fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Kodeksowe gwarancje nierówności wobec prawa

Rzeczpospolita
Do najmniej chwalebnych dokonań prawodawstwa ostatnich lat zaliczyć wypada regulacje proceduralne, które bez rzeczowego uzasadnienia różnicują uprawnienia oraz pozycję procesową stron w zależności od tego, czy korzystają one z zastępstwa profesjonalnych pełnomocników – twierdzi Krzysztof Uczkiewicz wrocławski adwokat
Oto niektóre przykłady tych skrajnie wątpliwych rozwiązań legislacyjnych.Pierwszy: w postępowaniu cywilnym sąd orzeka z urzędu o kosztach należnych stronie działającej bez pełnomocnika, gdy tymczasem stronie reprezentowanej przez pełnomocnika koszty przyznać można jedynie pod warunkiem złożenia przed zamknięciem rozprawy spisu kosztów lub zgłoszenia wniosku o ich przyznanie według norm przepisanych; w innym wypadku roszczenie strony o zwrot kosztów wygasa (art. 109 § 1 k.p.c.).Drugi: w razie wniesienia pisma procesowego dotkniętego brakami formalnymi bądź też nienależycie opłaconego strona jest wzywana do uzupełnienia bądź opłacenia pisma w terminie tygodniowym pod rygorem jego zwrócenia; pismo nienależycie opłacone pochodzące od profesjonalnego pełnomocnika zwraca się, a pisma procesowe zawierające środki odwoławcze lub inne środki zaskarżenia odrzuca się bez wzywania do uiszczenia opłaty (art. 130§ 1 i art. 1302 § 3 k.p.c.).
Trzeci: stosownie do art. 217 § 1 k.p.c. strona może aż do zamknięcia rozprawy przytaczać okoliczności faktyczne i dowody na uzasadnienie swych wniosków lub dla odparcia wniosków i twierdzeń strony przeciwnej; uprawnienie to doznaje jednak istotnego ograniczenia w odniesieniu do strony reprezentowanej przez profesjonalnego pełnomocnika, którą sąd może już przed pierwszą rozprawą zobowiązać do przedstawienia w wyznaczonym terminie na piśmie wszystkich twierdzeń, zarzutów i dowodów pod rygorem utraty prawa powoływania ich w toku dalszego postępowania (art. 207 § 3 k.p.c.).
Czwarty: braki formalne apelacji mogą być uzupełnione w wyznaczonym przez sąd terminie, nie dotyczy to jednak apelacji wniesionej przez profesjonalnego pełnomocnika, która podlega odrzuceniu bez wzywania do uzupełnienia braków (art. 370 i art. 3701 k. p. c.).Piąty: w postępowaniu sądowoadministracyjnym pismo, od którego nie została uiszczona należna opłata, pozostawia się bez rozpoznania bądź też odrzuca, jednakże dopiero po bezskutecznym upływie wskazanego przez sąd terminu do jej uiszczenia, tymczasem pisma wnoszone przez adwokata lub radcę prawnego, które nie są należycie opłacone, pozostawia się bez rozpoznania albo odrzuca bez wezwania o uiszczenie opłaty, jeśli pismo podlega opłacie stałej (art. 220 §1 i 3 oraz art. 221 prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi).
W przedstawionych sytuacjach strony ponoszą wszystkie ujemne konsekwencje błędów lub nawet przypadkowych niedopatrzeń i przeoczeń ich pełnomocników procesowych. Nie wnikając w kwestię profesjonalnej i etycznej odpowiedzialności przybranego pełnomocnika, podmiot dotknięty tymi konsekwencjami doznawać musi zawsze odczucia niesprawiedliwości i pokrzywdzenia, zwłaszcza gdy dowiaduje się, iż prawo w tych samych sytuacjach traktuje nieporównanie łagodniej podmioty występujące w procesie (przynajmniej z pozoru) bez pełnomocnika.
Odczucie to może jeszcze się nasilić, gdy o zaistnieniu fatalnego uchybienia pełnomocnika przesądza nie tyle treść przepisów, ile przyjęty w orzecznictwie sposób ich interpretacji. Tytułem przykładu można tu przywołać treść art. 10 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, który notabene jest niemal jednobrzmiący z przepisem art. 219 § 1 prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi: “Opłatę należy uiścić przy wniesieniu do sądu pisma podlegającego opłacie”.
Nie ulega wątpliwości, iż użyte w obu przywołanych normach sformułowanie “przy wniesieniu do sądu” nie zawiera w sobie oznaczenia ram czasowych dla czynności opłacenia pisma. Z pewnością nie ma tu zawartego rygoru równoczesności ani wskazania innego terminu czynności uiszczenia opłaty w odniesieniu do chwili faktycznego wniesienia pisma do sądu. W cytowanym wyrażeniu nie widzimy terminu, lecz jedynie konkretną sytuację, w jakiej powstaje obowiązek uiszczenia opłaty. Tak też przepis ten jest rozumiany w każdym przypadku, gdy pismo podlegające opłacie wnosi podmiot występujący bez profesjonalnego pełnomocnika. Opłata od pisma może być wniesiona zarówno jednocześnie z pismem, jak i później, byleby nie został przekroczony termin wskazany przez sąd. Naturalnie, w razie uiszczenia opłaty po wniesieniu pisma, lecz jeszcze przed wezwaniem strony przez sąd, odpada potrzeba wyznaczania terminu dla tej czynności, gdyż pismo jest już “należycie opłacone” w rozumieniu ww. przepisów obu ustaw.
Zgoła odmiennie przedstawia się w tym kontekście położenie stron reprezentowanych przez profesjonalnych pełnomocników. Wyłączenie możliwości wzywania pełnomocników stron w postępowaniu cywilnym i sądowoadministracyjnym do uiszczania opłat od wnoszonych pism zachęca niejako do odmiennej interpretacji ustawowych wyrażeń: “przy wnoszeniu pisma do sądu” oraz “pismo należycie opłacone”, w ślad za czym następuje zasadnicza zmiana funkcji przepisów zawierających te wyrażenia. Dla strony zastępowanej przez pełnomocnika przepisy art. 10 ustawy o kosztach w sprawach cywilnych oraz analogicznie art. 219 § 1 p.p.s.a. nie określają więc już tylko sytuacji rodzącej obowiązek uiszczenia opłaty, lecz jakoby wyznaczają wprost termin jego wykonania, po upływie którego pismo pełnomocnika zostaje nieodwołalnie odrzucone jako “nienależycie opłacone”. Co więcej, w postępowaniu sądowoadministracyjnym przy braku innych przesłanek interpretacyjnych przyjęło się zgodnie z domniemaną ratio legis uznawać, iż w przypadku wniesienia skargi przez pełnomocnika procesowego wyrażenie “przy wnoszeniu pisma do sądu” oznacza datę przesłania skargi nie do sądu, lecz do organu, którego działania skarga dotyczy, mimo iż w tym momencie rzeczywista data wniesienia skargi do sądu, dokonywanego przez tenże organ, nie jest stronie skarżącej ani nawet sądowi znana. Mamy tu zatem do czynienia ze swoistą “wykładnią kreatywną”, która ma pokonać ułomność obowiązującego rozwiązania legislacyjnego w imię realizacji zamierzonego przez prawodawcę celu.Podobnie jest przy odrzucaniu nienależycie opłaconych środków odwoławczych lub środków zaskarżenia wnoszonych przez profesjonalnych pełnomocników w sądowym postępowaniu cywilnym. Odrzucenie pisma następuje wówczas na zasadzie art. 1302 § 3 k.p.c. Każdy praktykujący cywilista wie, iż przepis ten zawiera w sobie rażący błąd gramatyczny, który sprawia, że jest on w całości niezrozumiały i niewykonalny, a przy tym sprzeczny z paragrafami poprzedzającymi ww. artykuł kodeksu. Zastosowanie tego przepisu jako podstawy odrzucenia nieopłaconego środka zaskarżenia lub środka prawnego bez wezwania o uiszczenie opłaty nie może mieć oparcia w jego treści, lecz jedynie w domniemywanym celu całego unormowania.
Tak rozbieżna i swobodna interpretacja treści oraz funkcji przepisu prawa powszechnie obowiązującego, uzależniona jedynie od tego, czy strona jest zastępowana przez pełnomocnika profesjonalnego, może budzić najbardziej naturalny sprzeciw, niemniej stwierdzić należy, iż stała się ona ugruntowaną już praktyką w orzecznictwie sądów powszechnych i administracyjnych.
Jakie środki prawne mogą służyć stronie, która ponosi skutki tych restrykcyjnych unormowań? Linia obrony interesów strony prowadzić musi poprzez przeciwstawienie się szkodzącym jej przepisom w drodze skargi konstytucyjnej. Przywołane unormowania naruszają w sposób rażący konstytucyjne gwarancje równości obywateli wobec prawa, a w szczególności zasadę równego traktowania obywateli przez władze publiczne (art. 32 ust. 1 konstytucji). Wydaje się zresztą, iż pod rządem ww. ustaw mówić można o otwartej i dotkliwej dyskryminacji całej kategorii obywateli, a mianowicie rzeszy podmiotów zastępowanych przez profesjonalnych pełnomocników procesowych w sądowym postępowaniu cywilnym i administracyjnym – w rozumieniu także przepisu ust. 2 art. 32 konstytucji.
Jest kwestią otwartą, czy ujemne dla stron skutki procesowe spowodowane stosowaniem ww. przepisów mogą być uznane za formę ograniczenia prawa do sądu w rozumieniu art. 6 ust. 1 europejskiej konwencji praw człowieka i podstawowych wolności. Jakkolwiek dotychczas nie ma przykładów orzecznictwa Trybunału Praw Człowieka w omawianym obszarze zagadnień, to jednak także i tu trzeba się liczyć z nieuchronnością konfrontacji przepisów prawa krajowego oraz konwencji. Taka perspektywa powinna stać się dla prawodawcy inspiracją do refleksji o korzyściach i ryzyku, jakie niesie dalsze utrzymywanie kodeksowej zasady nierówności stron w procesie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA