Historia

Dowcip żydowski

Opowiada Aleksander Rozenfeld
Przychodzi Żyd do rabina
– Rebe, żenić się, nie żenić? – Żeń się.
– Rebe, ona jest kulawa. – To się nie żeń. – Rebe, ale ja ją lubię. – To się żeń. – Rebe, ona jest garbata. – To się nie żeń. – Rebe, ale ona ma dużo pieniędzy. – To się żeń. – No to jak ty, rebe, w końcu radzisz? – Icek, ty idź się ochrzcij. – Dlaczego? – Ty będziesz księdzu zawracać głowę, nie mnie. Jest rok 1928 Do huty w Magnitogorsku zgłasza się Izrael Abramowicz Cukierman i prosi o przyjęcie do pracy. – Proszę napisać podanie i życiorys. – Ale ja nie umiem pisać. – To nie możemy pana przyjąć do pracy. Minęło 50 lat. Do największego magazynu jubilerskiego na Brooklynie wchodzi wytworny Żyd z siwą brodą, w futrzanej czapie i za pół miliona dolarów wyjętych z kieszeni kupuje brylantową kolię. Zdumiony właściciel sklepu mówi: – Proszę pana, pan takie pieniądze nosi w kieszeni? Idzie pan do banku, wpłaca pieniądze na konto, potem wypisuje czek… Na to starszy pan zaczyna się gromko śmiać. – Panie, gdybym ja umiał pisać, to do dzisiaj byłbym wytapiaczem w Magnitogorsku.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL