Świat

Przeżyli, bo samolot nie zaczekał

Ratownicy na miejscu katastrofy - obrazy z rosyjskiej telewizji
AFP
Boeing linii lotniczych Aerofłot, przewożący 88 osób, rozbił się w nocy niedaleko miasta Perm na Uralu, w środkowej części Rosji. Zginęli wszyscy na pokładzie - obywatele dziewięciu państw. Wśród ofiar nie ma Polaków.
Przyczyną katastrofy była prawdopodobnie awaria prawego silnika.
Maszyna przewoziła sześciu członków załogi i 82 pasażerów, w tym siedmioro dzieci. Według Aerofłotu, śmierć poniosło 21 cudzoziemców: 9 osób z Azerbejdżanu, pięć - z Ukrainy oraz po jednej z Francji, Łotwy, Niemiec, Szwajcarii, Turcji, USA i Włoch.
Ofiar mogło być więcej. Jak podają rosyjskie media, pięć osób, które miały wykupione bilety, spóźniło się na lotnisko. Dodatkowo około 40 rosyjskich turystów, którzy wracali z zagranicznego odpoczynku, nie zdążyło na czas przejść rejestracji. Byli oburzeni faktem, że samolot nie zaczekał - do czasu, gdy dowiedzieli się o katastrofie. W katastrofie zginął m.in. znany kontrowersyjny rosyjski generał Giennadij Troszew. W czasie drugiej wojny czeczeńskiej dowodził Północnokaukaskim Okręgiem Wojskowym. Opowiadał się za wykonywaniem publicznych egzekucji czeczeńskich separatystów. Śmiercią grozili mu czeczeńscy bojownicy; na wiadomość o katastrofie na czeczeńskiej stronie internetowej pojawiły się komentarze, że "zginął zbrodniarz wojenny". Do Permu jechał na zawody sambo - rosyjskiej sztuki walki wręcz. Wśród ofiar jest również wiceprezydent Rosyjskiej Federacji Sambo Władimir Pogodin. Samolot leciał z Moskwy do Permu. "Kiedy zaczął schodzić do lądowania na wysokości 1100 metrów, stracił wszelką łączność z wieżą kontrolną. Samolot znaleziono na obrzeżach Permu całkowicie strawiony przez ogień" - podał przewoźnik w komunikacie. Na razie nie wiadomo, co spowodowało katastrofę. Nic nie wskazuje na zamach terrorystyczny - powiedziała rzeczniczka ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych Irina Adrianowa. Linie lotnicze Aerofłot zapowiedziały, że wypłacą rodzinom ofiar odszkodowania w wysokości do 2 milionów rubli (200 tysięcy zł). Według Władimira Markina z Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, "wypadek uszkodził transsyberyjską linię kolejową". Tory zostały uszkodzone na odcinku między Permem i Jekaterynburgiem i wszystkie pociągi są zawracane z drogi.

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL