fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Cenzura w sieci

Hiszpańska policja regularnie przegląda Internet w poszukiwaniu przestępczej działalności online
AP
Zachodnie państwa blokują dostęp do stron pedofilskich. Chiny – do witryn krytykujących władze
Co najmniej jedna trzecia ludności świata ma problem z dostępem do Internetu. Reporterzy bez Granic uznali kilkanaście krajów za „przeciwników sieci”. Inicjatywa OpenNet mówi o państwach sprawujących „wszechogarniającą” kontrolę nad Internetem.
Należą do nich przede wszystkim Chiny, kraj o największej liczbie ludności i ogromnej liczbie użytkowników sieci – ponad 130 milionów. Według Reporterów bez Granic Chińska Republika Ludowa jest jednym z nielicznych państw, którym udało się oczyścić Internet poprzez blokowanie dostępu do wszystkich stron internetowych krytykujących władze. „Tajemnicą tego sukcesu jest sprytne połączenie technologii, represji i dyplomacji. Obok stosowania skutecznych technologii szpiegowskich i cenzorskich, reżim zastrasza użytkowników i zmusza ich do cenzurowania własnych materiałów” – twierdzi organizacja. Dodaje, że Chiny są „największym więzieniem dla cyberdysydentów”. – Cenzura Internetu w ChRL została wzmożona, choć władze przyrzekały, że przed olimpiadą nastąpią zmiany na lepsze – mówił kilka dni temu Zhang Yu, działacz praw człowieka.
Internet blokują kraje komunistyczne i rządzone przez autorytarne oraz dyktatorskie reżimy. W Europie za wroga Internetu uznawana jest Białoruś. Władze wielokrotnie blokowały dostęp do opozycyjnych lub niezależnych serwerów, zwłaszcza wtedy, gdy odbywały się demonstracje opozycji. Teraz w parlamencie trwa debata nad nową ustawą prasową, zgodnie z którą będzie możliwe blokowanie dostępu do wszystkich mediów niezarejestrowanych na Białorusi. – Minister informacji Władimir Rusakiewicz bardzo dokładnie zapoznał się w Pekinie z chińskimi doświadczeniami blokowania dostępu do niewygodnych stron internetowych – mówi „Rzeczpospolitej” miński politolog Uładzimir Podgoł. Według wzorów chińskich postępuje Wietnam, choć, jak zauważają Reporterzy bez Granic, kraj ten nie ma na to wystarczających środków. Kuba po prostu nie dopuszcza prywatnych osób do Internetu – posiadają go tylko nieliczni uprzywilejowani, członkowie władz czy reżimowi naukowcy. Podobnie jest w Korei Północnej. Ale są też przykłady zmian na lepsze. Zaledwie kilka dni temu zgodę na uruchomienie bezprzewodowego Internetu w Turkmenistanie uzyskała rosyjska firma MTS. Nowy prezydent Gurbanguły Berdymuchammedow wyraził zgodę na otwarcie kawiarenek internetowych – jest ich 15. Dostrzeżono też poprawę sytuacji w Libii, która przestała już być traktowana jako „wróg Internetu” i stała się „krajem pod obserwacją”. Problemy z wolnością w Internecie pojawiają się jednak również w krajach jak najbardziej demokratycznych. – Rządy na całym świecie dążą do cenzury Internetu, czy to ze względu na walkę z terroryzmem, czy to z pornografią dziecięcą – mówił „Rzeczpospolitej” rzecznik organizacji Elektroniczne Bariery Australia (EFA) Jacob Colins. Jeszcze niedawno wśród obszarów obserwowanych znajdowała się Unia Europejska. Wskazywano na dyrektywę zobowiązującą firmy udostępniające serwery do blokowania stron, które władze uznają za nielegalne. W takich krajach jak Szwecja czy Kanada wybuchały ostatnio wielkie dyskusje na temat tego, czy rządy – nawet w imię słusznych racji, takich jak bezpieczeństwo publiczne – powinny kontrolować Internet. Na razie nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. masz pytanie, wyślij e-mail do autora p.koscinski@rp.pl Rz: Czy w Polsce Internet też jest cenzurowany? Zbigniew Urbański: Nie. W Polsce na wniosek prokuratury strona, na przykład o treści pornograficznej, może być zamknięta i usunięta z serwera. W Chinach czy w nie- których państwach na Zachodzie, blokowany jest dostęp do pewnych stron. W Polsce takich przypadków nie było. Kto decyduje o wprowadzeniu blokady? Decyzję podejmują władze państwa. Na polecenie rządu, lub na mocy odpowiedniej ustawy, firmy teleinformatyczne, które dostarczają Internet do indywidualnych odbiorców, po prostu muszą zablokować dostęp do wybranych stron, np. dziecięcej pornografii. Taką blokadę łatwo obejść. To niezwykle proste, poradzi sobie z tym średnio inteligentny człowiek. W dodatku bezpłatne i legalne. Wystarczy zainstalować na komputerze program, który fałszuje nasz adres IP i zamienia go na przykład na amerykański czy niemiecki. Każdy kraj ma przypisaną pewną pulę adresów IP, po której można rozpoznać, że dany użytkownik korzysta z komputera na przykład w Polsce. Jeżeli Kowalski, którego komputer jest zaejestrowany w Polsce, chciałby wejść na zablokowaną stronę pornograficzną, to z polskim adresem mu się to nie uda. Ale jeśli zmieni go – wejdzie bez problemu. Wiedzą o tym Chińczycy, którzy masowo korzystają z takich programów, mimo iż bardzo spowalniają one pracę komputera i stanowią duże utrudnienie. Czyli cenzura nie ma sensu? Na dłuższą metę nie. Wiadomo, że pornobiznes to dziś jeden z najlepiej opłacalnych biznesów na świecie. Właściciele stron erotycznych nie będą patrzeć bezczynnie, jak ich witryny są zamykane. Mogą po prostu przenieść serwery za granicę i działać dalej. —rozmawiała Katarzyna Zuchowicz
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA