Siatkówka

Siatkówka: wciąż możny sponsor

PlusLiga i PlusLiga Kobiet – tak nazywać się będą od sezonu 2008/2009 rozgrywki siatkarskiej ekstraklasy
Wczoraj Polkomtel SA, operator sieci Plus i Sami Swoi, podpisał pięcioletnią umowę sponsorską z Profesjonalną Ligą Piłki Siatkowej SA, co oznacza, że od nowego sezonu będzie sponsorem tytularnym ligi kobiet i mężczyzn. Umowę podpisali prezes zarządu, dyrektor generalny Polkomtelu SA Adam Glapiński i Artur Popko, prezes Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej.
Logo Plusa jako sponsora polskiej siatkówki po raz pierwszy pojawiło się dziesięć lat temu w trakcie Ligi Światowej. To właśnie wtedy polscy siatkarze włączyli się do tych rozgrywek. – Kolejne pięć lat ze sprawdzonym sponsorem pozwoli na jeszcze większą profesjonalizację obu lig – powiedział Popko, przypominając, jak owocna była ta współpraca. Siatkarki dwukrotnie zdobyły w tym czasie mistrzostwo Europy, a siatkarze wywalczyli wicemistrzostwo świata.
Prezes Polkomtelu podkreślił, że dla takiej firmy jak Plus, która dba o wizerunek, bardzo ważne jest, by wspierać sport kojarzący się pozytywnie. – Siatkówka to nie skandale, tylko świetna publiczność i sukcesy – mówił Glapiński. Przyznał też, że doskonale pamięta finałowy mecz Polska – ZSRR podczas igrzysk w Montrealu w 1976 roku. Jeden z uczestników tamtego spotkania Ryszard Bosek jest teraz menedżerem Wkręt Metu, który dziś rozegra trzeci finałowy mecz o mistrzostwo Polski ze Skrą. W Bełchatowie dwukrotnie wygrała Skra i jeśli wygra też w Częstochowie, znów będzie mistrzem. – Ciężko odwrócić losy tej rywalizacji. Skra, jak złapie za gardło, to nie popuści, dąży do nokautu – twierdzi Bosek. W odrodzenie Wkręt Metu nie wierzy też trener reprezentacji Raul Lozano. – Zabrakło motywacji i sił, a Skra jest zbyt mocna – mówi Argentyńczyk. O zmęczeniu wspomina też Bosek, a trener siatkarzy z Częstochowy Radosław Panas sugeruje, że drużyny, która zdobyła Puchar Polski i pokonała w półfinale play-off Jastrzębski Węgiel, już nie ma. Najlepsi otrzymali kuszące propozycje z innych klubów i mają już w głowie co innego. Ale to może być tylko zasłona dymna. Ireneusz Mazur, który doprowadził Skrę do największych sukcesów, doskonale pamięta, co wydarzyło się przed czterema laty w rywalizacji o brązowy medal. Skra też prowadziła 2:0, ale medal zdobył AZS. Ale dziś to już jest inna Skra. – Nie należy liczyć na niespodziankę. Wszystko rozstrzygnie się w trzecim meczu – uważa Mazur. Trzeci mecz Wkręt Metu ze Skrą odbędzie się dziś w Częstochowie (20.00). Stan rywalizacji (do trzech zwycięstw) 2-0 dla Skry. masz pytanie, wyślij e-mail do autoraj.pindera@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL