fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Duch sztuki z czasu przewrotu

Rzeczpospolita
Próba odtworzenia atmosfery sprzed czterech dekad. Prace sławnych artystów dają wielostronny obraz sytuacji przed i po największej powojennej światowej burzy
Dlaczego jesienią, a nie wiosną? – pytam kuratorki wystawy, którą od wtorku będzie można oglądać w warszawskiej Zachęcie, Hannę Wróblewską i Marię Brewińską.
– Bo rok 1968 to nie tylko francuski Maj czy polski Marzec – odpowiadają. – Niepokoje i zamieszki trwały ponad rok, objęły m.in. Stany Zjednoczone, Japonię, Chiny, Brazylię, Argentynę; w Europie – Włochy, Francję, Niemcy, Polskę, Jugosławię, Czechosłowację. W tych czasach nie istniało jeszcze pojęcie globalnej wioski, a rok 1968 miał właśnie wymiar globalny.
– Nie zamierzamy ograniczać się do historii sztuki – zaznacza Wróblewska. – Zależało nam na uchwyceniu ducha czasów, na stworzeniu wystawy gęstej, żywiołowej, wielowątkowej. To będzie chaos, jak przystało na czas rewolucji, ale kontrolowany.
Ekspozycja w Zachęcie to ponad 90 międzynarodowych autorów, m.in. Andy Warhol, Bruce Nauman, Nam June Paik, Dennis Oppenheim, Niki de Saint Phalle – by wymienić najsłynniejszych. Z teatralnego pola – Living Theatre, Bread & Puppet Theater, Laboratorium Grotowskiego; film reprezentują Jean-Luc Godard i Newsreel (kolektyw dokumentujący zamieszki). Wszystkie gatunki plastyczne, na dodatek wymieszane, bez podziału na kraje, bez zachowanej chronologii. Ważny element stanowią dokumenty filmowe, zapisy performance’ów, wywiady. Nie zabraknie też rejestracji spektakli teatralnych i koncertów.
To, co w 1968 r. było nowe i rewolucyjne, w następnej dekadzie uległo komercjalizacji
To jest pokaz o „żądaniu niemożliwego” – tajemniczo mówi Hanna Wróblewska. – Tak brzmiało jedno z haseł paryskiego Maja ’68. Przywołujemy utopie sprzed 40 lat, zdobycze i paradoksy tamtych czasów.
– Szkicujemy też wcześniejsze tło i pokazujemy konsekwencje – podkreśla Maria Brewińska. – Bierzemy pod lupę dekadę 1965 – 1975. Zanim w 1968 r. doszło do kumulacji wydarzeń, pojawiały się symptomy nowego, antykonserwatywnego myślenia. Młodzi, którzy nie przeżyli wojny, chcieli dokonać przewrotu, aby świat stał się lepszy. Tłumiona latami energia eksplodowała. Rzeczywistość stała się psychodeliczna, miłość i seks przestały być obwarowane zakazami. To był naprawdę niesamowity okres, wybuch pozytywnych emocji: manifestacje przeciwko wojnie w Wietnamie, bratanie się artystów z ludem, białych z czarnymi, aktywizacja „zwyczajnych” obywateli.
Trwał swoisty podbój Europy przez Stany Zjednoczone, a w kosmosie – mocarstwowy wyścig do gwiazd. Zdjęcia z orbity okołoziemskiej czy z Księżyca zmieniły perspektywę, zaczęliśmy postrzegać Ziemię jako całość, jedną materię.
– Na świecie młodzi walczyli o przyszłość, a my w Polsce – o „Dziady” – mówi ze śmiechem Hanna Wróblewska. – Żelazna kurtyna odseparowała nas od jądra wydarzeń, choć rok 1968 również w Polsce zapisał się studenckimi zamieszkami. Jednak paradoksalnie sztuka w krajach kapitalistycznych była bardziej upolityczniona. U nas więcej było metafor i aluzji niż wyrazistych, ostrych komentarzy. Cenzura wymuszała kamuflowanie poglądów. Działalność niepokornego duetu KwieKulik czy szkice Witolda Masznicza przedstawiające pałowanie studentów przez MO należą do wyjątków. Poza tym nasi „kontestatorzy” – Włodzimierz Borowski, Jerzy Bereś, Andrzej Dłużniewski, Grzegorz Kowalski, Edward Krasiński czy Jerzy Rosołowicz – to „wizualni poeci”.
Na świecie pojawiły się liczne gatunki sztuk wizualnych wymykające się tradycyjnym muzeom i galeriom – dodaje Maria Brewińska. – Happeningi, sztuka ziemi i ciała, efemeryczne realizacje w przestrzeni miejskiej, wideo, fotografia, no i konceptualizm. Ruszyły do akcji kobiety po raz pierwszy jawnie mówiące o swej cielesności. Wyznawcy nowych prądów byli u nas nieliczni i nieszkodliwi politycznie, więc cenzura przymykała oko.Rok 1968 okazał się przełomowy w wielu aspektach życia i sztuki. Jednak już następna dekada wywróciła na nice większość rewolucyjnych idei. Nastąpił wysyp galerii offowych i prywatnych, te oficjalne otworzyły się na nowatorskie pomysły. Sztuka niezależna, pozainstytucjonalna została skomercjalizowana. W Polsce musieliśmy poczekać na ten moment prawie 20 lat. Rewolucja przyszła do nas z poślizgiem.
Więcej informacji o wystawie
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA