fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Trzy satysfakcje

Trzy razy w życiu poczułem, że naprawdę jestem na dobrej drodze. Pierwszy raz, ćwierć wieku temu, krótko po publikacji jednego z mych pierwszych opowiadań s.f. Odpowiedzialny za druk redaktor opowiadał mi po powrocie z wakacji, jak to pod reglami spotkał bardzo sympatycznego staruszka, erudytę, z którym świetnie mu się gawędziło, dopóki nie powiedział, gdzie pracuje. – Wy tam wydrukowaliście tego Ziemkiewicza! – krzyknął na niego staruszek. – Czy wy nie widzicie, jaka to jest wroga propaganda pod pozorami pozytywnej literatury, jak ten człowiek mąci młodzieży w głowie? Gdyby to ode mnie zależało, naczelny już by poleciał, a tego waszego Ziemkiewicza bym rozstrzelał!
Staruszek rzeczywiście miał kiedyś takie możliwości, nazywał się Zenon Kliszko.
Druga radość spotkała mnie w okrągłą rocznicę powstania Radia Maryja, którą tygodnik "Nasza Polska" postanowił uczcić publikacją oficjalnej listy nieprzyjaciół ojca Rydzyka. Znalazłem się na niej – co najweselsze – z przyczyn alfabetycznych pomiędzy Andrzejem Zagozdą a arcybiskupem Życińskim. (Młodym czytelnikom wyjaśniam: Zagozda to był znany wtajemniczonym pseudonim Adama Michnika, którym podpisywał swe najbardziej wredne teksty w czasach, gdy miał jeszcze jakieś poczucie wstydu).
Teraz Adam Michnik raczył umieścić mnie na oficjalnej liście swoich wrogów. Co prawda złośliwość kazała mu w doborowe grono, jakie się tam znalazło, wepchnąć kilku komunistów (Kwiatkowski, Czarzasty etc.), którzy mu kiedyś zaszkodzili w wewnętrznych porachunkach Towarzystwa.
Ale ta przysłowiowa łyżka dziegciu nie psuje mi radości. Znaleźć się, nie daj Boże, na liście przyjaciół Michnika – obok Jaruzelskiego, Kiszczaka, Urbana, Maleszki i innych – to byłby przecież wstyd straszliwy.
Skomentuj na [link=http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2008/06/24/trzy-satysfakcje/]blog.rp.pl/ziemkiewicz[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA