fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plamy na pomniku

Przez dziesięciolecia zniewolenia w ramach narodowej psychoterapii zamienialiśmy nasze dzieje w zbiór czytanek. Wszystkie patologie tego myślenia o historii zbiegają się, niczym w soczewce, w postaci Józefa Piłsudskiego
[b]Skomentuj na [link=http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2008/11/21/plamy-na-pomniku/]blog.rp.pl/ziemkiewicz[/link][/b]Nie w tym problem, że Polacy nie znają swojej historii, ale w tym, że ta, którą znają, co chwilę się rwie. Wydarzenia, o których chcemy pamiętać, wyskakują z mroku nicości nagle, z przyczyn nikogo nieinteresujących, i kończą się bohaterskim akordem, po którym nie ma nic. Podobnie z jej bohaterami – pojawiają się znikąd i, jeśli nie mieli szczęścia paść na polu chwały, w nicości się roztapiają.Książę Józef Poniatowski nie istnieje do roku 1792, potem szybko stacza kilka potyczek, inkasuje za nie Virtuti Militari i na kilkanaście lat znika, by pojawić się dopiero na czele idących na bagnety piechurów pod Raszynem. Kościuszko istnieje tylko do chwili, gdy pod Maciejowicami spada z konia; kilkanaście ostatnich lat życia litościwie usunięte zostało z narodowej historii. Podobnie jak wojskowa kariera Jana Henryka Dąbrowskiego do momentu, gdy...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA