fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Bruksela daje pieniądze, ale nie pomysły

Innowacje firm korzystających z funduszy UE
Rzeczpospolita
Firmy, które potrafią wykorzystać unijne środki na wsparcie nowatorskich rozwiązań, z reguły okazują się najbardziej innowacyjne – wynika z rankingu „Kamerton Innowacyjności 2008”
Badanie innowacyjnych firm pod kątem wykorzystania pomocy z UE przynosi wiele ciekawych wniosków. Po pierwsze, przedsiębiorstwa, które zajęły w tym podrankingu lokatę od pierwszej do 17., znalazły się także w pierwszych 20 we wszystkich innych podrankingach. Pokazuje to, że idealnie spożytkowały unijne wsparcie na podniesienie swojej innowacyjności.
Po drugie, niewielka część badanych przez Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych Lewiatan przedsiębiorstw sięgnęła po dotacje jako źródło finansowego wsparcia innowacji. W przypadku najdroższych innowacji procesowych zrobiło to ok. 10 proc. badanych spółek. Co ciekawe, prawie połowa z nich korzystała z tzw. programów ramowych, czyli rozdzielanych bezpośrednio przez Komisję Europejską. Uzyskanie tego typu dotacji jest o wiele trudniejsze niż z programów realizowanych na poziomie krajowym, ponieważ trzeba m.in. wejść w ścisłą współpracę z podmiotami (np. jednostkami badawczo-rozwojowymi) z innych krajów. W przypadku innowacji produktowych, organizacyjnych i marketingowych fundusze UE miały relatywnie mniejsze znaczenie – zauważa w badaniach PKPP Lewiatan.
[srodtytul]Więcej środków na innowacje[/srodtytul]
Stosunkowo niski odsetek innowacyjnych firm sięgających po fundusze UE to przede wszystkim wynik ograniczonej puli tych środków. W ramach programu „Wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw” (SPO WKP) na dotacje inwestycyjne przeznaczono tylko ok. 3 mld zł. Nic dziwnego, że pieniędzy starczyło tylko dla niewielu – czyli ok. 2,5 tys. przedsiębiorstw. Podkreślenia jednak wymaga fakt, że firmy innowacyjne relatywnie częściej niż przeciętne przedsiębiorstwa sięgają po fundusze unijne.
Fundusze UE na lata 2004 – 2006 zostały już wyczerpane, na lata 2007 – 2013 mamy jednak do dyspozycji znacznie więcej pieniędzy. W programie „Innowacyjna gospodarka” dla firm przeznaczono ok. 15 mld zł. Fundusze te mają w dużo większym stopniu wspierać nowoczesne rozwiązania, które zapewnią naszej gospodarce większą konkurencyjność na rynku międzynarodowym oraz szybszy rozwój. Stąd dotacje przeznaczone są na rozwój działalności badawczo-rozwojowej w przedsiębiorstwach, wdrożenie wyników takich prac, zacieśnienie współpracy między biznesem a nauką i w końcu na inwestycje o wysokim potencjale innowacyjnym.
[srodtytul]Wyśrubowane kryteria[/srodtytul]
Kryteria określające, które inwestycje spełniają wymóg innowacji, są dosyć wyśrubowane. Muszą one być związane z zakupem technologii znanej i stosowanej na świecie nie dłużej niż trzy lata, a których wdrożenie przyczyni się do powstania nowego lub znacznie ulepszonego produktu (lub usługi). Eksperci OECD jako przykłady takich produktów podają np. pierwszy mikroprocesor, aparat cyfrowy czy odtwarzacz MP3. Oznacza to, że takie przedsięwzięcia jak odtworzenie parku maszynowego czy modernizacji posiadanych środków trwałych nie wchodzą w grę.
Tak surowe kryteria budziły obawę, że polskie przedsiębiorstwa im nie sprostają. Pierwsze rozstrzygnięte konkursy w ramach programu „Innowacyjna gospodarka” pokazują, że te obawy były przynajmniej częściowo słuszne. Wśród wybranych do dofinansowania projektów tylko nieliczne można uznać za naprawdę nowatorskie pomysły, których realizacja może zrewolucjonizować daną branżę. I to jest przykry wniosek. Ale jednocześnie do konkursu na najbardziej innowacyjne inwestycje zgłosiło się prawie 500 chętnych, prawie 400 spełniło podstawowe wymagania (opisane wyżej), a ok. 200 dodatkowe surowe kryterium: zastosowanie technologii, która jest znana na świecie nie dłużej niż rok (lub stopień jej rozpowszechnienia nie przekracza 5 proc.). To pokazuje, że potencjał innowacyjny polskich firm jest jednak bardzo duży.
[srodtytul]Produkty górą[/srodtytul]
Dziś trudno pokusić się o analizę, na co dokładnie firmy przeznaczą dotacje uzyskane z programu „Innowacyjna gospodarka”. W ramach poprzedniego programu pomocowego „Wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw” około 64 proc. dotowanych przedsiębiorstw wprowadziło innowacje produktowe, a 55 proc. – procesowe. Tylko niewiele z nich zdecydowało się wdrożyć nowatorskie rozwiązania organizacyjne (26 proc.) lub marketingowe (9 proc.). Duże firmy w większości postawiły na zakup nowych technologii, a małe – na zmiany organizacyjne.
Największa część unijnej pomocy trafiła do dużych i średnich podmiotów, stabilnych finansowo i działających na rynku kilka lat. Ale wszyscy, którzy otrzymali wsparcie, deklarują, że dotacja w znacznym stopniu przyczyniła się do rozwoju firmy. Jak wynika z badania PAG UniConsult 46 proc. firm twierdzi, że w ostatnich trzech latach ich innowacyjność zdecydowanie się poprawiła. W grupie kontrolnej, gdzie nie korzystano z pomocy UE, stanowisko takie wyraziło jedynie 13 proc. przedsiębiorców.Ale unijna pomoc przyniosła także inne pozytywne rezultaty.
85 proc. wspartych przedsiębiorstw zadeklarowało wzrost sprzedaży, 79 proc. – wzrost udziałów w rynku, 93 proc. – poprawę jakości produktów i usług, a 61 proc. – wzrost rentowności. Dzięki inwestycjom współfinansowanym z UE powstało ok. 50 tysięcy miejsc pracy. Uwzględniając stratę 3,2 tys. stałych miejsc pracy (innowacje często wiążą się z ograniczaniem kosztów, a więc także zwolnieniami), można oszacować bezpośredni przyrost netto nowych stałych miejsc pracy na 47 tys. Realizacja programu WKP wsparła także powstanie około 5300 okresowych miejsc pracy i zapobiegła zwolnieniu 6500 osób.
Anna Cieślak-Wróblewska
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA