fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Bitwy z policją i strajk generalny

AP
Demonstracje nie są już jedynym problemem rządu. Grecję sparaliżowały strajki. Policja zatrzymała kilkadziesiąt osób, w tym Polaka, młodego mężczyznę mieszkającego w Atenach i pracującego tam od roku. Opozycja chce wyborów
Ulicami Aten przeszło wczoraj ponad 10 tysięcy demonstrantów niosących czarne flagi i krzyczących „precz ze świniami”. W centrum miasta doszło do prawdziwej bitwy z policją. Zamaskowani młodzi ludzie rzucali w policjantów kamieniami, butelkami i kawałkami marmuru odłupanego z wejścia do metra. Szczególnie dramatyczne starcia rozegrały się pod siedzibą sądu i pod parlamentem. Co najmniej dwie osoby zostały ranne.
Policja zatrzymała kilkadziesiąt osób, w tym Polaka, młodego mężczyznę mieszkającego w Atenach i pracującego tam od roku.
– Twierdzi, że wracał do domu, a w miejscu, gdzie go zatrzymano, znalazł się przypadkiem – powiedział „Rz” Sławomir Misiak, sekretarz prasowy Ambasady RP w Atenach. – Sądzimy, że albo zostanie zwolniony, albo prokuratura postawi mu zarzuty, a sąd zgodzi się na aresztowanie.
Centrum Aten wygląda jak pobojowisko.
– Sklepy czynne są tylko przez część dnia, po południu właściciele je zamykają, bojąc się ataków. Nie ma gdzie bezpiecznie parkować samochodów – mogą zostać zniszczone lub spalone. Widziałem zamieszki w Polsce podczas stanu wojennego, ale przebiegały spokojnie w porównaniu z tym, co się dzieje tutaj – powiedział „Rz” Adam Duszyk, sekretarz Niezależnego Związku Polaków w Grecji.
Mieszkańcy centrum miasta są – jak relacjonuje – oburzeni: – Niektórzy mówią, że wezmą strzelby myśliwskie i przegonią tę całą młodzież. W Atenach zniszczonych zostało 350 sklepów i 200 banków, 50 budynków spłonęło. Ateńska Izba Handlu i Przemysłu szkody szacuje na 50 milionów euro. Kolejnych 100 sklepów zdemolowano w Salonikach.
Zamieszki stanowiły wczoraj tło wydarzeń o charakterze politycznym, zwłaszcza strajku generalnego. Przeprowadziły go dwie centrale związkowe – GSEE w sektorze prywatnym i ADEDY w publicznym. Powodem strajku nie jest – jak w przypadku ulicznych demonstracji – zabicie 6 grudnia przez policję 15–letniego Aleksandrosa Grigoropulosa, lecz reforma emerytur, w tym podwyższenie wieku emerytalnego. Związki sprzeciwiają się też innym reformom. Z powodu strajku zamknięte były szkoły i banki, szpitale działały jak podczas ostrego dyżuru, nie funkcjonował transport miejski ani lotniska.
Spadają notowania prawicowego rządu premiera Kostasa Karamanlisa. Opozycja nalega na przeprowadzenie przedterminowych wyborów. – W tym kraju nikt nie rządzi. Rząd już nikogo nie przekona. Karamanlis z tego nie wyjdzie – mówił jeden z czołowych działaczy opozycyjnej socjalistycznej partii PASOK Ewangelos Wenizelos. Szczególnie ostro przeciwko rządowi występują komuniści, popierając demonstracje jako „masową mobilizację”. Młodzieży nie przekonały informacje, że śmierć 15–latka była efektem rykoszetu.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora
[mail=p.koscinski@rp.pl]p.koscinski@rp.pl[/mail][/i]
[i]afp, ap, dpa[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA