Świat

Bojkotować czy przegrać

Opozycyjna Partia BNF wycofa swych kandydatów i 28 września zbojkotuje głosowanie
– Decyzję podjęliśmy po długiej debacie – mówi „Rzeczpospolitej” lider Partii BNF Lawon Barszczeuski. – Władze nie zarejestrowały naszych czołowych kandydatów, nie przyjęły naszych przedstawicieli do lokalnych komisji wyborczych. To oznacza, że nie chcą prawdziwego liczenia głosów. W wielu miastach mamy szanse, ale władze przypisałyby naszym kandydatom najwyżej po 5 proc. głosów.
Niezarejestrowani zostali dwaj wiceszefowie tej partii: Wincuk Wiaczorka i Wiktar Iwaszkiewicz. Do lokalnych komisji wyborczych weszło zaledwie pięciu przedstawicieli Partii BNF. W dodatku wyłącznie w niewielkich, mało znaczących okręgach. – Możemy się wycofać z bojkotu wyborów, jeżeli nasi kandydaci znajdą się na listach wyborczych, a nasi przedstawiciele w komisjach – dodaje Lawon Barszczeuski.
Zarejestrowani już kandydaci wykorzystają przyznane im środki na kampanię wyborczą (równowartość około 2 tys. złotych, więcej wydać nie wolno) na przykład na drukowanie ulotek. Będą przemawiać w telewizji i radiu oraz prezentować swój program w gazetach. Pisma informujące o zrezygnowaniu z udziału w wyborach złożą 23 września, pięć dni przed głosowaniem. Według informacji podanych przez Centralną Komisję Wyborczą i opozycję spośród 276 kandydatów na deputowanych (na 110 miejsc) 78 to reprezentanci opozycyjnych Zjednoczonych Sił Demokratycznych, w tym 26 ze Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, 16 z Partii BNF, 13 z Białoruskiej Partii Komunistów, 11 z Biało-ruskiej Socjaldemokratycznej Partii (Hramada). Oprócz nich jest grupa około 20 przedstawicieli konkurencyjnej opozycyjnej Listy Europejskiej. W 12 okręgach odbędą się wybory bezalternatywne, czyli z jednym kandydatem. Z reguły jest to przedstawiciel władzy. Wśród opozycjonistów trwają spory, czy w tej sytuacji w ogóle należało zgłaszać kandydatów. Niektórzy niezależni analitycy twierdzą, że prezydent Aleksander Łukaszenko wpuści do parlamentu kilku przedstawicieli opozycji, ale zapewne zostaną starannie wyselekcjonowani. Zdecydowanie sprzeciwiał się bojkotowi wyborów były opozycyjny kandydat na prezydenta Aleksander Milinkiewicz. Do dnia głosowania dotrwa zapewne tylko część opozycjonistów, ale – jak wskazuje niezależny politolog Walery Karbalewicz – opozycji brakuje sił i środków, żeby zorganizować prawdziwy i skuteczny bojkot wyborów do białoruskiego parlamentu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL