Historia

Portugalia rusza w świat

AKG/East News
Swe pierwsze wyprawy w nieznane Henryk Żeglarz wysłał już w latach 1418 – 1420. Wtedy też jego kapitanowie: Tristao Vaz Teixeira, Juan Gonzalvez Zarco i Juan de Morales, dotarli do Madery i Porto Santo, wysp odkrytych już w XIV wieku przez Genueńczyków. Wkrótce stały się one świetnymi bazami zaopatrzeniowymi kolejnych ekspedycji. Podobną rolę odegrały nieco później Azory, których pierwsze wyspy – Santa Maria i San Miguel – odkryli Portugalczycy już w 1432 r. (inne części tego archipelagu odkrywano przez następne 30 lat).
Dużo poważniejsze problemy natury logistycznej i psychologicznej towarzyszyły wyprawom wzdłuż marokańskich wybrzeży. Szczególnie okolice przylądka Bojador uchodziły długo za teren nie do przebycia, co wiązało się m.in. z umiejscawianiem poza nim Morza Mroków (Mare Tenebrarum) i zabójczej strefy gorąca (Zona Torrida). Co więcej, niekorzystny układ wiatrów i prądów morskich w tym rejonie stanowił poważną przeszkodę w ewentualnym powrocie na północ. W tej sytuacji nie dziwi, że aż 15 kolejnych portugalskich wypraw zakończyło się tu porażką. Pierwszym, który w 1434 roku odważył się popłynąć poza groźny przylądek, był Gil Eannes, który za swój wyczyn został hojnie wynagrodzony przez księcia Henryka Żeglarza.
Po opłynięciu Bojadoru liczba morskich podróży wzrosła. Już dwa lata później Alfonso Goncalves Baldaia osiągnął zwrotnik Raka i odkrytą w pobliżu dużą zatokę nazwał Rio de Oro (Złota Rzeka), w 1441 roku zaś Nuno Tristao zbadał 800 km wybrzeża, od Rio de Oro do Przylądka Białego, położonego na granicy Sahary Zachodniej i Mauretanii. Tenże Tristao przywiózł z owej wyprawy pierwszych kilkunastu tubylców, których z korzyścią sprzedał w Lizbonie, zapoczątkowując w ten sposób nowożytny handel niewolnikami. W latach 1444 – 1448 kolejni kapitanowie Henryka Żeglarza: Dinis Dias, Lancarote Ilha, Gonzalo de Sintra, Antao Goncalves i wspomniany już Nuno Tristao, dotarli do Zielonego Przylądka oraz ujść rzek Senegalu i Gambii. Po kilkuletniej przerwie spowodowanej wojną z Kastylią o Wyspy Kanaryjskie oraz o wyłączność handlu z ludami mieszkającymi na południe od przylądka Bojador wyprawy wznowiono. Wtedy to Wenecjanin w służbie Henryka Żeglarza Luigi Cadamosto (Alvide da Ca da Mosto) w 1455 roku dopłynął do ujścia Gambii i przebadał wybrzeża dzisiejszej Gwinei Bissau, rok później zaś odkrył pierwsze Wyspy Zielonego Przylądka. Penetracja Senegambii i Wysp Zielonego Przylądka to ostatnie osiągnięcia odkrywcze księcia Henryka, który zmarł 13 listopada 1460 roku. Rok później jeden z jego najlepszych kapitanów Pedro de Sintra odkrył wyspy Bijagos, a w 1462 roku dotarł do wybrzeży Sierra Leone.
Śmierć wielkiego organizatora i sponsora morskich wypraw czasowo wpłynęła na zmianę charakteru portugalskiej eksploracji zachodnioafrykańskich wybrzeży. Zainteresowani zyskami handlowymi kupcy zaczęli zawierać umowy z królem Portugalii Alfonsem V Afrykańskim, dotyczące czasowego monopolu na wymianę z afrykańskimi państewkami. Umowy te przewidywały również konieczność poznawania przez nich kolejnych odcinków wybrzeży Afryki. Wskutek tego pod koniec lat 60. i w latach 70. XV wieku odkryte zostały tzw. Towarowe Wybrzeża, tj. cztery odcinki afrykańskiego wybrzeża Zatoki Gwinejskiej: Wybrzeże Pieprzu (dzisiejszej Liberii), Wybrzeże Kości Słoniowej, Wybrzeże Złota (Ghana) oraz Wybrzeże Niewolników (Ghana, Nigeria), sięgające aż do ujścia rzeki Benin. Dotarli tam m.in. Pedro de Escobar, Juan de Santarém oraz Soeiro da Costa. Z kolei Fernando Po i Lope de Seguiera odkryli wtedy najważniejsze wyspy Zatoki Gwinejskiej (św. Tomasza i Książęca), około 1474 roku zaś Rui de Sequeira przekroczył równik i dotarł do Przylądka św. Katarzyny. Aktywizacja poszukiwań południowego cypla Afryki nastąpiła w momencie, gdy na tronie Portugalii zasiadł Jan II Doskonały (1481 – 1495). Z jego inicjatywy Diego Cao zapoczątkował ostatnią fazę opływania wybrzeży Afryki w drodze do Indii. Podczas pierwszej wyprawy (1482 – 1483) odkrył on ujście Konga oraz wybrzeża Angoli do przylądka Santa Maria. Podczas drugiej (1485 – 1486) dopłynął prawie do zwrotnika Koziorożca, w rejon Przylądka św. Krzyża w Namibii. Przełomowe znaczenie w wyprawach Portugalczyków miała wyprawa Bartolomeo Diaca, której zadaniem było opłynięcie Afryki i dotarcie drogą morską do Indii. Na czele dwóch karawel i frachtowca wyruszył on latem 1487 roku i żeglując blisko wybrzeży, dotarł do wybrzeży dzisiejszej Namibii. Osiągnął tu zatokę Angra Pequena, ale sztorm zniósł go na pełen ocean. Ominął wtedy południowy cypel Afryki, docierając do kontynentu dopiero w zatoce Mossel. Płynąc w kierunku północnym, a później wschodnim, Diaz dopłynął kolejno do zatoki Algoa i ujścia Great Fish River. Bunt wymęczonej i schorowanej załogi uniemożliwił mu jednak dalszą podróż do Indii. W drodze powrotnej wyprawa opłynęła słynny południowy przylądek Afryki, który Diac nazwał Przylądkiem Burzliwym (Cabo Tormentoso). Jan II przemianował go wkrótce na Przylądek Dobrej Nadziei (Cabo da Boa Esperanza). W sumie w ciągu trwającej 17 miesięcy wyprawy Portugalczycy spenetrowali blisko 2300 km afrykańskich wybrzeży. Równocześnie z wyprawą Diaca zorganizowano inną wyprawę, która miała odnaleźć legendarne Królestwo Księdza Jana (ostatecznie zlokalizowano je na terenie dzisiejszej Etiopii) oraz rozpoznać możliwości żeglugi na Oceanie Indyjskim. Jeden z uczestników tej wyprawy Pedro Covilhao w latach 1487 – 1490 dotarł przez Egipt i Morze Czerwone do Adenu, skąd pożeglował na Wybrzeże Malabarskie w Indiach. Zwiedził tu m.in. Kalikat i Goa, w drodze powrotnej zaś odwiedził placówkę arabską w Sofali we wschodniej Afryce. Ostatecznie swoją wyprawę zakończył właśnie w Etiopii, gdzie przez blisko 30 lat pozostawał w charakterze honorowego gościa – więźnia. Wyprawy Covilhao i Diaza ostatecznie przekonały Portugalczyków, iż do Indii można dotrzeć drogą morską. Wyprawy Krzysztofa Kolumba i ustalenia traktatu w Tordesillas sprawiły, że król Portugalii Manuel I Szczęśliwy zdecydował się zorganizować kolejną wyprawę dookoła Afryki. Wykorzystując odkrycia Bartolomeo Diaza i Pedra Covilhao, podróżnicy mieli dokończyć wytyczanie szlaku morskiego do Indii. Na czele ekspedycji stanął Vasco da Gama, 28-letni żeglarz i członek Zakonu Chrystusa, syn dworzanina królewskiego Fernanda. Otrzymał on dwie karaki: „San Rafael” i „San Gabriel”, karawelę „Berrio” oraz statek zaopatrzeniowy wiozący żywność dla blisko 160 członków wyprawy, wśród których było m.in. 12 ułaskawionych przestępców. Wraz z admirałem płynęli do Indii kapitanowie Paulo da Gama (brat Vasca) i Gonzalo Coelho oraz doświadczeni piloci: Pedro Escobar, który uczestniczył w wyprawach Diogo Cao oraz Pedro de Alenquer i Gonzalo de Sousa. 8 lipca 1497 roku portugalska eskadra opuściła port Rastello koło Lizbony i skierowała się do Wysp Kanaryjskich, które osiągnięto tydzień później. Następnym etapem podróży były Wyspy Zielonego Przylądka, gdzie pomiędzy 27 lipca a 3 sierpnia uzupełniono zapasy mięsa, drewna i wody oraz dokonano drobnych napraw. Stąd okręty skierowały się daleko na zachód, by prawie spod brzegów Brazylii zawrócić na południowy wschód w kierunku Przylądka Dobrej Nadziei. Na początku listopada Portugalczycy dotarli do południowego cypla Afryki i wylądowali w niewielkiej Zatoce św. Heleny, gdzie dokonano kolejnych napraw masztów, lin i żagli oraz uzupełniono zapasy wody i drewna. Tu też po raz pierwszy spotkano tubylców, Hotentotów, z którymi usiłowano nawiązać kontakt. Niespodziewanie zaatakowali oni przybyszy, w starciu tym niegroźną ranę odniósł sam Vasco da Gama. 22 listopada Portugalczycy opłynęli Przylądek Dobrej Nadziei, a w trzy dni później dotarli do zatoki Mossel, gdzie w czasie dwutygodniowego postoju rozebrano statek zaopatrzeniowy i przeładowano zapasy na pozostałe trzy okręty. Ponownie też nawiązano kontakt z tubylcami, uzyskując od nich, w zamian za dzwoneczki i mosiężne bransolety, sporo żywności. Około 10 grudnia wyprawa da Gamy wyruszyła na północ, po sześciu dniach docierając do ujścia Great Fish River, tj. najdalszego punktu, jaki w 1488 roku osiągnął Bartolomeo Diaz. Następny odcinek afrykańskiego wybrzeża, ciągnący się aż do 30 stopnia szerokości geograficznej południowej, który portugalskie okręty przekroczyły w dzień Bożego Narodzenia 1497 roku, Vasco da Gama nazwał Terra Natalis, od czego utworzono dzisiejszą nazwę tego kraju Natal (obecnie jest to prowincja w RPA). Dalsza żegluga wzdłuż wschodnich wybrzeży Afryki przebiegała dosyć wolno, utrudniana przez silny, przeciwny prąd mozambicki. Mimo to już 10 stycznia 1498 roku Portugalczycy zawinęli do zatoki Delagoa, gdzie po raz pierwszy ich afrykański tłumacz mógł jako tako porozumieć się z tubylcami należącymi do ogromnej grupy językowej bantu, której przedstawiciele zamieszkiwali również znany Europejczykom basen rzeki Kongo. Życzliwy stosunek miejscowej ludności sprawił, że rejon ten nazwano Ziemią Dobrych Ludzi (Terra de Boa Gente), a wpadającą do zatoki rzekę (Limpopo), z racji dużej ilości miedzianych ozdób noszonych przez Murzynów – rzeką Miedzianą (Rio de Cobre). Płynąc dalej na północ, Portugalczycy ominęli Sofalę – wielką arabską faktorię i miasto położone na wybrzeżu dzisiejszego Mozambiku, do którego dotarł Pedro de Covilhao. Pod koniec XV wieku był to główny port eksportujący złoto wydobywane w leżących w głębi Afryki kopalniach. Po dwóch tygodniach wyprawa osiągnęła rejon ujścia rzeki Zam-bezi, gdzie zatrzymano się na dłuższy postój wymuszony koniecznością naprawy okrętów, zwłaszcza „San Rafaela”. Tu też dostrzeżono pierwsze oznaki obecności Arabów („białych Maurów”), co miało być dowodem zbliżania się do upragnionych Indii. Stąd też jedną z odnóg wielkiej rzeki Vasco da Gama nazwał Rzeką Dobrych Znaków (Rio dos Bonos Signaes), tu też ustawiono krzyż, pod którym pogrzebano kilku zmarłych na szkorbut marynarzy. Natrafiając na coraz więcej śladów arabskiej obecności na wschodnioafrykańskim wybrzeżu, w początkach marca 1498 roku Portugalczycy dotarli do wielkiej faktorii handlowej położonej na przybrzeżnej wyspie Mozambik. Spotkali się tu z jawną wrogością miejscowej ludności, która z chęcią zniszczyłaby okręty intruzów. Nie dopuszczono też portugalskich żeglarzy do wybrzeża, co w konsekwencji zmusiło da Gamę do wydania rozkazu zbombardowania miasta w celu uzyskania dostępu do źródeł wody. 27 marca opuszczono niegościnny Mozambik i za radą arabskiego pilota wyprawa skierowała się do pobliskiej Mombasy w dzisiejszej Kenii, gdzie wyprawa dotarła 7 kwietnia 1498 roku. Doszło tu do kolejnych konfliktów z miejscowymi muzułmanami, którzy początkowo chcieli podstępnie zająć portugalskie okręty na morzu, później zaś zwabić je do portu. „We wtorek, gdy podnieśliśmy kotwicę, aby wjechać do portu – opisywał to zdarzenie kronikarz ekspedycji Álvaro Velho – okręt komendanta [Vasco da Gamy] nie mógł ruszyć z miejsca i zderzył się z następnym statkiem. Wobec tego raz jeszcze opuściliśmy kotwice. Gdy Maurowie, którzy byli na pokładzie, ujrzeli, że nie płyniemy naprzód, zeskoczyli do łodzi uwiązanej przy okręcie. Dwaj piloci, których przywieźliśmy z Mozambiku, skoczyli do wody i zostali wyłowieni przez Maurów. W nocy komendant kazał dwóch pozostałych Maurów wziąć na spytki, lejąc im wrzącą oliwę na skórę, aby się dowiedzieć, czy nie knuto przeciw nam zdrady. Wyjawili oni, że wydany był rozkaz, aby nas schwytano natychmiast, gdy tylko wejdziemy do portu, aby pomścić się za nasze postępowanie w Mozambiku”. W tej sytuacji portugalska eskadra już 12 kwietnia opuściła niegościnne miasto i udała się do położonego bardziej na północ Malindi, którego szejk był wrogo nastawiony do władcy Mombasy. Portugalczycy dotarli tam w dzień Wielkiej Nocy i zostali bardzo życzliwie przyjęci. Otrzymali też najwybitniejszego wówczas pilota na Oceanie Indyjskim Ahmeda ibn Madżida, który zobowiązał się doprowadzić ich okręty do Indii. 24 kwietnia Vasco da Gama opuścił Malindi i wypłynął na Ocean Indyjski. Niesiona monsunem flota portugalska błyskawicznie pokonała rozległy akwen i już 17 maja zbliżyła się do Wybrzeża Malabarskiego w południowych Indiach. W trzy dni później dopłynęli Portugalczycy do bogatego miasta Kalikat, kończąc w ten sposób trwającą blisko 11 miesięcy podróż i osiągając główny cel swej wyprawy. „W niedzielę zbliżyliśmy się do najwyższych gór, jakie kiedykolwiek widzieliśmy; wznoszą się one nad miastem Kalikat – relacjonował to szczęśliwe wydarzenie Alvaro Velho. – Podeszliśmy do nich tak blisko, że nasz pilot je rozpoznał; powiedział, że jest to kraj, do którego chcieliśmy dotrzeć. Tego dnia [20 maja 1498 roku] po południu rzuciliśmy kotwice w odległości dwóch leguas [6 mil morskich] po zawietrznej miasta Kalikat; stało się tak dlatego, że nasz pilot wziął inną osadę Capua [prawdopodobnie Kapokate] za Kalikat, a za tą osadą leży jeszcze jedna – nazywa się Pandarani; od brzegu dzieliło nas około półtorej leguas [...]. Miasto Kalikat zamieszkane jest przez chrześcijan o ciemnej skórze. Noszą duże brody, wąsy i długie włosy, choć niektórzy je strzygą lub golą; na znak, że są chrześcijanami, zostawiają czuby [chodzi o kosmyk włosów, tzw. kadumi, noszony przez niektóre kasty na południu Indii, a także przez tamtejszych chrześcijan]. Mają poprzekłuwane uszy i noszą w nich dużo złota. Chodzą nadzy od pasa w górę, natomiast poniżej pasa owijają się tylko możni, pozostali odziewają się, jak kto może. Tutejsze kobiety są na ogół brzydkie i małego wzrostu. Na szyi noszą dużo biżuterii, a także bransolety na rękach i pierścienie z drogimi kamieniami na palcach nóg”. Początkowo przybysze spotkali się z zainteresowaniem i życzliwością miejscowego władcy – Zamorina. Zaprosił on Vasco da Gamę na uroczystą audiencję do swego pałacu. Spotkanie to obszernie zrelacjonował Álvaro Velho: „Następnego dnia rankiem, a było to w poniedziałek, 28 maja, dowódca wybrał się na rozmowę do króla i wziął ze sobą 13 ludzi, wśród których byłem i ja. Przyodzialiśmy się wszyscy odświętnie, wzięliśmy ze sobą trąbki i wiele chorągwi – na lądzie czekał na dowódcę ów alkad [wysłannik Zamorina] w otoczeniu wielu ludzi, zarówno zbrojnych, jak i nieuzbrojonych, którzy przyjęli dowódcę bardzo życzliwie [...]. Tak więc prowadzono dowódcę z wielkimi honorami, znacznie większymi niż w Hiszpanii czyni się królowi [...]. W miarę zbliżania się do pałacu królewskiego tłum coraz bardziej gęstniał [...]. Po przekroczeniu bram pałacu znaleźliśmy się na obszernym podwórcu i nim dotarliśmy do komnaty króla, minęliśmy jeszcze czworo drzwi; musieliśmy się przez nie przepychać siłą, rozdając ciosy na prawo i lewo [...]. Król leżał na kanapce ustawionej na podium; była ona nakryta zielonym aksamitem, na owym aksamicie leżał wygodny materac, a na nim bawełniana materia. Po lewicy miał dużą złota wazę, wielkości czterogarncowego naczynia. Po prawicy natomiast miał złotą misę tak wielką, że ledwie ją można było objąć rękami [...]. Dowódca pokłonił się królowi [...] król zaś skinął ku niemu prawą ręką, aby zbliżył się do balustrady otaczającej podium, wszelako dowódca nie uczynił tego, ponieważ miejscowy zwyczaj zakazuje komukolwiek zbliżać się do króla. [...] Dowódca nasz rzekł, iż jest posłem króla Portugalii, pana rozległych ziem i wielkich bogactw, znacznie możniejszego niż inni władcy w jego stronach; że od przeszło 60 lat jego królewscy przodkowie co roku wysyłali statki celem odkrycia tutejszych krajów, wiedzieli bowiem, że są tu podobni im chrześcijańscy królowie. I właśnie dlatego, a nie z chęci zdobycia złota czy srebra, których mają pod dostatkiem, kazali ich szukać. Zaś obecny król, który nazywa się Dom Manuel [Manuel I Szczęśliwy], kazał zbudować trzy statki i powierzył mu ich dowództwo; powiedział przy tym, aby nie wracał do Portugalii bez odnalezienia owego chrześcijańskiego króla, w przeciwnym wypadku każe mu ściąć głowę. Jeśli zaś go odnajdzie, ma mu oddać dwa listy, które to listy dowódca doręczy następnego dnia, a ponadto ma przekazać ustnie, że król Portugalii uważa się za jego brata i przyjaciela. W odpowiedzi na to król odrzekł, że jest mile widziany, że on również uważa go za brata i przyjaciela i że razem z nim wyśle do Portugalii swoich posłów. Na co dowódca powiedział, że prosi go o tę łaskę, nie miałby bowiem odwagi stanąć przed swoim panem i władcą bez kilku tutejszych ludzi”. Niestety intrygi arabskich kupców sprawiły, że początkowo przyjazne kontakty Portugalczyków z Zamorinem rychło zaczęły się psuć. Mimo to da Gama zdołał wynegocjować układ handlowy i zakupić pewną ilość pożądanych w Europie korzeni. Nie uzyskał natomiast zezwolenia na założenie w Kalikacie portugalskiej faktorii. Groźba konfrontacji z potężną arabską flotą, która zbliżała się do tego miasta, sprawiła, że w końcu sierpnia portugalska eskadra opuściła je i przez prawie dwa miesiące krążyła wzdłuż zachodnich wybrzeży Indii, odwiedzając m.in. Kannanur, Goa i Koczin. W tym czasie doszło też do kilku potyczek Portugalczyków z atakującymi ich okręty piratami. Ostatecznie w drogę powrotną z Indii wyruszono 5 października 1498 roku. Tym razem pokonanie Oceanu Indyjskiego zabrało Vasco da Gamie prawie trzy miesiące i dopiero 2 stycznia 1499 roku dotarł on do Afryki w rejonie Mogadiszu. Kilka dni później wyczerpani trudami podróży i dziesiątkowani szkorbutem Portugalczycy dotarli do Malindi, a 12 stycznia do Mombasy, gdzie na mieliźnie osadzili całkowicie zniszczonego „San Rafaela”.Natomiast „San Gabriel” i „Berrio” płynęły dalej i 2 lutego znalazły się w pobliżu Mozambiku, a 20 marca minęły Przylądek Dobrej Nadziei. W końcu kwietnia Portugalczycy dotarli w rejon Gwinei. Tam okręty się rozdzieliły. Dowodzący „Berriem” Gonzalo Coelho udał się prosto do Lizbony, gdzie przybył już 10 lipca, Vasco da Gama zaś pozostał z umierającym bratem i „San Gabrielem” na wyspie Santiago w archipelagu Wysp Zielonego Przylądka. Dopiero po śmierci Paula wielki admirał powrócił do Portugalii. 8 września przybył do Lizbony. Mimo znacznych strat w okrętach i ludziach (do kraju powróciło zaledwie ok. 50 uczestników wyprawy) trudno nie docenić wyczynu wielkiego portugalskiego żeglarza. Otworzył on ostatecznie morską drogę do Indii wokół Afryki i dostarczył do Europy pierwszych wiarygodnych danych o linii brzegowej południowej i wschodniej Afryki. Od tego czasu aż do przekopania Kanału Sueskiego w 1869 roku cały europejski handel z krajami nad Oceanem Indyjskim i z Chinami odbywał się wokół Przylądka Dobrej Nadziei. Vasco da Gama uzmysłowił też Portugalczykom, że nie mają żadnej możliwości, aby konkurować z arabskimi kupcami w Indiach i jedynie siłą mogą przejąć indyjskie i dalekowschodnie rynki. Stało się to impulsem do budowy portugalskiego Estado da Indias w pierwszej połowie XVI wieku. Uczestniczył w tym dziele również wielki admirał, który w latach 1502 – 1503 z kilkunastoma okrętami zwalczał handel muzułmański na Oceanie Indyjskim oraz zmuszał porty indyjskie do płacenia specjalnych podatków i uznania zwierzchniej władzy królów portugalskich. W czasie tej wyprawy Vasco da Gama założył również forty i faktorie w Sofali i Mozambiku. Powrócił do kraju z niezwykle cennym ładunkiem korzeni, który umożliwił finansowanie kolejnych portugalskich wypraw. W 1524 roku Vasco da Gama został mianowany wicekrólem Indii Portugalskich i odbył swą ostatnią podróż na indyjski subkontynent. Zmarł wkrótce po przybyciu doń, w Koczinie, 24 grudnia tegoż roku. W 1538 roku szczątki wielkiego żeglarza zostały przewiezione do Portugalii, a jego niezwykłe wyczyny rozsławił słynny XVI-wieczny portugalski poeta Luis Vaz de Camões w eposie „Luizjady”, opublikowanym w 1572 roku. Wyprawa Vasco da Gamy uzmysłowiła królowi portugalskiemu Manuelowi I Szczęśliwemu (1495 – 1521), że opanowanie dalekowschodnich rynków nie obędzie się bez użycia siły. Dlatego kolejne wyprawy, jakie wysyłał na Ocean Indyjski, były prawdziwymi armadami gotowymi do zniszczenia konkurencji w sposób bezwzględny. Tak wyglądała m.in. wyprawa Pedro Alvareza Cabrala, która wyruszyła z Lizbony w początkach marca 1500 roku. W jej składzie znajdowało się 13 dobrze uzbrojonych karawel z 1200-osobową załogą. Dwie miały płynąć do afrykańskiej Sofali, a pozostałe do Kalikatu. Stosownie do wskazówek da Gamy Cabral przebył Atlantyk szerokim łukiem ku zachodowi, wykorzystując sprzyjające wiatry morskie i oceaniczne prądy. Wyprawa została przy tej okazji zepchnięta w pobliże wschodnich wybrzeży Brazylii (rejon dzisiejszej Bahia Cabralia), które opływano w ostatniej dekadzie kwietnia 1500 roku i nazwano Tierra de Santa Cruz (Ziemia Świętego Krzyża). Biorąc nieznane terytorium w posiadanie Portugalii, Cabral nie wiedział jednak, że na początku tegoż roku inne wybrzeża Brazylii odkrył już hiszpański żeglarz Vicente Yanez Pinzon. Po utracie kilku okrętów w pobliżu Przylądka Dobrej Nadziei (utonął tu m.in. jego odkrywca Bartolomeo Diaz) we wrześniu Portugalczycy dotarli do Indii, gdzie po licznych krwawych starciach i wymuszonych negocjacjach umocnili i rozbudowali bazę portugalską w Kalikacie oraz założyli nowe faktorie w Koczinie i Kannanurze. W czerwcu 1501 roku pozostałe sześć statków wyprawy wypełnionych korzeniami powróciło do Lizbony. Kolejne ekspedycje z lat 1501 – 1505 z jednej strony rozszerzały strefę portugalskich wpływów w Indiach, z drugiej przyczyniały się do odkrywania kolejnych wysp i archipelagów położonych na południowym Atlantyku i Oceanie Indyjskim. Pedro de Mascarenhas dotarł wtedy do bezludnych wysp Mauritius i Reunion (Maskareny), a Joao da Nova osiągnął Wyspę Świętej Heleny. W 1503 roku Portugalczycy dotarli do Komorów leżących w pobliżu odkrytego już w 1500 roku przez Diego Diaza Madagaskaru. Natomiast w 1506 roku Fernando Suarez osiągnął Seszele, a Tristao da Cunha archipelag nazwany później jego imieniem. Z kolei człowiekiem, który w istotny sposób przyczynił się do złamania muzułmańskiej potęgi handlowej w Indiach oraz zniszczenia arabskiej floty na Oceanie Indyjskim, był żeglarz i konkwistador portugalski Francesco Almeida – pierwszy wicekról Indii Portugalskich w latach 1505 – 1509. Dysponując potężną flotą (21 okrętów), zwalczał intensywnie handel arabski oraz założył na wybrzeżach wschodniej Afryki i Indii wiele ufortyfikowanych faktorii. 2 lutego 1509 roku pod Diu rozbił doszczętnie flotę egipską Mir Husseina, a jego sojusznika, namiestnika sułtana Gudżaratu Malika Aiyaza przeciągnął na stronę Portugalczyków. Odwołany do kraju, zginął w drodze powrotnej w walce z Hohentotami w południowej Afryce. Jego miejsce zajął najwybitniejszy chyba konkwistador portugalski Alfonso de Albuquerque, zawiadujący Estado da Indias w latach 1509 – 1515. Na Oceanie Indyjskim przebywał już od 1502 roku: w roku 1505 bezskutecznie próbował zdobyć Aden, a dwa lata później zajął przejściowo wyspę Ormuz, umożliwiając Portugalczykom rozpoczęcie handlu z Persją. Aby sparaliżować ostatecznie muzułmańską żeglugę pomiędzy Afryką a Azją i zamienić Ocean Indyjski w „portugalskie jezioro”, Albuquerque w ciągu kilku lat opanował najważniejsze punkty strategiczne w tym rejonie. I tak w 1510 roku zdobył miasto Goa na zachodnim wybrzeżu Indii, gdzie wkrótce powstał główny ośrodek władzy portugalskiej na indyjskim subkontynencie, oraz wyspę Cejlon, a w 1511 roku zajął Malakkę na Półwyspie Malajskim (dziś Malezja). Stała się ona dogodną bazą do penetracji archipelagu indonezyjskiego. Już w grudniu tego roku wysłał trzy karawele pod dowództwem Antónia de Abreu i Francesca Serrao na poszukiwanie Wysp Korzennych. Po opłynięciu północnych wybrzeży Jawy eskadra de Abreu dotarła do Wysp Moluckich, gdzie rychło powstały portugalskie placówki na Ternate i Amboinie. W tym samym czasie dotarli Portugalczycy do Syjamu i Birmy, a w 1514 roku Jorge Alvarez osiągnął wybrzeża południowych Chin. Ukoronowaniem umacniania portugalskiej dominacji na Oceanie Indyjskim stało się powtórne zdobycie przez Albuquerque’a wyspy Ormuz (1515, w rękach Portugalczyków pozostała do 1622 roku). Działalność Almeidy i Albuquerque’a złamała ostatecznie muzułmańską potęgę handlową we wschodniej Afryce i na Dalekim Wschodzie. Ich następcy dotarli do zachodniej części Nowej Gwinei (Jorge de Menezes, 1526) i być może północnej Australii (Godinho de Erédia, 1601) oraz założyli faktorie i fortece w Japonii (Nagasaki, 1542) i Chinach (Makau, 1557). Stworzenie portugalskiego imperium kolonialnego w Indiach i na Dalekim Wschodzie umożliwiło Portugalczykom zmonopolizowanie intratnego handlu korzennego na kilkadziesiąt lat. Kryzys dynastyczny w Portugalii oraz unia personalna z Hiszpanią (1580 – 1640) doprowadziły niebawem do wieloletnich konfliktów z Anglikami i Holendrami, w których następstwie już w pierwszej połowie XVII wieku Estado da Indias przestało istnieć, a w rękach Portugalczyków pozostały tylko nieliczne placówki i fortalicje: Makau, Goa i Timor. Andrzej Tadeusz Karpiński, profesor w Instytucie Historycznym UW i Instytucie Historii PAN. Zajmuje się historią społeczną i historią kultury w XVI–XVII wieku
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL