fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Sól na ranę

Adam Małysz wciąż bez formy
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Turniej Czterech Skoczni - Szwajcar Simon Ammann cieszy się z kolejnego zwycięstwa. U Adama Małysza bez zmian. Polak był 27. i nie wiadomo, czy dokończy turniej. Jutro w kwalifikacjach w Garmisch-Partenkirchen zapewne jeszcze wystartuje
Emocje systemu KO – już zapomnieliśmy, jak to smakuje. Różnie się Adamowi Małyszowi wiodło w ostatnich latach, ale o miejsca w finałowych seriach podczas turnieju mógł być spokojny.
Teraz granicę niepewności trzeba przesunąć jeszcze niżej. W Oberstdorfie mistrz czekał niemal do końca pierwszej serii, sprawdzając, czy ciągle mieści się w piątce najlepszych pokonanych, czy już z niej wypadł.
Pojedynek z Romanem Koudelką w pierwszej serii Małysz przegrał. Na skoczni był remis: identyczna odległość 124,5 m, identyczna suma not za styl, ale Czech był wyżej w kwalifikacjach i w Pucharze Świata, więc to on awansował. I zaczęło się odliczanie.
Polak startował w trzeciej parze, skok był dość dobry, ale na górze stało jeszcze 22 skoczków, którzy mogli go zepchnąć poza piątkę, która awansuje mimo przegrania pojedynku.
Łukasz Kruczek odliczał na wieży z kwaśną miną. Małysz nie dał się namówić na rozmowy po pierwszej serii. Wierzył, że ma po co wracać na górę. Nie pomylił się, ale wiadomość, że ma się przygotowywać do skoku w finale, dostał dopiero po skokach przedostatniej pary. Piotr Żyła przegrał w niej z Gregorem Schlierenzauerem, a skoczył o metr bliżej od swojego kolegi z kadry.
Druga seria była jak sypnięcie soli na otwartą ranę. Małysz doleciał tylko do 118. metra, spadł z 23. na 27. miejsce i teraz wszyscy w polskiej reprezentacji mają ból głowy. Wycofać, nie wycofać?
Nadzieje na poprawę są nikłe, a dla wybitnego skoczka w takich kłopotach Turniej Czterech Skoczni staje się wyjątkowo uciążliwą niewolą. Trzeba wychodzić na belkę, choć nie bardzo wiadomo po co.
Po konkursie zanosiło się na noc długich rozmów, ale ze słów Małysza i Kruczka trudno było wywnioskować, które rozwiązanie wybiorą. Prezes Apoloniusz Tajner nie doradzi, bo pojechał na wczasy do Azji. Muszą sobie z tym poradzić sami. Wypadałoby pojechać przynajmniej na konkurs do Garmisch-Partenkirchen. Po nim Małysz wycofał się trzy lata temu.
[wyimek]Po konkursie zanosiło się na noc długich rozmów Małysza i Kruczka[/wyimek]
Gdy Polak przygotowywał się do powrotu ze skoczni, jego przyjaciel Simon Ammann świętował piąte zwycięstwo w tym sezonie. Wygrał pierwszą serię skokiem na 136,5 m, w drugiej obronił przewagę. Nie było łatwo, po jego skoku wszyscy trenerzy na platformie pochylili się na kilka sekund nad monitorami, by sprawdzić, czy górą będzie Szwajcar, czy jednak Wolfgang Loitzl.
Austriakowi do pierwszego zwycięstwa w Pucharze Świata zabrakło 1,3 punktu. Trener Alexander Pointner kręcił nosem. Jego orły poleciały nie tam, gdzie trzeba. Schlierenzauer był czwarty, Thomas Morgenstern dopiero 11. i traci do Ammanna już prawie 32 punkty. Do tego Austriakom przybył jeszcze jeden groźny rywal, bohater dnia Dmitrij Wasiliew.
Rosjanin wygrał dwie serie treningowe i próbną przed konkursem, ale po nim nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać. Tym razem nerwy podczas konkursu go nie zawiodły. Miał łącznie taką samą odległość jak Ammann, ale gorsze noty. Wystarczyły do zajęcia trzeciego miejsca.
Jeśli chodzi o trenerów z kwaśnymi minami, to Kruczek znalazł się w doborowym towarzystwie. Jest Pointner, jest Mika Kojonkoski, który wrócił już na wieżę po chorobie – w kwalifikacjach go nie było, nie chciał zarażać innych – ale norweskim nieszczęściom dalej nie widać końca.
Sytuację ratuje jeszcze Anders Jacobsen, w Oberstdorfie był szósty, choć i on ma problemy ze zdrowiem. Oprócz niego w drugiej serii był tylko Johan Remen Evensen, w trzeciej dziesiątce. Tom Hilde i Roar Ljoekelsoey odpadli, Anders Bardal też, wywrócił się po skoku.
Bjoern Einar Romoeren nie przebrnął nawet kwalifikacji, a Sigurd Pettersen, wciąż rekordzista skoczni w Oberstdorfie, zwycięża, ale w Pucharze Kontynentalnym.
U Norwegów rok też skończy się nerwowymi rozmowami, ale to wątpliwa pociecha.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=p.wilkowicz@rp.pl]p.wilkowicz@rp.pl[/mail]
[ramka][b]Łukasz Kruczek, trener polskiej kadry[/b]
O wycofaniu Adama z rywalizacji jeszcze nie myślę. Turniej jest już dla niego sprawą raczej zamkniętą, ale dalej przed nami mistrzostwa świata w Libercu, najważniejszy cel na ten sezon. Zastanawiamy się, jak to wszystko dalej poukładać. Pomysłów mamy dużo, sztuka polega na tym, by wybrać najlepszy, nie poddać się gonitwie myśli. Widać, że Adam chce, walczy, pierwsze skoki z reguły mu wychodzą, bo wtedy ma swobodę. A w momencie gdy zaczyna się rywalizacja, gdy chce jeszcze trochę dołożyć, pojawiają się błędy. Tak jak w drugim skoku. Wydaje się, że Adam za wcześnie zaczął odbicie, nie było płynności, trenerzy mówią o tym: odbicie na dwa razy. Poza tym Adam trochę zbyt gwałtownie pochyla się do nart po wyjściu, przez co traci wysokość. Nie mamy najweselszych min, moje trudne dni zaczęły się już wcześniej, ale myślę, że z pomocą kolegów jakoś sobie poradzimy. Z takiej sytuacji możemy wybrnąć tylko w jeden sposób. Dobrymi skokami.
—notował piw[/ramka]
[ramka][b]Konkurs w Oberstdorfie[/b]
1. S. Ammann (Szwajcaria) 286,4 pkt (136,5 i 134 m); 2. W. Loitzl (Austria) 285,2 (135 i 134); 3. D. Wasiliew (Rosja) 284,4 (134,5 i 136); 4. G. Schlierenzauer (Austria) 280,1 (133 i 134); 5. M. Schmitt (Niemcy) 273,8 (134,5 i 129); 6. A. Jacobsen (Norwegia) 269,0 (138 i 127); 7. H. Olli 268,5 (135,5 i 127); 8. K. Keituri (obaj Finlandia) 267,8 (131,5 i 129,5); 9. M. Neumayer 259,8 (133 i 125,5); 10. M. Uhrmann (obaj Niemcy) 256,9 (131,5 i 124); .. 27. A. Małysz 229,5 (124,5 i 118); 34. P. Żyła (obaj Polska) 118,8 (123,5).
Klasyfikacja Pucharu Świata
(po 8 z 28 konkursów)
1. Ammann 685 pkt, 2. Schlierenzauer 560, 3. Loitzl 439, 4. V. Larinto (Finlandia) 289, 5. Th. Morgenstern (Austria) 274, 6. Schmitt 248, 7. Olli 224, 8. A. Bardal (Norwegia) 191, 9. M. Koch (Austria) i Wasiliew po 185,.. 27. Małysz 55, 50. Ł. Rutkowski 4, 54. M. Bachleda (wszyscy Polska) 2.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA