fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Decyzja polityków zależy od opinii Kościoła

Jakie są szanse, że ustawa bioetyczna zyska poparcie w Sejmie?
Wypowiedzi polityków i przedstawicieli Kościoła wskazują, że porozumienie w tej sprawie będzie bardzo trudne. Tym bardziej że nie wystarczy, by projekt przeszedł przez Sejm. Doświadczenia ostatnich tygodni wskazują, że posłowie od początku prac nad każdą ustawą muszą myśleć o tym, jak zachowa się prezydent. I od początku bądź zabiegać o jego akceptację, bądź konstruować większość zdolną do odrzucenia weta. Logiczne więc wydawałoby się, że autorzy ustawy mają przed sobą dwie drogi. Albo zmodyfikują projekt tak, aby stał się bardziej restrykcyjny, wtedy jest bardzo duża szansa, że zyska on przychylność przynajmniej części posłów PiS. Albo kompromis z SLD. Wówczas ustawa musiałaby zawierać znacznie bardziej liberalne rozwiązania. O tym, że przed takim dylematem stoi Jarosław Gowin, jest przekonana posłanka PO Joanna Mucha, członkini zespołu, który przygotował projekt. Problem w tym, że nawet posłowie z partii tworzących koalicję rządzącą są mocno podzieleni. Gowin ten problem stara się bagatelizować: – Jeśli jest akceptacja premiera, a jest, to koalicja będzie głosować za.
Z tym, jak będą głosować posłowie PO, nie powinno być problemów. W klubie, nawet w sprawach światopoglądowych, obowiązuje dyscyplina (dobitnie pokazało to głosowanie nad ustanowieniem święta Trzech Króli jako dnia wolnego od pracy). Inaczej jest w PSL. Ludowcy, przynajmniej formalnie, mogą głosować, jak im sumienie podpowiada. Ale z rozmów z nimi wynika, że postąpią zgodnie z tym, co zasugeruje Kościół. Podobnie zachowa się PiS. – Nie będzie dyscypliny. Nasz klub jest bardzo liczny i są w nim osoby o różnych poglądach na temat in vitro – mówi Joachim Brudziński, który raczej skłania się do poparcia ustawy. Choć czeka na gotowy projekt. Uważa, podobnie jak wielu polityków PiS, że lepiej, by sprawa została prawnie uregulowana, niż miała miejsce, tak jak teraz, wolnoamerykanka. – Dla mnie ważny będzie głos Kościoła w tej sprawie – zaznacza. Czyli tak naprawdę wszystko zależy od stanowiska Kościoła. A Kościół jest przeciwny in vitro ze względów moralnych. Wcale jednak nie musi być przeciwny porządkowaniu przepisów w tej sprawie (ustawa Gowina nie mówi nic o finansowaniu zabiegów tą metodą). – Jeśli hierarchowie Kościoła nie wypowiedzą się jasno, że są za porządkowaniem prawa i uniemożliwieniem w ten sposób żonglowania ludzkimi zarodkami, to publicznie wypomnę im hipokryzję – zarzeka się jeden z posłów Platformy Obywatelskiej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA