fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Dreszcze Gombrowicza

Rzeczpospolita
Nowe wydanie „Iwony, księżniczki Burgunda”. Autor nie wierzył w powodzenie sztuki. Na prapremierę czekała 20 lat, sukces w świecie przyszedł jeszcze później
Ukazał się trzeci, a według oficjalnej numeracji – siódmy, tom „Pism zebranych” Witolda Gombrowicza, które ukazują się w opracowaniu krytycznym nakładem Wydawnictwa Literackiego.
Po „Bakakaju i innych opowiadaniach” i „Ferdydurke” przyszła kolej na „Iwonę, księżniczkę Burgunda”.
Dramat ten swój pierwodruk miał w 1938 roku w piśmie „Skamander”. W formie książkowej, z ilustracjami Tadeusza Kantora, ukazał się 20 lat później w PIW.
Było po prapremierze „Iwony...” w Teatrze Domu Wojska Polskiego/ Teatrze Dramatycznym, jaka miała miejsce w lipcu 1957 roku.
Reżyserowała Halina Mikołajska, scenografia była dziełem Andrzeja Sadowskiego, muzyka – Augustyna Blocha, a w tytułową rolę wcieliła się Barbara Krafftówna.
Na Zachodzie „Iwona, księżniczka Burgunda” pojawiła się najpierw po niemiecku w 1964 r. w Dortmundzie, rok później w Theatre de Bourgogne we Francji, w tym samym roku w Sztokholmie, następnie w Belgii, Holandii, Szwajcarii. Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Portugalii, USA i Danii.
W 1971 r. „Iwona...” ujrzała światło dzienne jako piąty tom „Dzieł zebranych” Witolda Gombrowicza wydawanych w „Bibliotece »Kultury«” Instytutu Literackiego w Paryżu przez Jerzego Giedroycia.
W Polsce wyszło jeszcze sześć (z obecnym siedem) wydań dramatu, a został on poza tym przełożony na białoruski, czeski, grecki, hiszpański, japoński, kataloński, litewski, norweski, rosyjski, rumuński, serbsko-chorwacki, słowacki, słoweński, turecki, ukraiński, węgierski, włoski... Uff!
W posłowiu obecnej edycji wydawca przypomina, że Gombrowicz nie wierzył w powodzenie tej sztuki. Po latach, przysyłając Jarosławowi Iwaszkiewiczowi tekst „Ślubu”, pisał, że na gruncie dramatu i teatru czuje się nowicjuszem.
Choć „Iwona...” już w 1936 r. trafiła do zapowiedzi Teatru Nowego w Warszawie, anonsowana jednak pod innym tytułem, jako „Filip”.
Mira Zimińska orzekła jednak wówczas, że „początek niezły, a reszta do niczego”, a Karol Irzykowski tak skomentował tę sceniczną próbę autora „Pamiętnika z okresu dojrzewania”: „Nowy dreszcz Gombrowicza nie doczekał się jeszcze w tej sztuce dramatycznej legalizacji”.
Bardzo późno zaczęto stawiać zasadnicze dla „Iwony...” pytanie: jak grać Gombrowicza? I na to pytanie odpowiedziało wielu wybitnych inscenizatorów, m.in. Ludwik René, Zygmunt Hübner, Anna Augustynowicz, Grzegorz Jarzyna, a także i Ingmar Bergman, który – przypomnę – zrealizował ten dramat w Monachium w Bayerische Stadtsschauspiel w 1980 roku.
"Iwona, księżniczka Burgunda"
Pisma zebrane, t. VIIWyd. Literackie, Kraków 2008
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA