fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Aplikacje/egzaminy

Komornicy muszą teraz walczyć o klienta

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Ministerstwo Sprawiedliwości chce radykalnie zwiększyć liczbę komorników – aż o 200 kancelarii. Tymczasem teraz niektóre mają po kilkadziesiąt tysięcy spraw, a innym grozi bankructwo
Obecnie kancelarii komorniczych jest 656. Zwiększenie ich o niemal 1/3 jest więc rewolucyjną zmianą dla korporacji.
– Kierownictwo ministerstwa zmieniało politykę – przyznaje sędzia Tomasz Jaskłowski, zastępca dyrektora Departamentu Organizacyjnego MS, który odpowiada za reformę profesji komorników.
Kierownictwo korporacji komorniczej jest mocno zaniepokojone zmianami; przy tak ostrej konkurencji obronią się tyko największe kancelarie (patrz: wypowiedź Iwony Karpiuk-Sucheckiej).
Urynkowienie komorników było założeniem reformy rozpoczętej nowelą ustawy komorniczej, która weszła w życie 28 grudnia 2007 r. Polega ona na otwarciu rewirów. Zamiast zasady: jeden rewir – jeden komornik, dopuszczono pracę kilku. W trakcie prac nad nowelizacją zapowiadano, że szybko dojdzie do nawet dwukrotnego zwiększenia liczby kancelarii. Tymczasem, po czterech miesiącach wdrażania zmian, MS obwieściło, że planuje w tym roku zaledwie 35 nowych stanowisk, a w następnych latach jeszcze mniej („Na poprawę egzekucji nie ma co liczyć”, „Rz” z 2 kwietnia). Okazuje się, że resort zmienił plany.
Od pół roku wierzyciele mogą wybrać komornika w dowolnym miejscu Polski (wcześniej musieli się zgłaszać w miejscu zamieszkania lub siedziby dłużnika). Wielu krytyków reformy wskazywało, że ta nowość będzie martwym prawem. Tymczasem okazuje się, że wierzyciele chętnie korzystają z tej możliwości.
Andrzej Kulągowski, wiceprezes Krajowej Rady Komorniczej, a jednocześnie komornik na warszawskim Żoliborzu, zauważa zmiany w zachowaniu wierzycieli.
– Zgłaszają się osoby mieszkające w sąsiedztwie, gdyż do mnie mają bliżej niż do komornika działającego w miejscu zamieszkania dłużnika. Z drugiej strony, dostaję każdego dnia kilka zawiadomień, że komornicy z odległych nieraz miejscowości wszczynają egzekucję na terenie mojego rewiru – dodaje.
Faktem staje się jednak rozwarstwienie między kancelariami – prosperity jednych i kłopoty drugich. Jacek Bogiel, komornik przy SR dla Warszawy-Woli, ma w tej chwili dziesięć razy więcej spraw (40 tys.) niż na początku roku. Są to głównie egzekucje należności operatorów telekomunikacyjnych.
656 komorników ściąga obecnie w Polsce długi
Dla wierzycieli, zwłaszcza dużych firm, to znaczne ułatwienie oddać większą liczbę egzekucji jednemu komornikowi. Jak sobie z tym radzi? – Egzekucja z rachunku bankowego czy z wynagrodzenia za pracę jest właściwie taka sama, gdy dłużnik pracuje na sąsiedniej ulicy i na drugim końcu Polski. Zawiadomienia o wszczęciu egzekucji w ich rewirach przesyłam kolegom e-mailem – wyjaśnia Jacek Bogiel.
Dariusz Dymowski, jego kolega z tego samego rewiru, nie podziela tego optymizmu. On ma zaledwie ok. 300 spraw w kancelarii, którą dostał po byłym komorniku. Wprawdzie wychodzi jeszcze na plus, ale nie jest pewny przyszłości w tej profesji.
Iwona Karpiuk-Suchecka była prezes Krajowej Izby Komorniczej
Jeżeli tworzenie nowych stanowisk komorniczych nie będzie poprzedzone rzetelną analizą liczby wpływających spraw i przychodów kancelarii (a po grudniowej reformie jest na to za wcześnie), to zostanie niewiele dużych kancelarii, małym zaś zagrozi zamknięcie. Uderzy to w końcu w wierzycieli. Może się bowiem okazać, że np. kobieta dochodząca alimentów będzie miała do najbliższego komornika sto kilometrów. Uważam więc, że należy rozważyć wycofanie się z części zmian i ograniczenie prawa wyboru komornika do regionu (zasięgu apelacji).
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.domagalski@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA