fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Bitwa o przyszłość

W nocy z czwartku na piątek pojedynek Adamek - Cunningham. Legendarny promotor Don King nie daje Polakowi większych szans na zwycięstwo, ale to tylko gra. Ta walka nie ma faworyta.
Kiedy King rozpoczyna swoje przemówienie nikt nie wie, kiedy skończy. 75 - letni król promotorów zawodowego boksu jak mało kto potrafi godzinami mówić o niczym. Tak było również podczas konferencji poprzedzającej walkę Tomasza Adamka z Amerykaninem Stevem Cunninghamem.
Mistrz świata wyglądał na spiętego, długo siedział z ponurą miną, ale w końcu i jego rozbawiły dowcipy Kinga. Kiedy ekscentryczny promotor krzyczał, że czeka go ciężkie zadania, bo Prudential Center to miejsce diabła (grają tu hokeiści New Jersey Devils) uśmiechnął się raz, drugi i śmiał się już do samego końca. Nawet wtedy, gdy przyszło mu powiedzieć kilka słów o pojedynku z Adamkiem, który przemawiał krótko. Polski pięściarz przeprosił, że nie zna jeszcze zbyt dobrze angielskiego, ale obiecał, że wygra z Cunninghamem i odbierze mu pas mistrza IBF.
Polak przyszedł na konferencję w Prudentiał Center w zimowym kożuszku, a mistrz w sportowym dresie. Na razie nie widać po nich emocji i zdenerwowania, ale nikt nie wie jak będą wyglądali, gdy wejdą do ringu. Trema czasami paraliżuje największych twardzieli. Przed drugą walką Mike'a Tysona z Evanderem Holyfieldem w Las Vegas ten pierwszy najpierw dowcipkował, ale przed oficjalnym ważeniem był już szary jak papier. Później odgryzł w ringu Holyfieldowi kawałek ucha i został zdyskwalifikowany.
Przed tym pojedynkiem nie ma złej krwi. Nikt nikogo nie obraża, nie wymyśla historii, które się łatwo sprzedają. Cunningham z szacunkiem wyraża się o Polaku, ten w podobny sposób o nim. Trenerzy, Andrzej Gmitruk i Anthony Chase (przed drugą walką z Krzysztofem Włodarczykiem zastąpił Ritchie Giachettego) podobnie. Podkreślają znaczenie pojedynku i klasę rywala. Nawet King trzymając w obu dłoniach flagi polską`i amerykańską nie podgrzewa atmosfery. Jakby pogodził się z tym, że Prudentiał Center nie zapełni się do ostatniego miejsca. Czwartek wieczór, to nie jest dobry termin do rozgrywania takich walk. Ludzie następnego dnia muszą przecież iść do pracy, a pojedynek Adamka z Cunninghamem zakończy się dopiero po północy.
Plakatów reklamujących walkę jest niewiele. Kablowa stacja telewizyjna Versus, która zapłaciła za prawa organizowania tego pojedynku 250 tysięcy dolarów też nie dba specjalnie, by o pojedynku w Newarku głośno mówiono. Reklamuje kolejną edycje swojego koronnego programu „The Contender" i na tym chyba się kończy miłość szefów tej stacji do boksu. Prudentiał Center daje 300 tysięcy, do tego zapis w umowie mówi, że jeśli zysk ze sprzedaży biletów przekroczy tą sumę, to 80 procent otrzyma King z Main Events, którzy promują ten wieczór.
Ziggy Rozalski, przyjaciel i doradca Adamka twierdzi, że galę bokserską w Newarku obejrzy 7-8 tysięcy ludzi. Bilety kosztują od 38 do 303 dolarów i jego zdaniem sprzedają się dobrze. King zabierze 65 procent dochodów, a Main Events 35 procent. Większość otrzyma Adamek, któremu firma promotorska Kathy Duvy odbierze tylko dziesięć procent. - Tak na dobry początek - mówi Rozalski, który z Main Events ma przyjacielskie kontakty. Polsat, który pokaże walkę w Polsce też zapłaci dobrze. Ile dostanie Cunningham wie tylko King i sam mistrz. Rozalski zdaje sobie sprawę, jak ważna jest to walka dla Adamka, który kilka miesięcy temu przeprowadził się na stałe z rodziną do USA. Wygrana da mu tytuł IBF, pozycję najlepszego pięściarza w kategorii junior ciężkiej (cruiser) i znakomitą pozycję wyjściową do kolejnych walk. Dlatego Adamek jest tak bardzo zdeterminowany i zrobi wszystko, by dziś w nocy pokonać Cunninghama.
Ale ten jest w podobnej sytuacji. Jeśli przegra, to słuch o nim zaginie. Anthony Chase mówi, że Steve przygotowany jest na wszystko. Wiele tygodni solidnych przygotowań i sparingów z tej klasy pięściarzami, co Chris Byrd, Chazz Witherspoon i Eddie Chambers zrobiły swoje. Jestem spokojny, on wygra ten pojedynek i obroni tytuł - twierdzi Chase, kiedyś solidny amator, który zna Cunninghama jeszcze z czasów, gdy ten służył w marynarce.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA