Literatura

Znój, gnój, miłość i słowotok

Wojciech Kuczok w Kieleckim Centrum Kultury, maj 2008 r.
Fotorzepa, MW Michał Walczak
Od jutra na rynku nowa proza Kuczoka. Powstawała równolegle do scenariusza filmu pisanego wespół z Magdaleną Piekorz. Wizja kinowa zdominowała literacką
Na pozór „Senność” czyta się wspaniale. Tonacja felietonowa, lekka. Co chwila śmiech ze zręcznych kalamburów, cmoktanie nad zmyślnie uszytymi bon motami, zachwyt dla precyzyjnych pchnięć w samo sadło hipokryzji.
Wojciech Kuczok obudził się po kilkuletniej twórczej zapaści. Nieciekawy stan, w którym tkwił, wykorzystał w nowym dziele – przeniósł go na jednego z bohaterów. Jednak daremnie szukać alter ego Kuczoka – kilku postaciom dał coś z siebie, tak po troszeczku. Przede wszystkim podzielił się z czytelnikiem nagromadzonym jadem. Źle mu, choć w kieszeni nagrody, a na liczniku zaledwie 36 lat. Coś mu się stało, coś rozgoryczyło. Może start był za ostry? Nie wiem. Dość, że Kuczok się „spilchszczył”. Jego „Senność” dziwnie przypomina „Marsz Polonia”. Motyw przewodni: rodzimy dół, padół. Ludzkie kukły w akcji, w rytmie na dwa.
Po zamknięciu tomu perypetie bohaterów ulatują z pamięci. To bardziej scenariusz, scenopis niż powieść. Trzy wątki splatające się w happy endzie. Początek wiarygodny, lecz im dalej w fabułę, tym bardziej hollywoodzko. Typy-prototypy. Żeby kamera zarejestrowała charaktery. Sytuacja wyjściowa taka: dwa nieudane młode małżeństwa plus jeden singiel, też nieszczęśliwy. Na drugim planie – rodzice samotnika i teściowie jednej z par. Wszystkich gryzie robak, ale są za słabi, żeby go zdusić. Trwają więc w niefartownych układach wbrew sobie. W finale runą konwencje. Kuczok znajduje leki na wszelkie bolączki. Najpierw dojdzie do międzymałżeńskiej fuzji. Urodziwa i czysta jak łza aktorka odejdzie od męża biznesmena bez polotu i wrażliwości, aby się związać z umierającym na raka literatem. Nowotwór nabiera mocy twórczych, okazuje się ostatnią szansą na miłość dla pisarza nieudacznika. Natomiast neurasteniczna żona pisarza znajduje przyjaciela w psychiatrze. Jej ojciec, cyniczny polityk karierowicz, zostaje zdemaskowany przez uczciwą katolicką żonę. A lekarz ideowiec wykuruje bandziora fizycznie i duchowo. To najlepsze: historia z doktorem. Duma ojca, matki. Na dyplom rodzice uszczęśliwili go domkiem na wsi rodzinnej obok ich chałupy. Daru nie przyjął, pragnął swobody. Do miasta umknął harować za głodową pensję. Chłopców mu się, odmieńcowi, zachciało. Ojciec, matka przeklęli, nie poskutkowało. I patrzcie, on łapka w łapkę z kochasiem dresiarzem na rodzinną wieś przyjeżdża, ratując wybranka przed kryminogennymi wpływami. Prezent rodzicielski w posiadanie obejmuje. Kierowca autobusu chłopaków pod dom podwozi, żeby nie trudzili się z bagażem. Czyż to nie budujące przełamanie stereotypów? Bo miłość najważniejsza, miłość zwycięża. „Piękniś przybija tabliczkę z numerem na domu Adama; Adam pyta Matkę, która im właśnie przyniosła kanapki, czy Ojciec już wyszedł z zastanawialni, w której się zamknął na znak protestu; Matka kręci głową, ale twierdzi, że już zaczął z nią rozmawiać i (…) niedługo mu przejdzie”. Wyobrażam sobie tę scenę na ekranie. Na niebie zorza, w tle – muzyka na smykach. Kamera dojeżdża do rozgwieżdżonych oczu Adama… Pisarz obudził się po kilkuletniej zapaści i podzielił z czytelnikiem nagromadzonym jadem Wojciech Kuczok; senność; Wydawnictwo W.A.B.; Warszawa 2008
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL