fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

In vitro kuchennymi drzwiami

Premier Donald Tusk i Jarosław Gowin
Fotorzepa
— Nie chcemy ideologicznej wojny w sprawie in vitro — zadeklarował premier Donald Tusk. Tej wojny trudno będzie jednak uniknąć. Nawet posłowie PO są mocno podzielni.
Dobitnie pokazała to wczorajsza dyskusja na temat in vitro i projektu przygotowanego przez zespół pod kierownictwem Jarosława Gowina. Mimo, że Gowin ocenił, iż była to najciekawsza dyskusja polityczna w jakiej uczestniczył od dawna.
Cześć polityków Platformy w nieoficjalnych rozmowach wskazuje, że sprawę in vitro można, przynajmniej częściowo, rozwiązać inną drogą. Omijając polityczna burzę, której wynik jest trudny do przewidzenia. Jak? Poprzez rozporządzenie ministra zdrowia. W ten sposób rząd może określić zasady finansowania tego sposobu sztucznego zapłodnienia.
Najpierw jednak musi mieć profesjonalną analizę bezpieczeństwa, skuteczności i kosztów stosowania różnych metod in vitro.
- Jeśli minister Ewa Kopacz zwróci się do nas o przygotowanie takiej analizy to jesteśmy do tego gotowi — deklaruje Wojciech Matusewicz, szef Agencji Oceny Technologii Medycznych. I dodaje, że prace nad taką analizą potrwają, ale nie dłużej niż kilka miesięcy.
Agencja jest jednostką podległą resortowi zdrowia i ma za zadanie, na zlecenie ministra, wydawać opinie oraz rekomendacje o różnych technologiach medycznych i lekach.
O tym, że minister jest skłonna używać rozporządzeń, tam gdzie droga ustawowa okazuje się bardzo trudna bądź niemożliwa, wiadomo od jakiegoś czasu. Już przy pracach nad ustawami zdrowotnymi zapowiadała, że niektóre zawarte w nich rozwiązania, może wprowadzić w życie na drodze rozporządzeń. Jeśli prezydent skutecznie te ustawy zawetuje.
Wielu polityków i ekspertów uważa, że in vitro powinno być refundowane (albo z Narodowego Funduszu Zdrowia albo bezpośrednio z budżetu ministerstwa zdrowia) w zależności od stopnia zamożności. — To jedyne sprawiedliwe rozwiązanie, bez względu na to czy będzie zawarte w ustawie, czy też w rozporządzeniu — twierdzą. Problem jednak w tym, że takie różnicowanie obywateli może być niezgodne z konstytucją, które gwarantuje wszystkim równy dostęp do świadczeń zdrowotnych.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA