fbTrack

Sport

Adamek znokautował Banksa

Dla Adamka wygrana z Banksem to przepustka do pojedynków z jeszcze lepszymi rywalami o znacznie większe pieniądze
Presschicago
Polak wciąż mistrzem Świata. Po sobotnim pojedynku w Newark nie ma już wątpliwości – Tomasz Adamek jest najlepszym bokserem w wadze junior ciężkiej
– Wszystko zostanie po staremu – mówił Adamek przed walką o pas organizacji IBF w wadze junior ciężkiej. I zostało.
Obrońca tytułu w ósmej rundzie znokautował Johnathona Banksa. 26-letni Amerykanin przystępował niepokonany do walki w Prudential Center. Pierwsze rundy były wyrównane, ale to Polak przyspieszał w końcówkach. Amerykanin czekał na kontrę i straszył prawą ręką. W czwartym starciu jego lewy sierpowy zawadził o szczękę mistrza świata, który zachwiał się, ale nie upadł. To po tej rundzie trener Andrzej Gmitruk prosił Adamka, by się nie śpieszył i pamiętał o obronie. – Nie ma bitki, jeszcze nie teraz – błagał i przeklinał.
Wkrótce, po lewych hakach na korpus, Banks zaczął tracić oddech. Po siódmej rundzie Gmitruk powtarzał Adamkowi: – Rób to samo. Nic nie zmieniaj. Banks, czując, że ucieka szansa na zwycięstwo (dwóch sędziów punktowało wtedy 67:66, a jeden 68:65 dla Adamka), ruszył do ataku, trafił prawym między oczy, poprawił raz jeszcze sierpowym, ale natychmiast boleśnie przekonał się, co potrafi mistrz świata. Dostał prawym na szczękę i padł. Wstał po kilku sekundach, ale kolejnej szarży już nie wytrzymał. Na tułów i głowę sparingpartnera Władymira Kliczki spadło kilkanaście ciosów. Sędzia Eddie Cotton, ten sam, który prowadził w ringu drugą walkę Andrzeja Gołoty z Riddickiem Bowe’em, przerwał pojedynek. – Banks nastawił się na jeden cios, odchylał się głęboko na prawej nodze i liczył, że popełnię błąd – mówił po 37. wygranej Adamek. Na pytanie, czy dostał też pas IBO należący do Banksa, Polak powiedział „Rz”: – Nic o tym nie słyszałem, ale mam już taki w domu. Teraz Adamek szykuje się na wielkie rzeczy. – To jest Ameryka i wszystko może się zdarzyć – powtarza. Na razie czeka go przeprowadzka w New Jersey i podróż do Polski. Następna walka wiosną. [srodtytul]Wygrana Jackiewicza[/srodtytul] Rafał Jackiewicz obronił w Lublinie tytuł mistrza Europy wagi półśredniej, wygrywając na punkty z niepokonanym Włochem Luciano Abisem. [ramka][srodtytul]Byłem jak saper[/srodtytul] [b]Tomasz Adamek po walce z Banksem[/b] [b]RZ: W pierwszych rundach był pan spięty. Zgadza się?[/b] [b]Tomasz Adamek:[/b] Raczej ostrożny. Andrzej Gmitruk powtarzał: uważaj, on jest najgroźniejszy na początku, później słabnie. Badałem Banksa ostrożnie lewym prostym, czarowałem zwodami, patrząc, czy na nie reaguje. Byłem jak saper, który stara się rozbroić ładunek wybuchowy i nie stracić przy tym życia. [b]Bił mocno?[/b] Bardzo mocno, ale na szczęście trafił tylko kilka razy, do tego niezbyt precyzyjnie. Na jego tle mój poprzedni rywal Steve Cunningham uderzał znacznie słabiej. [b]Trener zalecał cierpliwość, a pan rwał się do bitki. Dlaczego?[/b] Lubię rozgrzać wszystkich jak najszybciej. Siebie też, dlatego po kilku jego ciosach chciałem iść na wojnę, ale Gmitruk mnie powstrzymał. [b]Był pan zagrożony w tej walce?[/b] Trafił mnie w czwartej rundzie lewym sierpowym, później przed nokautem dostałem prawym. [b]Zostały ślady na twarzy?[/b] Trochę po prawej stronie, przy oku. Początkowo myślałem, że rozciął mi łuk brwiowy, ale nic się nie stało. Jak pan zadzwonił, wybierałem się właśnie z rodziną do kościoła. Czuję się znakomicie, mógłbym znowu walczyć już dziś, ale niedziela to dla ludzi wierzących dzień odpoczynku. [b]Kiedy poczuł pan, że koniec jest bliski?[/b] Nigdy nie poluję na nokaut. Nie ma sensu, bo wtedy najtrudniej osiągnąć cel. Od kiedy zmieniłem taktykę i zacząłem częściej bić na wątrobę, zobaczyłem, że Banks krzywi się z bólu, i byłem już spokojny. [b]Jak przyjęto pański kolejny efektowny sukces?[/b] Telefony wciąż się urywają. Najwięcej dzwonią z Polski, ale wiem, że Amerykanie też mnie chwalą. Oni uwielbiają tak kończące się wojny. [b]Co dalej?[/b] Na przełomie maja i czerwca chcę się znów pojawić w ringu. Będą rozmowy z Bernardem Hopkinsem. W przyszły wtorek lecę z Ziggim Rozalskim do Polski. Zygmunt Solorz, właściciel Polsatu, myśli o walce we Wrocławiu lub Warszawie. [b]Z Andrzejem Gołotą?[/b] To bujda na resorach, komu to potrzebne. [i]—rozmawiał Janusz Pindera[/i] [/ramka] [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=j.pindera@rp.pl]j.pindera@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL