fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Francja tradycyjnie skłania się ku Rosji

Jest rzeczą bezcenną, że Polska może podzielić się z politykami francuskimi swoją wielowiekową wiedzą na temat Rosji – mówi francuski filozof i sowietolog Alain Besancon
Rz: Od czasu wizyty Charles’a de Gaulle’a w Polsce 40 lat temu, do kanonu ocen naszych dwustronnych stosunków weszło podkreślanie głębokich związków historycznych i tradycyjnych więzów przyjaźni. A przecież dzisiejsza Polska nie jest już „demokracją socjalistyczną”, którą można dobrodusznie poklepywać po ramieniu. Czy francuscy politycy rozumieją istotę zmian, jakie zaszły w naszym kraju?
Zakładam, że francuscy politycy mają nie tylko rozeznanie w sprawach dotyczących Francji czy potrzeb jej elit, ale też świadomość głębokich zmian, jakie zaszły nad Wisłą. Polska z dużą znajomością rzeczy, wręcz zawodowo, śledzi najdrobniejsze drgnięcia po stronie rosyjskiej. Francja natomiast tradycyjnie skłania się ku sojuszowi z Rosją i nie zdradza większej potrzeby pogłębiania wiedzy o trendach, koniunkturach czy ewolucjach sceny politycznej w Rosji. Od wielu pokoleń Francuzi uważają Rosję za swego naturalnego sprzymierzeńca w walce z naporem germańskim (co można zresztą zrozumieć, zważywszy bolesną klęskę pod Sedanem w 1870 roku, czy katastrofę roku 1914). Ostatnio Rosja stała się nawet pewnym atutem w rozdmuchanej kampanii antyamerykańskiej. Zawsze jednak tym postawom towarzyszyła głęboka niewiedza, czy wręcz ignorancja dotycząca faktycznego obrazu rzeczywistości rosyjskiej. Rosja zresztą zawsze sprytnie kontrolowała wszelkie informacje o niej samej. Tak więc jest rzeczą bezcenną, że polsko-francuskie partnerstwo strategiczne przyczyni się do instytucjonalnej wymiany doświadczeń, i że Polska będzie mogła podzielić się ze swoim strategicznym partnerem wiedzą, jaką przez wieki zdobywała o Rosji.
Unia Europejska nie powinna wychodzić poza granice własnej cywilizacji
W wielu dziedzinach Francja jest dziś w ścisłej światowej czy europejskiej czołówce: energia atomowa, handel, transport, obrona, drobna wytwórczość, rolnictwo. Co mogłaby jeszcze wnieść do wymiany z Polską?
Francuskie inwestycje w Polsce są znaczące. Długo zajmowaliśmy na polskim rynku pierwsze miejsce wśród inwestorów europejskich. Mam nadzieję, że ta tendencja się utrzyma. Dodam jednak, że tylko szaleniec mógłby twierdzić, iż to, co jest korzystne dla Francji w wymianie z Polską, jest również korzystne w odniesieniu do wymiany z Rosją. Nie mam żadnego zaufania do inwestycji w Rosji, tym bardziej że kraj ten nie posiada odpowiedniego systemu zabezpieczeń prawnych i, niestety, nie dotrzymuje podpisanych przez siebie umów.
Na obrzeżach Europy znajdują się dziś dwie ważne przestrzenie geopolityczne: euroazjatycki Wschód oraz basen Morza Śródziemnego. Czy możliwa jest wspólna strategia Unii Europejskiej nastawiona na polityczne zagospodarowanie tych dwóch przestrzeni kresowych?
Niepokoi mnie fakt, że dla niektórych Europejczyków – szczególnie Francuzów, ale też Polaków – taki sposób myślenia o granicach Europy jest możliwy. Poważnym problemem staje się tutaj sprawa akcesji Turcji. Nigdy do końca nie mogłem pojąć, dlaczego akurat Polska ma być zwolennikiem przystąpienia Turcji do Unii, ani też dlaczego podobną opinię podzielają takie kraje śródziemnomorskie, jak Włochy czy Hiszpania. Mogę jeszcze zrozumieć, że Anglia – w zasadzie zawsze niechętna Europie – jest zadowolona z możliwości przystąpienia Turcji do UE, bowiem to z całą pewnością rozbije jedność europejską. A takie właśnie antyeuropejskie od niepamiętnych czasów było tradycyjne podejście angielskiej dyplomacji. Jest to oczywiście złe podejście. Zupełnie nie rozumiem jednak, dlaczego podobne stanowisko zajmują Włosi, Hiszpanie i Polacy.
Jakie zatem pana zdaniem powinny być polityczne ramy Unii Europejskiej?
Sądzę, że nie powinna ona wychodzić poza granice własnej cywilizacji. Wschodnie kresy europejskiej przestrzeni wyznacza linia łącząca ostatnie kościoły gotyckie, które można spotkać w Finlandii, krajach bałtyckich, Polsce, na Węgrzech i dalej w Słowenii czy Chorwacji. Taka jest moim zdaniem wschodnia granica Europy i pragnę podkreślić, że nie jest to granica ideologiczna. Państwa, które obejmuje, przeszły przez najważniejsze doświadczenia historyczne cywilizacji europejskiej: feudalne i dworskie średniowiecze, uniwersytety, kulturę łacińską, reformację, renesans, oświecenie... Te obszary cywilizacji europejskiej, naszej cywilizacji, nie powinny być przekraczane; inaczej będzie to niczym nieuzasadniona kulturowa i cywilizacyjna transgresja.
Prezydent Sarkozy, na którego przed rokiem pan głosował, przechodzi ostatnio kryzys nadmiernej troski o swoją popularność. Tymczasem Francuzi domagają się od głowy państwa „szarpnięcia cuglami”. Chcą, by ostro ruszył do przodu. Czy mimo kłopotów nadal stawia pan na niego?
Sarko zrobił wiele niepotrzebnych gestów, by stać się popularny. Ale niestety, zabiegając o popularność, stał się niepopularny. Sądzę zatem, że najlepsze, co może teraz uczynić, to dobrowolnie stać się niepopularny, wprowadzając w życie obiecane reformy i, jeśli się one powiodą, wtedy prezydent stanie się popularny.
Chyba mamy – toute proportion gardée – podobny problem w Polsce...
No widzi pan, dochodzimy do jeszcze jednej „komunii dusz” między naszymi niespokojnymi społeczeństwami.
Alain Besancon jest filozofem, historykiem i politologiem, wybitnym znawcą Rosji. Profesor w Wyższej Szkole Nauk Społecznych w Paryżu. Należy do Akademii Nauk Moralnych i Politycznych
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA