fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Znowu atak na Watykan

AFP
Piotr Kowalczuk
Lewicowe media oskarżają Kościół o wyłudzanie subwencji. Niewielka demonstracja gejowska przed placem świętego Piotra wzbudziła wielkie zainteresowanie - pisze Piotr Kowalczuk z Rzymu
W sobotę po zmierzchu około 300 osób, w tym transseksualny były deputowany Vladimir Luxuria, sędziwy przywódca partii Radykalnej Marco Panella i aktywiści organizacji gejowskich, pojawiło się przed Placem św. Piotra ze stryczkami u szyi. Na transparentach wypisali „No Vatican, No taleban“ (Nie dla Watykanu, nie dla talibów) i „Lepszy gej powieszony czy ożeniony?“. Mimo żałosnej frekwencji o demonstracji szeroko pisały wszystkie włoskie niedzielne gazety.
Sobotnia impreza to dalszy ciąg kampanii wymierzonej w Watykan za to, że skrytykował projekt deklaracji o powszechnej depenalizacji homoseksualizmu, którą 10 grudnia w imieniu Unii Europejskiej Francja przedstawi na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Watykan wyjaśnił, że Kościół jest przeciwny jakiejkolwiek dyskryminacji gejów, a deklaracji nie popiera, bo ta implikuje uznanie małżeństw homoseksualnych. Mimo to, jako że w siedmiu krajach za homoseksualizm grozi kara śmierci, a w 81 państwach – więzienie, włoskie i światowe media oskarżyły Stolicę Apostolską o popieranie tych sankcji.
Oskarżeniom zazwyczaj towarzyszyło makabryczne zdjęcie dwóch homoseksualistów ze stryczkami na szyi na chwilę przed egzekucją w Iranie trzy lata temu. Dlatego w sobotę ubierający się po kobiecemu Luxuria zaciskał sobie przed kamerami stryczek i mówił: – Watykan mówi „nie“ eutanazji, ale zezwala na mordowanie gejów. W Iranie powieszono publicznie 500 homoseksualistów. W związku z tym Luxuria będzie zabiegał o audiencję u papieża.
Znany pisarz Aldo Busi poszedł jeszcze dalej i porównał homoseksualistów katolików do Żydów filonazistów. Szef stowarzyszenia Arcigay Aurelio Mancuso wskazał na Bazylikę świętego Piotra: „Pod tą kopułą jest pełno gejów, ale siedzą cicho“.
Równocześnie Kościół oskarżany jest przez media o bezlitosne łupienie państwa w dobie kryzysu. Tym razem chodzi o subwencje państwowe na szkoły katolickie. Rzeczywiście rząd chciał w ramach oszczędności zmniejszyć o 133 mln euro, czyli o 20 proc., wsparcie dla szkół prywatnych, ale gdy włoski episkopat zaprotestował, minister finansów i gospodarki wycofał się z tych planów. Dostało się więc i rządowi.
We Włoszech subwencjonowanie przez państwo szkół prywatnych (tylko tych, które realizują program Ministerstwa Oświaty), należących w 80 proc. do Kościoła, tylko z pozoru kłóci się ze zdrowym rozsądkiem. Z niemal 9 milionów włoskich uczniów ponad milion chodzi do szkół prywatnych. Uczeń szkoły publicznej kosztuje państwo 6 tys. euro rocznie, szkoły prywatnej – dziesięć razy mniej. Gdyby zamknąć szkoły prywatne, państwo w ramach konstytucyjnego obowiązku zapewnienia tym uczniom bezpłatnej edukacji musiałoby wykładać 6 mld euro rocznie, a nie 584 miliony jak obecnie, nie mówiąc o konieczności budowy kilkuset szkół.
Co charakterystyczne w tym sporze, mimo że dotyczy państwa włoskiego i episkopatu Włoch, media przedstawiają sprawę jako konflikt z Watykanem i papieżem. Dlaczego? Bo Benedykt XVI powiedział, że uczniowie powinni mieć prawo wyboru, do jakiej szkoły chcą chodzić.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA