Teatr

Walka płci intryguje teatr

Rzeczpospolita
Pokazy trzech widowisk w Berlinie istotnie wzbogaciły szczeciński Kontrapunkt
Tegoroczny XLIII Przegląd Teatrów Małych Form Kontrapunkt ’8 w Szczecinie wykorzystał fakt zniesienia granic między państwami Unii Europejskiej. Światowa polityka dała więc festiwalowym widzom okazję obejrzenia przedstawień, których przeniesienie do Polski byłoby niemożliwe ze względów technicznych.
Przywiezieni autokarami widzowie pobyt w Berlinie zaczęli jednak od słynnego Deutsches Theater, gdzie Nicolas Stemann wystawił „O zwierzętach” Elfriede Jelinek. Austriacka noblistka rozlicza się w swej sztuce z problemem walki płci. Wykorzystuje fragmenty protokołów wiedeńskich organów ścigania prowadzących sprawę handlu kobietami, głównie z Europy Wschodniej. Wśród klientów młodocianych prostytutek byli przedstawiciele miejscowych elit. Jelinek skupia się na prawach rządzących erotycznym biznesem i bez osłonek demaskuje ludzi czerpiących stąd profity. Gorzki, rozrachunkowy tekst mocno wybrzmiał dzięki dużej aktorskiej ekspresji. Spektakl „Żony dyktatorów” René Pollescha w reżyserii autora – wykorzystujący na scenie wystrój widowni Volksbühne – uważam za artystyczną hucpę. Bohaterka Imelda Marcos, która okazuje się Eleną Ceausescu, prowadzi przy gabinetowym stole rozmówki ze swoimi mało podobnymi sobowtórami. Kłóci się z nimi zawzięcie, że ostatnio przeprowadzony zamach na jedno z jej wcieleń – wszystko wskazuje na to, że sama doń strzelała – był de facto zamachem na nią. Tęgi osobnik w wieku emerytalnym, wbity w mundur operetkowego oficera, okaże się… córką Eleny (bądź Imeldy), mimo braku zdolności przyuczoną do aktorstwa, co każe jej się ustawicznie użalać, że ma za mało tekstu. Składają się nań zarówno powyrywane z kontekstu cytaty z klasyków postmodernizmu, jak też np. doniesienia o lądowaniu UFO – w tej roli wystąpi solidny plafonowy żyrandol poruszany za pomocą pilota. Toporny pseudokabaret z dużą domieszką kiczu złożył się na totalny bełkot myślowo-estetyczny.
Na osłodę została „Pentesilea” Heinricha von Kleista w reżyserii Luka Percevala, Belga od lat związanego z niemieckimi scenami. W romantycznym dramacie znowu mamy silne odniesienia do walki płci. Amazonki pod Troją urządziły polowanie na partnerów w tradycyjnym rytuale płodności. Pentesilea, królowa wojowniczek, upodobała sobie Achillesa. Duma nie pozwala jej jednak na uleganie uczuciom. Po wielu podchodach i pojedynkach władczyni Amazonek pokona Achillesa. Kiedy Pentesilea powróci do zmysłów po szale walki, nad ciałem poległego popełnia samobójstwo. Inscenizator twórczo wykorzystał gigantyczną przestrzeń okrągłej sceny Schaubühne. Wpisani weń bohaterowie, od stóp do głów pokryci bitewnym pyłem, nieustannie poruszają się po okręgu w rytm granej na żywo muzyki gitary elektrycznej. Surowe w swym prostym piękne, przemyślane przedstawienie, którego klamrę stanowi ustawianie, a w końcu spektakularne rozsypanie, jak przy grze w bierki, stosu długich drewnianych pali, stanowiących jedyny element dekoracji. Janusz R. Kowalczyk z Berlina
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL