Tenis

Bóg jest tenisistą

Rzeczpospolita, Tomasz Wawer
Ewangelicki pastor Bob Kraft uznał, że światowy tenis powinien być bliżej Boga i został jego samozwańczym duszpasterzem. Na turniejach wielkoszlemowych rozdaje kieszonkowe Biblie i posrebrzane krzyżyki.
Pochodzi z Normal w stanie Illinois. W tenisa na poważnie zaczął grać dopiero w szkole średniej, ale był klasyfikowany w rankingu juniorów w Ameryce i wygrywał turnieje. Na korcie przypominał Fibaka: metalowa rakieta, modny wąsik, inteligentny styl. Miał talent, ale nie planował kariery. Poszedł do szkoły oficerskiej i wyjechał do Niemiec, gdzie w rozgrywkach armii był bezkonkurencyjny. Na przełomie lat 80. i 90. wrócił do nauki: na Uniwersytecie Illinois studiował rosyjski i marketing – bez problemów wygrywał wtedy akademickie zawody. Po dyplomie zaczął prowadzić kluby tenisowe w Ohio i Indianie. Uczył gry innych – w tym dzieci u Nicka Bollettieriego. Pomagał też tenisistom na wózkach i w więzieniu. Z tego czasu pochodzą certyfikaty trenerskie, sędziowskie, czy naciągacza rakiet. Kraft był blisko tenisa, ale jeszcze bliżej – Boga. Od dzieciństwa chodził do metodystów, w czasie studiów wstąpił do wspólnoty ewangelickiej. Z organizacją „Młodzi z Misją” (YWAM) zaczął wyjeżdżać na misje chrześcijańskie: był w Meksyku po trzęsieniu ziemi, Sri Lance, dalekiej Azji. W 1992 roku przeniósł się do Hong Kongu, by pracować w misji przy Centrum Sportu. W kontynentalnych Chinach do współpracy zapraszała go federacja tenisowa i uniwersytet, prowadził warsztaty dla trenerów i zawodników. Uruchomił tam nawet agencję nieruchomości, aby finansowała założoną przez niego wspólnotę. W 1996 roku został za to wyrzucony z Chin. Wrócił więc na stałe do Hong-Kongu. Prowadził drużynę juniorów miasta, ale też biblijne kazania dla biznesmenów.
W 1989 roku pastor Kraft pracował jako duszpasterz na turnieju WTA w amerykańskim Jello Classic. Kilka lat później podobną funkcję pełnił na imprezie ATP w Hong Kongu. Spodobało mu się, zawodnikom również, więc regularnie zaczął jeździć na turnieje i opowiadać o Bogu. W 2000 roku założył Duszpasterstwo Tenisa, które podczas imprez – także wielkoszlemowych – organizuje spotkania, pogadanki, wykłady. Podejmuje też różne nieszablonowe akcje: na Wimbledonie rozdał 125 broszurek „Wskazówki na życie” w różnych wersjach językowych, na Australian Open sprezentował zawodnikom i zawodniczkom 140 kieszonkowych Biblii, sto egzemplarzy – także w hiszpańskim wydaniu – rozdał też na ostatnim US Open. Wśród uczestników wielkoszlemowych imprez rozprowadził 200 posrebrzanych krzyżyków. Pastor jest częścią tenisowego świata jak dziennikarz w truskawkowych spodniach, czy fotoreporter w czapce z metalowymi znaczkami. Wszyscy go znają, więc choć nie jest związany z ATP i WTA, po turniejowych kortach porusza się swobodnie. Magdalena Grzybowska, która jako zawodowa tenisistka zetknęła się z Kraftem, opowiada, że jest bardzo sympatyczny, więc z wieloma osobami utrzymuje kontakt i nikt go nie odrzuca. Ona dostała od niego książkę o Janie Pawle II oraz zaproszenie na mszę. Inni polscy gracze – podobnie, ale też nie skorzystali. Niedawno pastor Kraft nagabywał też siostry Agnieszkę i Urszulę Radwańskie o chwilę rozmowy, ale szło mu opornie, bo – śmieje się Grzybowska – „młode dziewczyny mają w głowie przede wszystkim tenis”. Ideą pastora Krafta jest to, aby światowy tenis był bliżej Boga. Hasło przewodnie Duszpasterstwa Tenisa brzmi więc „Biblia w domu każdego tenisisty”, które w tym roku zostało uzupełnione o słowa „Uzdrawiając umysł, ciało i ducha tenisowego świata“. Pastor Kraft wie, że najlepiej uzdrawiać w Internecie. Stworzył więc Duszpasterstwo Tenisa on-line. Oprócz angielskiej wersji strony są też niemiecka, francuska, włoska, hiszpańska, rosyjska, japońska, chińska, a nawet arabska. Na stronę klikano setki tysięcy razy w ponad stu krajach. Codzienny wers z Biblii otrzymuje 34 tysięcy subskrybentów. Na stronie codziennie wyświetlają się nazwiska zawodników i zawodniczek z czołówki, za których pastor się modli. Jego wpisy przypominają też, że do Roland Garros już niecałe 50 dni, więc trzeba się pomodlić za turniej, jego organizatorów, sędziów, sędziów liniowych, dzieci do podawania piłek i kibiców. Duszpasterstwo Tenisa finansuje fundacja założona przez pastora. W zeszłym roku zarobiła 17 tysięcy dolarów. W tym ma być dwukrotnie więcej, choć na razie jest tylko 1300. Większość wydatków i tak pochłaniają podróże pastora, choć – tłumaczy Kraft – „latam klasą ekonomiczną, a goszczą i karmią mnie rodziny z ewangelickich wspólnot”. W zeszłym roku doszły koszta stałe: pastor zatrudnił sekretarkę i wynajął biuro, bo do tej pory Duszpasterstwo Tenisa mieściło się w jego mieszkanku na 19. piętrze wieżowca w Hong Kongu z porażającym widokiem na morze i góry. Pastor niestrudzenie pokazuje zawodnikom i zawodniczkom Boga w Biblii, ale też poprzez kortowe sukcesy zdeklarowanych chrześcijan (za ich zgodą): Margaret Court, Stana Smitha, Michaela Changa, Mary Pierce, którzy ciepło wypowiadają się o jego działaniach. Kto dzisiaj idzie za jego słowem? Pastor taktownie milczy, ale na spotkaniach nie ma oszałamiającej frekwencji, co oznacza, że przed Kraftem jeszcze wiele pracy. Zresztą zgodnie z mottem z listu do Filipan „o nieustannym dążeniu do doskonałości”. Duchowej, ale także tenisowej. Duszpasterstwo Tenisa: www.tennisministry.org
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL