uczestniczyli w nim Stanisław Wojciechowski, Aleksander Sulkiewicz, Stefan Bielak i Ludwik Zajkowski. Wtedy zapadła uchwała wydawania organu PPS – „Robotnika”. Był to znak przenoszenia punktu ciężkości prowadzonej działalności z emigracji do kraju. W trakcie zjazdu uznano za konieczne określenie stosunku PPS do rewolucjonistów rosyjskich, czym zajął się Piłsudski, publikując w „Przedświcie” artykuł „Stosunek do rewolucjonistów rosyjskich”. [i][„Przedświt”, VIII, 1893, nr 8; J. Piłsudski, „Pisma Zbiorowe”, T. I, Warszawa 1937, s. 42 – 45][/i] Pisze w nim, że „ogniwa łańcucha, którymi nas carat skrępował, są zarazem i naturalną spójnią łączącą nasze siły w walce skierowanej ku skruszeniu hańbiących nas kajdan. Lecz walka z caratem dla PPS jest tylko walką z jedną z form rządu rosyjskiego w Polsce i nie wypełnia wcale naszego programu politycznego. PPS wystawia w swym programie żądanie samodzielnej „rzeczypospolitej demokratycznej”. Wzywa rewolucyjne grupy rosyjskie, by porzuciły swe bierne stanowisko i czynnie wystąpiły z uzasadnieniem politycznych aspiracji PPS. Żąda, by na terenie objętym działalnością PPS roboty rewolucyjne grup rosyjskich były prowadzone tylko za jej zgodą. To są dwa warunki współpracy Polaków z rewolucyjnymi grupami rosyjskimi”. Tekst ten został opatrzony przez redakcję „Przedświtu” (Witolda Jodkę) następującą uwagą: „Artykuł poniższy, nadesłany nam z kraju, należy uważać za oficjalne wypowiedzenie się Polskiej Partii Socjalistycznej w kwestii stosunku jej do rewolucyjnych grup rosyjskich”. Oznaczało to uznanie Piłsudskiego, młodego stażem działacza, za osobę władną do wypowiadania się w kwestiach programowych. Wkrótce dostał on w swe ręce kolejny instrument. Decyzją wspomnianego zjazdu było bowiem powołanie do życia krajowego organu PPS. Taka była geneza „Robotnika”, pisma, które stało się wehikułem windującym w górę popularność PPS, ale i symbolem siły partii, która poprzez aktywność i kontakt z czytelnikiem rzucała wyzwanie omnipotencji cara. 12 lipca 1894 roku ukazał się pierwszy numer założony przez Piłsudskiego i Sulkiewicza. Druk tego organu odbywał się na słynnej maszynie drukarskiej „bostonce” zakupionej przez Stanisława Wojciechowskiego i przeszmuglowanej na Wileńszczyznę przez Sulkiewicza, który był urzędnikiem komory celnej w Wierzbołowie. W tamtych warunkach publikacje PPS były kroplą drążącą skałę, głosem protestu tych, którzy w dyskursie publicznym byli go pozbawieni. Ważna również była publicystyka historyczna, przypominająca zasłużonych i ich walkę o niepodległość. Liderem podziemnego imperium wydawniczego PPS stał się Piłsudski. Był autorem i redaktorem, organizatorem kasy, konspiratorem odpowiedzialnym za wybór konspiracyjnego lokalu, gdzie składano kolejne numery. Język publikacji Piłsudskiego był zwięzły, obrazowy i komunikatywny, umiejętnie dostosowany do oczekiwań i poziomu odbiorcy. Wzbogacał go często porcją emocji i historycznym przykładem. Chodziło o nieobniżanie poziomu, ale poszerzenie kręgu odbiorców. Wreszcie tematyka. Nie bał się poruszać tematów stricte bieżących, robotniczych, wyrwanych z odległych warsztatów i zakładów pracy – dając im pozór bliskiego i autentycznego kontaktu u źródła. [srodtytul]Niepodległość, a dopiero potem socjalizm[/srodtytul] Motywem przewodnim pozostawała niepodległa Rzeczpospolita. W numerze dziewiątym „Robotnika” przypomniał, że hasłem [...] „może być tylko Niepodległa Polska, która dzięki wpływowi proletariatu inną, niż demokratyczna, być nie może”, w innym miejscu: „Niepodległa Polska to śmierć caratu...” Niekiedy odzywały się echa jego osobistych doświadczeń. Pisał więc o rusyfikacji, udręczeniu narodów w rosyjskim jarzmie, o wspólnocie interesów w walce z tym jarzmem. Ten motyw wspólnego frontu w walce z narzuconą władzą był chyba najczęściej poruszany, podobnie zresztą jak sprawy wewnętrzne Rosji. Mało tego, Piłsudski wyrażał przekonanie o tym, że: „Rolą historyczną socjalizmu w Polsce jest rola obrońcy przed zaborczym i reakcyjnym caratem”. A więc socjalizm w biało-czerwonej kokardzie z antycarskim ostrzem. 1 listopada 1894 roku umarł cesarz Aleksander III. W „Odezwie na śmierć cara Alesandra III” Piłsudski pisał: „Tchórzliwy despota, cierpiący na obłęd samowładzy absolutnej i szowinizmu narodowego – oto co powie o nim historia… Świadomość mas – to zguba caratu, ciemnota i nędza – to jego zbawienie… Dobrze pojęty interes klasowy każe nam się domagać Niezależnej Polski… W walce tej będziemy mieli sojuszników. Proletariat wszystkich krajów, związany z nami węzłami solidarności międzynarodowej, już się za nas wypowiedział. Towarzysze rosyjscy staną z nami do szeregu. Wezwiemy w końcu do walki te miliony różnych ludów, które, jak my, skuci są kajdanami carskiej niewoli. Przed taką siłą nie ostoi się potęga caratu…”. [i][Pisma, 1, 73 – 74;][/i] A więc sojusz z innymi narodami i niepodległość, a dopiero potem socjalizm. Warto przytoczyć list z 9 października 1898 roku do Wojciechowskiego w Londynie, w którym pisał: „Chciałbym tylko zwrócić twoją uwagę w sprawie „Polski socjalistycznej”, że ja zgodzić się na nią mogę tylko jako na wynik ogólnosocjalistycznego dążenia do wzięcia władzy w swoje ręce, wszelakie zaś twierdzenie, że Polska niepodległa będzie po zwycięstwie w naszych rękach, a więc socjalistyczną, uważam co najmniej za ryzykowne, a w każdym razie rozstrzygnięcie takiej kwestii uważam za przedwczesne i niepotrzebne, tj. mogę powiedzieć, że dążę do Polski socjalistycznej, gdyż na to jestem socjalistą, lecz nie mogę twierdzić i wprowadzać do programu punktu głoszącego, że bez Polski burżuazyjnej się obejdziemy, ominiemy ją. Takie twierdzenie uważam za pisanie zawczasu historii przyszłej rewolucji w chwili, gdy ta rewolucja jest jeszcze dosyć oddalona. Dobre to jest dla gawęd i sporów, dobre wreszcie dla artykułu, lecz nie powinno, według mnie, mieć miejsca w oficjalnym wystąpieniu publicznym”. [i][„Niepodległość”, t. XVII, Nowy Jork 1984, s. 12 – 16][/i] Czy więc Piłsudski był szczerym socjalistą? W końcu XIX wieku socjalizm był ideą świeżą i nieobciążoną bagażem późniejszych doświadczeń, a tym bardziej komunizmu. Podobnie jak wielu jemu współczesnych, Piłsudski wierzył, że sprawiedliwość społeczna może być osiągnięta dzięki socjalizmowi. Inna wszakże sprawa jak ów socjalizm pojmował. Z pewnością nie był ideowym ortodoksem, ale z drugiej strony istotnym dowodem dla szczerości jego przekonań był ogrom włożonego przezeń wysiłku. Analizując go, trudno podejrzewać Piłsudskiego o koniunkturalizm. Na socjalizmie nic nie mógł zyskać, bo PPS była partią nielegalną, bez szans na udział w życiu parlamentarnym. Brak jej było finansowego zaplecza, a Piłsudski nie mógł legalnie zarobkować, bo poszukiwała go policja. W praktyce musiał sobie organizować zaplecze dla siebie, a później także i dla rodziny. Był w warunkach polskich jednym z pierwszych działaczy utrzymywanych przez partię, a poświęcających się wyłącznie robocie konspiracyjnej. [srodtytul]Rezolucja socjalistów i pościg ochrany[/srodtytul] Pozycję Piłsudskiego potwierdził udział w zjeździe Związku Zagranicznego Socjalistów Polskich w Zurychu na początku grudnia 1894 roku. Równie ważny okazał się IV Kongres II Międzynarodówki Socjalistycznej w roku 1896. Przed samym kongresem udał się do Londynu, aby wziąć udział w przygotowaniu stanowiska PPS. W kongresie, na który pojechał po kilkumiesięcznym pobycie w Londynie, sprawy polskiego socjalizmu reprezentowali także Ignacy Mościcki, Ignacy Daszyński, Bolesław Antoni Jędrzejowski, Witold Jodko-Narkiewicz, Aleksander Dębski. Chcieli przeforsować rezolucję, że niepodległość Polski jest postulatem całego międzynarodowego ruchu robotniczego. Tego jednak nie udało się osiągnąć. Rezolucja kongresu przyznała każdej narodowości prawo pełnego stanowienia o sobie, wyrażając jednocześnie solidarność z robotnikami, którzy cierpią w obcym, despotycznym jarzmie. Piłsudski napisał potem o tej rezolucji, że z jednej strony odrzucała, z drugiej – w pewnym sensie honorowała stanowisko zgłoszone przez delegatów PPS. Plusem pobytu w Londynie oraz na kongresie w Paryżu był osobisty kontakt z wieloma wybitnymi działaczami. Poznał między innymi Aleksandra Milleranda i Aristide Brianda, którzy 25 lat później witać go będą jako Naczelnika niepodległej Rzeczypospolitej w Paryżu. W tym czasie był Piłsudski dla ochrany ważną postacią do namierzenia i rozpracowania. 15 listopada 1895 Departament Policji w Petersburgu rozesłał kolejny okólnik w sprawie Piłsudskiego, oskarżonego o szerzenie wywrotowej propagandy wśród robotników. Miał wówczas używać nazwiska Józef Grodzki lub Wojnarowski, co nie było prawdą. Okólnik podawał, iż ojciec zamieszkuje w majątku Tenenie, brat Bronisław przebywał na Sachalinie, a bracia Adam i Kazimierz zamieszkują u ojca. Brat Jan miał przebywać w Wilnie, a Kacper w Lipawie u ciotki Giedgowd, gdzie się kształcił w gimnazjum. Siostry: Helena i Maria, mieszkały u ojca, Zofia Kadenacowa w Wilnie, a Ludwika wychowywała się w Instytucie Wileńskim. Okólnik podawał także nie dość dokładny rysopis Piłsudskiego. Informacje ochrany były nieprecyzyjne i zazwyczaj spóźnione, choć zarzucona sieć miała imponujące rozmiary. 16 grudnia 1895 roku dyrektor Departamentu Policji w Petersburgu informował P. I. Raczkowskiego, szefa agentury przy ambasadzie w Paryżu, iż Piłsudski znajduje się obecnie w Londynie, co poleca sprawdzić. W dziesięć dni potem Petersburg prostował poprzednią informację: według świeżo otrzymanych wiadomości Piłsudski przebywał w Liverpoolu lub Manchesterze. Piłsudski istotnie był w Londynie w grudniu, lecz w 1894 roku. W Liverpoolu i Manchesterze nigdy nie był. [i][Akta Ochrany paryskiej w Instytucie Hoovera w Stanford; kopia w: IJP, AOG, Archiwum J. Piłsudskiego, t. XVII][/i] [srodtytul]Pod pomnikiem Mickiewicza w Warszawie[/srodtytul] Ważną cezurą w pierwszym okresie działalności w PPS było odsłonięcie pomników Murawiewa-Wieszatiela w Wilnie oraz Adama Mickiewicza w Warszawie – w 100. rocznicę urodzin poety, 24 grudnia 1898 roku. Równie istotne było opublikowanie przez PPS memoriału generalnego gubernatora rosyjskiego w Warszawie (1897 – 1901) ks. Aleksandra Imeretyńskiego, który przechwycony przez PPS wydano w dużym nakładzie. Demaskował intencje caratu w stosunku do Polaków, a pośrednio wskazywał na możliwości PPS. [i][S. Kawyn, „Ideologia stronnictw politycznych w Polsce wobec Mickiewicza 1890 – 1898”, Lwów 1937][/i] [srodtytul]W numerze 30. „Robotnika” [/srodtytul] z 10 grudnia 1898 Piłsudski pisał, że władze rosyjskie sądziły, iż pomnik Mickiewicza będzie widomym znakiem łaski cesarskiej dla Polaków. Pomylono się. Tysiące groszowych składek było wyrazem tego, że imię Mickiewicza sięga głębiej w łono narodu – tkwi w sercach ludu. Jednocześnie Piłsudski wyrażał troskę, by „uroczystość narodowa zgotowana na mocy pozwolenia carskiego” nie zamieniła się w „urzędowy akt pohańbienia takiego Mickiewicza, jakiego ukochał cały lud polski”. Jego konkluzja była następująca: „Dzięki naszej agitacji Mickiewicz został oswobodzony z hańbiących jego pamięć judaszowskich objęć ugody i wrócił tam, gdzie był za życia, do szeregów walczących i prześladowanych”. [i][Pisma, I, 235 – 236; 255][/i] Liczba publikacji poświęconych uroczystości odsłonięcia pomnika Mickiewicza w Warszawie osiągnęła kilka tysięcy egzemplarzy. PPS wydała 2200 egz. broszury Feliksa Perla-Resa, wydrukowano także 1600 egzemplarzy „Robotnika” (nr 30) z przedrukiem zakazanych wierszy oraz 12 000 egzemplarzy odezwy o Mickiewiczu. [srodtytul]Negliż memoriału generała-gubernatora[/srodtytul] Największe znaczenie propagandowe miało jednak przechwycenie przez PPS i wydanie w 1898 roku tajnego memoriału Aleksandra Imeretyńskiego, który w ostatnich latach XIX wieku był generałem-gubernatorem Warszawy. Piłsudski studiował dokładnie memoriał w Londynie i skomentował go w długim wstępie. Imertyński przedstawił historię stosunków polsko-rosyjskich w epoce przed i popowstańczej 1863 roku oraz podkreślił znaczenie wzrostu czynników, które propagowały znaczenie walki z najazdem rosyjskim. To wywołało zdwojenie ucisku i prześladowań. Brak pozytywnych rezultatów dla rządu nasunął generałowi-gubernatorowi różne wątpliwości, które wyłożył w swym memoriale. Wysuwa więc potrzebę poprawy sytuacji chłopów, jak to było po 1863 roku, aby przekonać lud, „iż cały jego byt, nie tylko materialny, ale i duchowy, leży rządowi na sercu”. Proponuje „wszelkimi siłami starać się wciągnąć księdza do szkoły”, wprowadzić do szkół naukę języka polskiego i założyć w każdej gminie bibliotekę ludową. To usunęłoby potajemną naukę języka polskiego prowadzoną przez ludzi nie zawsze prawomyślnych pod względem politycznym. W bibliotekach ludowych nie byłoby książek niecenzurowanych, które pochodzą z zagranicy. Potrzebę otwarcia politechniki ks. Imeretyński motywuje tym, że młodzież polska udaje się za granicę i „wraca… z mocną antypatią do naszych porządków rosyjskich”. Odnośnie do robotników Imeretyński zdaje się rozumieć, iż robotnik polski „zbliża się do typu robotnika zachodnioeuropejskiego i odczuwa z nim pokrewieństwo duchowe. Przez to cały system idei, wytworzonych przez życie owych krajów, przenosi się na nasz grunt”, gdzie są zupełnie inne porządki. Stąd tarcia robotników z władzą. Proponuje drobne zmiany ustawodawstwa fabrycznego, lecz także zwiększenie dozoru policyjnego nad robotnikami. O kierunku ugodowym klas wyższych („ożywczym strumyku”) Imeretyński wyraża się z powątpiewaniem co do jego siły i wpływów. Publikacja memoriału negliżowała (ulubione określenie Piłsudskiego) politykę rosyjską w Królestwie, ale też politykę polskich kół ugodowych wobec Rosji. PPS jawiła się jako świadoma swych zadań i bezkompromisowa siła działająca w imieniu robotników i polskich interesów. [srodtytul]Zmienia wyznanie, by zawrzeć ślub[/srodtytul] Cały swój czas Piłsudski poświęcał budowaniu struktur organizacji, częstym wyjazdom, korespondencji, wreszcie pisaniu i drukowaniu. Partia pozostawała organizacją kadrową liczącą kilkuset aktywistów, choć była w stanie mobilizować tysiące robotników do demonstracji czy strajków. Wiele czasu pochłaniały spotkania i zabiegi o pozyskanie środków finansowych. To wszystko musiało się odbywać z zachowaniem niezbędnych środków ostrożności i konspiracji, co przez wiele lat pozwala Piłsudskiemu stać się nieuchwytnym dla ochrany. Faktów z życia prywatnego Piłsudskiego znamy z tego okresu niewiele. W tym czasie często podróżuje po ośrodkach robotniczych Królestwa, po Rosji, odwiedzał Londyn, gdzie mógł podtrzymywać kontakty i odpocząć. Krótki wypoczynek w sierpniu 1893 roku w Ciechocinku to jedyna przerwa od rewolucyjnej roboty. Wiosną 1899 roku Piłsudski powziął zamiar poślubienia Marii z Koplewskich Juszkiewiczowej, córki znanego lekarza, która była zaangażowana w prace konspiracyjne. Była rozwódką, która przeprowadziła rozwód w Kościele ewangelicko-reformowanym w Warszawie. Piłsudski, chcąc zawrzeć ślub, musiał zmienić wyznanie. Stało się to w Łomży 24 maja, a 15 lipca 1899 roku w kościele ewangelicko-augsburskim we wsi Paproć Duża w Łomżyńskiem odbył się ślub. Do Kościoła protestanckiego Piłsudski formalnie należał 17 lat. Powrócił na łono Kościoła katolickiego 28 lutego 1916 roku. Nowa sytuacja rodzinna oraz wymogi bezpieczeństwa wymusiły przeprowadzkę do Łodzi, co nastąpiło w połowie października 1899 roku. Przyczyny wyjazdu z Wilna porusza Piłsudski w liście do Londynu z 15 listopada. „Z wielu względów i ogólnej, i prywatnej natury miałem już po uszy siedzenia tam”. Łagodne na ogół warunki policyjne wytworzyły „orgię łamania wszelkich praw i prawidełek konspiracyjnych”. Aresztowanie członka partii Twardowskiego, który sypał wszystkich znajomych w trakcie śledztwa, przesądziło o przeprowadzce, która przeciągnęła się do połowy listopada. Przeniesienie do Łodzi zbiegło się z likwidacją Związku Zagranicznego Socjalistów Polskich, co nastąpiło na przełomie 1899 i 1900 roku. ZZSP wszedł w skład PPS jako jej oddział zagraniczny. [i]Janusz Cisek[/i] [ramka]RADOŚĆ PO POWROCIE Postanowiłem po powrocie do kraju wstąpić do Proletariatu i starać się zreformować go w kierunku, który obecnie nazywa się P. P. S-owym. (...) z tym postanowieniem przyjechałem do domu w drugiej połowie 1892 r. i… ku wielkiej swej radości przekonałem się, że moja zamierzona praca reformatorska jest już zbyteczną. [i]Józef Piłsudski, „Jak stałem się socjalistą”, „Pisma zbiorowe”, t. II, Warszawa 1937, s. 45 – 53[/i][/ramka] [ramka]FORMA NIEWOLNICTWA Socjalizm był przed wojną najdalszą metą postępu społecznego, a przynajmniej za taki uchodził. Po wojnie zaczął przegrywać i nadal będzie przegrywał. W Rosji stał się nową formą niewolnictwa. [i]Józef Piłsudski do Artura Śliwińskiego 9 listopada 1931[/i][/ramka] [ramka]ILOŚĆ BIBUŁY Opublikowane przez P. P. S. sprawozdanie za r. 1899 podaje cyfrę 99 872 jako ilość egzemplarzy najrozmaitszych druków. Podwoiwszy tę cyfrę, dodawszy do niej przypuszczalną ilość bibuły niepartyjnej, (...) otrzymamy cyfrę 250 – 300 tysięcy egzemplarzy druków nielegalnych jako roczną konsumpcję czytającej publiczności polskiej w zaborze rosyjskim. [i]Józef Piłsudski, „Bibuła”, „Pisma Zbiorowe”, t. II, Warszawa 1937, s. 63.[/i][/ramka] [ramka]ŻYDZI I CHRZEŚCIJANIE Szczytna zasada braterstwa ludzi i wspólnoty wszystkich pracujących bez względu na narodowość nie rozbiła dotąd różnych przesądów o Żydach wśród proletariuszy chrześcijańskich. (...) na żydowskim ruchu naszego kraju ciąży jak przekleństwo odosobnianie się od otoczenia i niechęć zrozumienia nawet interesów i potrzeb ludności chrześcijańskiej. [i]Józef Piłsudski, „Kwestia żydowska na Litwie”, „Walka” nr 3, s. 5 – 7, listopad 1903, przedruk: „Pisma zbiorowe”, Warszawa 1937, t. II, s. 225 – 226[/i][/ramka] [i]Janusz Cisek, dyrektor Muzeum Wojska Polskiego. W latach 90. dyrektor Instytutu Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. Autor m.in. „Kalendarium życia Józefa Piłsudskiego (wspólnie z Wacławem Jędrzejewiczem) oraz albumu „Józef Piłsudski” [link=http://www.januszcisek.pl" target="_blank]www.januszcisek.pl [/link] [mail=jcisek@muzeumwp.pl]jcisek@muzeumwp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL