Edukacja

PiS uderzy w Platformę 6-latkiem

Jak pokazują sondaże niezadowolonych z propozycji MEN jest wielu Polaków. Na zdjęciu wczorajszy protest rodziców przed Kancelarią Premiera
Rzeczpospolita, Darek Golik
Politycy PiS poprą protest rodziców przeciwnych wysłaniu sześciolatków do szkół już w 2009 roku
Jak dowiedziała się „Rz”, sprawa reformy oświatowej będzie przez Prawo i Sprawiedliwość traktowana priorytetowo. Potwierdza to w rozmowie z nami Przemysław Gosiewski, szef Klubu PiS. – Szkoły nie są przygotowane do jednoczesnego wprowadzenia do nich sześcio- i siedmiolatków. Klasy będą zatłoczone, trzeba będzie wprowadzić zajęcia dodatkowe – ostrzega poseł.
Na solidarności z rodzicami przeciwnymi posłaniu o rok młodszych dzieci do podstawówek w 2009 r. partia Kaczyńskiego może zyskać sympatię wyborców. Przede wszystkim rodziców, którzy protestują i narzekają na brak woli dialogu ze strony minister edukacji Katarzyny Hall. Resort do tej pory nie zaprosił ich przedstawicieli na rozmowy. Pomysł na wysyłanie przedszkolaków do podstawówek nie podoba się nie tylko ich rodzicom, ale i większości Polaków. Z sondażu przeprowadzonego w zeszłym tygodniu dla „Forum” w TVP Info wynika, że aż 65 proc. badanych nie chce wysyłać sześciolatków do szkoły. Reformę MEN popiera tylko 31 proc. badanych.
– Pomysł wysyłania do szkół sześciolatków to najbardziej kontrowersyjny element reformy oświaty, ale rząd jeszcze jej nie przyjął, a PiS już chce go wygrywać politycznie – komentuje Andrzej Smirnow z PO, przewodniczący Sejmowej Komisji Edukacji. Prawo i Sprawiedliwość chce zastopować plany minister Hall. W ostateczności liczy na pomoc prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który ma zwołać okrągły stół z udziałem wszystkich stron sporu. Partia Kaczyńskiego przez Internet utrzymuje kontakt z ponad 20 tys. rodziców protestujących przeciw reformie. Posłowie PiS zaprosili ich przedstawicieli na dzisiejsze posiedzenie Sejmowej Komisji Edukacji. Politycy opozycji zastrzegają jednak, że nie potępiają pomysłów ministerstwa w czambuł. Ich zdaniem zmiany idą w dobrym kierunku, ale powinny być wcielane w życie stopniowo. – To powinno trwać trzy – cztery lata. W tym czasie należy zachęcać rodziców do zapisywania dzieci do przedszkoli i zerówek, a szkoły przygotowywać organizacyjnie na zmiany – tłumaczy Gosiewski. Reforma edukacji to niejedyny pomysł rządu, który PiS będzie chciał poprawić albo zatrzymać. Jak dowiedziała się „Rz”, na zapowiadaną na październik ofensywę legislacyjną rządu partia szykuje kontratak. Politycy PiS zarzekają się, że podchodzą do sprawy bez emocji. Ma być praca merytoryczna, a nie destrukcja. – Bojkot nie ma sensu, nie chcemy paraliżować prac Sejmu – mówi Gosiewski. – Mamy możliwość polemiki merytorycznej i wykazania bezsensu wielu propozycji. Szef Klubu PiS ocenia, że spośród 120 ustaw, którymi zajmie się Sejm, 80 jest autorstwa komisji „Przyjazne państwo”, której przewodniczy Janusz Palikot z PO. PiS dysponuje ekspertyzami, że część z zaproponowanych przez Palikota zmian jest niezgodna z zasadami tworzenia prawa i systemem finansów publicznych. – Powinien zebrać zmiany i zrobić z nich np. jedną nowelizację 20 przepisów zamiast 80 jednozdaniowych projektów – krytykuje Gosiewski. – To zarzuty polityczne, szukanie dziury w całym – odpowiada Mirosław Sekuła z PO, wiceszef komisji „Przyjazne państwo”. Podkreśla, że do tej pory taka technika legislacyjna nie była stosowana, ale to nie oznacza, że jest niezgodna z prawem. PiS nie wyklucza skierowania niektórych ustaw do Trybunału Konstytucyjnego. Prawie pewne jest, że taki los może spotkać pakiet ustaw zdrowotnych, jeżeli zostaną przyjęte przez Sejm w dotychczasowej formie. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.majchrzak@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL