Komentarze

Ewa Usowicz: Prestiż sędziego mierzony zarobkami

Dni bez wokandy w polskich sądach przestają już kogokolwiek dziwić. Spodziewam się jednak, że wkrótce zaczną irytować petentów, których sprawy nie zostały z tego powodu rozpoznane.
Urlop na żądanie stał się bowiem podstawowym narzędziem walki sędziów i prokuratorów o ich status materialny. Jeszcze jakiś czas temu zastanawiali się, czy wypada im protestować w taki sposób, teraz zdaje się przestali już mieć takie dylematy... Dziś rozpoczyna się następny ogólnopolski protest, a planowane są kolejne.
Podwyżki dla sędziów i prokuratorów zostały przewidziane w projekcie budżetu na przyszły rok. Obiektywnie rzecz biorąc, wzrost wynagrodzenia o 1000 – 1160 zł jest całkiem sporą podwyżką. Szczególnie gdy chodzi o budżetówkę. Poprzedni minister sprawiedliwości obiecywał mniej więcej połowę tych kwot. Sędziowie postanowili jednak być dalekowzroczni. Po pierwsze, deklarowane podwyżki to dopiero projekt. Po drugie, nie chodzi im o wygranie jednej bitwy, ale całej wojny. A toczy się ona o zupełnie nowe zasady wynagradzania – o powiązanie ich płac z kondycją gospodarki, a nie z wydumaną kwotą bazową. Na razie wydaje się to jednak przyszłością tak samo odległą jak założenie, że zawód sędziego stanie się ukoronowaniem kariery prawniczej.
Jaka jest podstawowa różnica między sędzią a adwokatem? – Finansowa – odpowiadają rezolutnie absolwenci prawa. I przypuszczają szturm na tzw. aplikacje korporacyjne, a nie na sędziowską czy prokuratorską. Tak było, jest i będzie. Żyjemy w świecie, w którym prestiż zawodu mierzony jest też zarobkami. I wymiar sprawiedliwości nie jest tu żadnym wyjątkiem.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL