fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Zmotoryzowani z najgłębszą kieszenią

Importerzy aut przewidują, że z powodu wyższej akcyzy i kryzysu spadnie sprzedaż modeli z dużymi silnikami, jak np. sportowe porsche
Rzeczpospolita, Robert Przybylski RP Robert Przybylski
Nowa akcyza na samochody z silnikami o pojemności powyżej 2 litrów wejdzie w życie 1 stycznia i już napędziła do salonów klientów, którzy chcą taniej kupić samochód
– W grudniu widzimy gwałtowny przypływ klientów do salonów, więc będzie to dobry miesiąc – mówi Ewa Łabno-Fałęcka, rzeczniczka Mercedes-Benz Polska. W Volvo Polska tygodniowo przyjmowane są zapisy na średnio sto samochodów.
– Gdybyśmy utrzymywali takie tempo od stycznia, nasza roczna sprzedaż przekroczyłaby 5 tys. aut – szacuje przedstawiciel Volvo Polska Marcin Klimczewski. Volvo sprzeda w Polsce 3,8 tys. aut – o 6,5 proc. więcej niż w roku poprzednim. Mercedes zwiększył sprzedaż o 17,5 proc., do ponad 4,3 tys. sztuk, sprzedaż Saaba wzrosła o 19 proc., tak samo jak Audi i Lexusa.
Tak dobre tempo sprzedaży najprawdopodobniej nie utrzyma się w przyszłym roku. – Obserwujemy spadek popytu na auta dostawcze, a wiemy z doświadczenia, że modele luksusowe nabywa ta sama grupa klientów. Dlatego przewidujemy, że przyszły rok będzie gorszy od obecnego – uważa Leszek Kempiński, przedstawiciel Kulczyk Tradex, importera marki.
[srodtytul]Czysty populizm[/srodtytul]
Importerzy przygotowują się na trudny, kryzysowy rok i są zdziwieni podwyżką akcyzy.
– Uważamy, że podwyżka akcyzy na zakup jednej z grup nowych pojazdów jest złym sygnałem dla konsumentów, przemysłu i inwestorów – uważa dyrektor Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego Jakub Faryś. PZPM obawia się, że samochody używane będą importowane z jeszcze bardziej zaniżonymi fakturami, a budżet państwa nie zarobi spodziewanych 170 mln zł. – Wzrost akcyzy to czysty populizm, który nie załata dziury budżetowej, tylko zwiększy bezrobocie – uważa Łabno-Fałęcka, która nie wyklucza, że spadek sprzedaży może zmusić dilerów do ograniczenia zatrudnienia.
– Akcyza uzależniona od pojemności silnika to archaiczne rozwiązanie – ocenia Maciej Ratyński, prezes Chrysler Polska. Wskazuje on, że coraz powszechniej stosowany jest podatek uzależniony od wielkości emisji dwutlenku węgla przez silnik. Wątpliwości branży budzą także nakładane na konsumenta wysokie obciążenia fiskalne. Po zwiększeniu akcyzy z 13,6 do 18,6 procent i doliczeniu 22 proc. VAT podatek będzie stanowił 45 procent ceny detalicznej – wylicza Klimczewski.
Importerzy dodają, że nie wiadomo, jak się zachowają klienci po wprowadzeniu akcyzy. Możliwe, że przerzucą się na mniejsze auta i rządowe plany łatwego zwiększenia przychodów budżetowych spalą na panewce.
[srodtytul]Co drugi do podatku[/srodtytul]
Auta z silnikami o pojemności powyżej 2 litrów stanowią bardzo mały odsetek całego polskiego rynku, z wyjątkiem luksusowych marek. – Co drugi sprzedany przez nas samochód ma silnik o pojemności powyżej 2 litrów – mówi Łabno-Fałęcka. W BMW Polska ten odsetek wynosi 36 proc., a w Volvo Polska ok. 40 proc. – Nawet najmniejszy w ofercie Volvo C30 ma silniki o pojemności powyżej 2 litrów – podaje Klimczewski. Z kolei w Audi takie modele jak A6, Q7 i A8 nie mają mniejszych silników – zauważa Kempiński.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora:
[mail=r.przybylski@rp.pl]r.przybylski@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA