fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Wszyscy grzeszą, autor też

Materiały Promocyjne
Przyznaję od razu, że „Wszyscy grzeszą” to moje pierwsze spotkanie z pisarstwem Marka Harnego. I niezbyt udane.
Autor zaliczany jest do twórców powieści rozliczeniowych – „Urodzony z wiatru”, „Zdrajca”, „Pismak” sięgają do przeszłości złej i zakłamanej. Zarówno tuż po wojnie, gdy odgórnie starano się wpłynąć na ocenę rzeczywistości (przypadek partyzanta z oddziału legendarnego Ognia, oficjalnie uznanego za bandytę), jak w czasach najnowszych, kiedy zaczęto lustrować bandytów z III Rzeczypospolitej. I o ile „Urodzony…” został bardzo dobrze przyjęty przez recenzentów, o tyle następne książki budziły ich mieszane uczucia. Czytam moich kolegów, nawet jeśli nie mam czasu na przeczytanie samej książki.
Sięgnąłem więc po najnowszy tytuł Harnego z przekonaniem, że czas najwyższy poznać, za co ogólnie autor jest lubiany. Trudno jednak po lekturze dać jednoznaczną odpowiedź. Za wartką akcję? Może tak. Seks i dosadny język? Też. Rozliczenie z „postkomunistycznymi złodziejami”? O, to na pewno – spełnia w ten sposób postulat sprawiedliwości społecznej.
Wszystkim marzy się, że wreszcie nadejdzie kres bezkarności powiązanych z mafią biznesmenów i chroniących ich skorumpowanych polityków i urzędników. Nie przynosi tego rzeczywistość, poczytajmy więc o odważnym dziennikarzu, który wytacza im prywatną wojnę. Oczywiste, że korzenie przekrętów tkwią w czasach pierwszych uwłaszczeń, dzikiej prywatyzacji i powstających z dnia na dzień fortun. Kto za tym stoi? Układ. Wywiad, kontrwywiad, esbecy. Duże pieniądze. Magia władzy. Upadek tych wszystkich niezasłużenie wyniesionych na szczyty pozwala czytelnikowi odczuwać schadenfreude. Zatem chętnie czytamy.
Historia jest jak z Bonda: poszukiwanie mordercy żony bogatego biznesmena ujawnia wcześniejszą próbę powstrzymania politycznych zmian na świecie. Jak można by tego dokonać? Wprowadzając na rynek zachodni śmiercionośne narkotyki ze wschodniej Europy. Kto tego chciał? Oczywiście Układ. Wyrażę jednak osobistą i niepopularną zapewne opinię, że gdyby z książki usunąć wątek rozliczeniowy, zostałoby niewiele: rozgadana narracja (dialogi dominują, bohaterowie najczęściej opowiadają sobie o wydarzeniach albo przepytują się z historii), męsko-damskie przepychanki, trącący sztampą i wyraźnie słabszy epizod francuski. Niby mamy tu podstawowe elementy dobrego kryminału, ale jakoś mnie ich zestaw nie przekonuje. Wszyscy grzeszą. Nikt niczego nie pamięta. Tej książki tez nie.
[ramka]Marek Harny
Wszyscy grzeszą
Prószyński i S-ka,
Warszawa 2008 [/ramka]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA