fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Związkowcy przeciw pakietowi, Niemcy bronią aukcji

Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Rosną obawy o wzrost bezrobocia po wprowadzeniu pakietu klimatycznego. W UE zostanie zlikwidowanych milion miejsc pracy. W Polsce może to oznaczać likwidację 200 tys. etatów – uważają przedstawiciele central związkowych: „S”, OPZZ i Forum Związków Zawodowych
Zdaniem związkowców w miejscu zlikwidowanego miliona miejsc pracy powstanie zaledwie 200 tys. nowych w skali Europy. W Polsce szacują, że ok. 30 – 40 tys.
Kolejnym negatywnym skutkiem pakietu klimatycznego będzie przenoszenie poza UE przedsiębiorstw z branży energochłonnej, takich jak huty, cementownie, zakłady chemiczne, elektrownie.
- Doprowadzi to do wzrostu cen energii wynikających z zakupu emisji CO2 do atmosfery, jak również wzrost cen produktów przedsiębiorstw energochłonnych czyli wyrobów hutniczych, materiałów budowlanych, co z kolei pogorszy dostęp ludzi do własnych mieszkań. Przewidywany wzrost cen energii elektrycznej od 60 do 160 proc. może doprowadzić do tego, że w domach rodzin mniej zamożnych zabraknie energii elektrycznej, a może zabraknąć również i ciepła. Taka sytuacja może prowadzić do zapaści cywilizacyjnej – napisali w przedstawionym Poznaniu w środę oświadczeniu, które zostanie przekazane polskiej delegacji wyjeżdżającej na szczyt w Brukseli. Centrale związkowe zaapelowały o zawetowanie pakietu jednocześnie deklarując gotowość do rozmów o ekologii i czystym wykorzystaniu węgla.
- Polskie związki zawodowe usiłowały pomóc polskiemu rządowi w osiągnięciu korzystnych zapisów dla przemysłu i ekologii w pakiecie klimatycznym. Niestety, rząd RP nie skorzystał z tej propozycji. Zatem jeśli pakiet klimatyczny nawet z proponowanymi zmianami zostanie podpisany, czy też nie zostanie zawetowany przez przewodniczącego delegacji polskiej, to za konsekwencje likwidacji dziesiątek tysięcy miejsc pracy odpowiadał będzie polski rząd w koalicji PO – PSL. - czytamy w oświadczeniu.
Związkowcy nie wykluczyli też strajków w branży energochłonnej jeśli okaże się, że przyjęty pakiet przyczyni się do likwidacji miejsc pracy.
–Im bliżej Brukseli, tym mniej rozmawiamy o klimacie forsując narodowe interesy. Oczywiście wszyscy mamy do tego prawo, ale nie możemy zapominać o klimacie. Czy UE uda się połączyć w tym tygodniu interesy gospodarcze i klimatyczne? – zastanawiał się na wtorkowej debacie z RWE minister środowiska Niemiec Sigmar Gabriel.
Dodał, że jeśli UE nie będzie dążyła do równowagi między krajami-członkami, to kraje rozwijające się, jak Indie czy Chiny, nigdy nie uwierzą, że Europa będzie dążyła do wyrównywania szans z nimi. Podtrzymał stanowisko, że opłaty za emisję CO2 muszą zostać wprowadzone.
– Teraz atmosfera jest darmowym wysypiskiem śmieci, czyli gazów cieplarnianych. A skoro jest opłata za śmieci, to musi być opłata za CO2. Ale sensowna, rynkowa – podkreślił minister.
Potwierdził po części obawy Polski: jeśli opłata za emisję CO2 będzie za wysoka, to przemysł ucieknie z UE, bo produkcja we Wspólnocie przestanie mu się opłacać. Przypomniał, że Komisja Europejska ma odpowiednie narzędzia, by nie dopuścić do przewidywanych w Polsce np. 80-10 euro za emisję tony CO2.
– Mówienie o takich cenach to czysta propaganda mająca na celu storpedowanie handlu emisjami - uważa Gabriel. - RWE też miało kiedyś takie prognozy, ale już je zrewidowało.
Zdaniem dr Johannesa Lambertza, szefa RWE Power AG, aby po 2020 r. zaspokoić potrzeby inwestycyjne energetyki tona emisji powinna kosztować 40 euro. - Trzeba też ustalić normy prawne dotyczące transportu i magazynowania CO2, bo moim zdaniem bez inwestycji w CCS (wychwytywanie i magazynowanie CO2) trudno mówić o znaczącej redukcji emisji - powiedział. RWE zbudowało pod kolonią największą na świecie elektrownię z instalacją CCS - do sieci zostanie włączona w 2014 r.
–Konieczne jest inwestowanie w nowe technologie, bo zwiększenie sprawności elektrowni z obecnych np. 47 proc. nawet o 2 proc. doprowadzi do zmniejszenia emisji nawet o 40 proc. - wyliczył Lambertz. Dodał, że ważny jest także rozwój odnawialnych źródeł energii, na które RWE przeznacza rocznie 1 mld euro. Zdaniem ministra Gabriela gdy mówi się o ochronie klimatu trzeba myśleć globalnie.
– Bez Chin czy Indii nic nie zrobimy. Oczywiste jest, że nie zejdą od razu do poziomu emisji sprzed 1990 roku, ale muszą zacząć schodzić z poziomu, który emitują teraz - tłumaczył. Dodał, że jest zwolennikiem aukcjoningu 100 procentowego. Uprzywilejowaną pozycję powinna utrzymać produkcja ciepła ze źródeł kogeneracyjnych.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA