Kraj

Żydowski działacz skarży się premierowi

Piotr Kadlcik
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Piotr Kadlcik nie złożył oświadczenia lustracyjnego - został usunięty z Rady Pamięci Walk i Męczeństwa
Kadlcik jest przewodniczącym Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Polsce. W Radzie Pamięci Walk i Męczeństwa zajmującej się upamiętnianiem ofiar wojen i prześladowań reprezentował żydowski punkt widzenia.
Nieoczekiwanie kilka dni temu otrzymał list z Kancelarii Premiera, w którym poinformowano go, że został skreślony z listy członków. Powód? Nie złożył oświadczenia lustracyjnego. Oburzony Kadlcik przesłał [link=https://grafik.rp.pl/grafika2/231462" "target=_blank]list do premiera Donalda Tuska[/link]. Podkreśla w nim, że gdy sekretarz Rady Andrzej Przewoźnik poinformował go o wymogu złożenia oświadczenia, przesłał mu niezwłocznie wydane wcześniej dokumenty IPN. Znalazło się w nich zaświadczenie o przyznaniu Kadlcikowi statusu pokrzywdzonego i stwierdzenie, że nie istnieją dokumenty świadczące o tym, że współpracował z bezpieką.
— Myślałem, że to wystarczy. Przecież w dokumentach z IPN wszystko było czarno na białym — powiedział Kadlcik „Rz”. Ma żal do Andrzeja Przewoźnika, że skoro wiedział, iż przesłane mu dokumenty są niewystarczające, nie poinformował go o tym. — Przecież wiele razy się spotykaliśmy. Dlaczego nic mi nie powiedział? — podkreślił. W liście do premiera Kadlcik pisze o konflikcie pomiędzy nim a sekretarzem Rady. Podkreśla, że jego „opinie różniły się fundamentalnie od opinii” Przewoźnika. „Zwracałem uwagę na niespełnienie obietnicy o zmianie napisu na pomniku w Jedwabnem, żenującego (...) uhonorowania przez Radę Józefa Kurasia »ps. Ogień« (bohatera dla jednych, dla innych eksubowca, kata wielu niewinnych Żydów i Słowaków), ostrzegałem przed uruchomieniem przez Sekretarza Rady procedury zburzenia pomnika na cmentarzu w Iwaniskach upamiętniającego męczeństwo tamtejszych Żydów”. Na końcu listu Kadlcik podkreśla, że nie chce by przylgnęła do niego etykieta donosiciela. „Klisza Żyd-ubek świetnie pasuje do jakże często powielanych tu i ówdzie w Polsce stereotypów” — napisał. W rozmowie z „Rz” dodał zaś, że o ile Przewoźnik robił „bardzo dobrą robotę” w sprawach upamiętniania Polaków poległych na Wschodzie, „sprawy żydowskie nie były jego priorytetem”. Andrzej Przewoźnik mówi, że jest „zszokowany treścią listu” i przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń. — To nie ja wymyśliłem wymóg złożenia oświadczenia lustracyjnego, tylko ustawodawca. Zresztą wbrew temu, co mówi Kadlcik poinformowałem go o tym, że przysłane przez niego dokumenty są niewystarczające. Powinien być mi wdzięczny — powiedział „Rz”. Przewoźnik odrzuca również sugestię, że podczas pracy w Radzie ignorował zdanie Żydów. — To nieuczciwe wobec mnie i wobec Rady. Gdyby pan Kadlcik choć raz przyszedł na nasze posiedzenie, mógłby mieć większy wpływ na podejmowane przez nas decyzje. Bardzo mi przykro, że coś takiego spotkało mnie ze strony środowiska, o interesy którego tak zabiegałem — dodał. Sprawą zaskoczony jest przewodniczący Rady prof. Władysław Bartoszewski. — Pierwszy raz o tym słyszę. Ja złożyłem to oświadczenie. Jeżeli pan Kadlcik, do którego mam pełne zaufanie, coś przeoczył, musi oczywiście ponieść formalne konsekwencje. Na pewno jednak da się to naprawić — powiedział „Rz”. Podkreślił, że Rada „zrobiła dla spraw żydowskich znacznie więcej niż jakakolwiek tego typu organizacja”. Czy jeśli sprawa się wyjaśni, Kadlcik wróci do Rady? — Nie wyobrażam sobie tego. Mam jednak nadzieję, że znajdzie się w niej inna osoba, która zadba o ochronę pamięci walk i męczeństwa żydowskich współobywateli — powiedział „Rz”.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL