fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służba zdrowia

Koszyk darmowego leczenia pełen tego, co było

Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Minister Ewa Kopacz proponuje pacjentom: państwo nie zapłaci za zabiegi, których i tak nie finansuje
– Leczenie uzdrowiskowe, leki, do których państwo dopłaca, część leczenia stomatologicznego. Pogotowie, leczenie szpitalne – wymieniała minister zdrowia Ewa Kopacz. – Wszystko jest już wycenione. Tylu ludzi mówiło, że określi, do jakiego leczenia mamy prawo w zamian za składkę, a my to po prostu zrobiliśmy.
Niegwarantowanych przez państwo ma być 300 procedur – do tej pory było ich około 50. Są to z reguły zabiegi, za które w tej chwili Narodowy Fundusz Zdrowia i tak nie płaci: operacje zmiany płci, implanty zębów, operacje plastyczne niezwiązane z chorobą nowotworową czy wypadkiem, badania wrzodów żołądka niektórymi metodami, niektóre szczepionki. Nowością ma być finansowanie z budżetu ministra zdrowia obdukcji lekarskich ofiar przestępstw.
Potwierdziły się nasze informacje, że resort zdrowia nie będzie korzystał z opracowań przygotowanych przez urzędników Zbigniewa Religi. Katalog zawierający 18 tysięcy procedur nie był wyceniony. – My taką wycenę mamy, będzie dostępna na naszych stronach internetowych za kilka dni – zapowiada Kopacz. I dodaje, że to krok w kierunku utworzenia ubezpieczeń dodatkowych, które dofinansują służbę zdrowia.
Na czym polega ta wycena? Autorzy wzięli opracowywany już od pół roku przez NFZ system rozliczania się ze szpitalami (ma obowiązywać od lipca). NFZ ocenił, ile chce płacić szpitalom za zabiegi. Wyceny mają być oparte na dwóch międzynarodowych systemach: klasyfikacji chorób i klasyfikacji zabiegów. – Nie warto tworzyć nowej, polskiej klasyfikacji, skoro możemy korzystać z międzynarodowych wzorców – tłumaczy Wojciech Matusewicz, szef Agencji Oceny Technologii Medycznych, jeden ze współautorów koncepcji. Profesor Ewelina Nojszewska, ekspert od ekonomii służby zdrowia, jest zdziwiona: – Dziwne, że przy wycenianiu koszyka eksperci posługują się informacjami, ile na poszczególne zabiegi wydaje NFZ. Przecież wiadomo, że część w tej chwili funkcjonujących cen jest wzięta z sufitu. Nie odzwierciedlają tego, ile co kosztuje, ale raczej wpływy lekarzy danej specjalności.
Wątpliwości mają też inni eksperci. – Klasyfikacja chorób i zabiegów, z której chce korzystać NFZ, jest bardzo ogólna. W praktyce każdy zabieg da się pod nią podciągnąć – uważa dr Adam Kozierkiewicz z Instytutu Zdrowia Publicznego.
Jedyne, do czego nie będziemy mieli prawa, to zabiegi wyliczone na liście 300 procedur niegwarantowanych. – To margines wszystkich działań służby zdrowia. Na sytuację pacjenta realnie wpłynęłoby, gdyby określono, na jakich zasadach mamy dostęp do zabiegów deficytowych. Informacja, że są one gwarantowane, nic mu w praktyce nie daje. Tak jest także w tej chwili – mówi dr Kozierkiewicz.
Nowością będzie finansowanie z budżetu resortu obdukcji lekarskich ofiar przestępstw
Wtóruje mu Krzysztof Bukiel, szef lekarskich związków zawodowych. – Zagwarantować można wszystko, kłopot z egzekwowaniem. Ministerstwo Zdrowia nie zdecydowało się na określenie, do których procedur powinniśmy dopłacać, a bez tego nie dojdzie do prawdziwej reformy – przekonuje.Obaj twierdzą, że takie określenie koszyka nie doprowadzi do powstania ubezpieczeń dodatkowych. – Nie będzie chętnych, by je wykupić – uważa dr Kozierkiewicz.
Ministerstwu Zdrowia zależy na szybkim utworzeniu koszyka świadczeń gwarantowanych, bo bez niego nie ruszą z miejsca prace w Sejmie nad ustawą o ubezpieczeniach dodatkowych. A jest to jeden ze sztandarowych projektów Platformy.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: s.szparkowska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA