Architektura

Dźwięk białego marmuru

Rzeczpospolita
W sobotę 12 kwietnia król Harald V otworzył gmach teatralny – Norweską Operę i Balet w Oslo
Gmach obłożony białym marmurem z włoskiej Carrary, postawiony nad wodą fiordu, z jednej strony wygląda jak lodowiec w morzu, z drugiej ma kształt statku. W holu posadzka lekko przechyla się w jedną stronę jak pokład na fali.
Na inaugurację zaproszono koronowane głowy i przywódców państw. Poza norweską parą królewską: Haraldem V i Sonją, oraz następcą tronu księciem Haakonem i jego żoną Mette-Marit przybyła królowa Danii Małgorzata i księżniczka szwedzka Victoria. Obecni byli prezydent Finlandii Tarja Kaarina Halonen, Islandii – Olafur Ragnar Grimsson i kanclerz Niemiec Angela Merkel. O akredytację ubiegało się więcej dziennikarzy niż na zimową olimpiadę w Lillehammer. Budowla kosztowała ok. 500 mln euro. Do konkursu na projekt opery zgłoszono 238 prac z 45 krajów. 50 przedstawiono publicznie. Projekt wybierał cały naród norweski w gorącej dyskusji. Wygrała grupa Snohetta skupiająca 90 architektów, głównie z Norwegii i 20 z USA.
W każdej szkole działa orkiestra. Norwegowie potrafią wydobyć dźwięk nawet z kamienia Pracownia ta zasłynęła projektem Biblioteki Aleksandryjskiej w Egipcie (2002 r.). Obecnie pracuje nad zagospodarowaniem części terenu w miejscu wież nowojorskiego WTC. W Polsce Snohetcie się nie powiodło. Za futurystyczny projekt opływowego budynku Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie otrzymała wyróżnienie. Teraz Norwegowie wybrali to, co jest im najdroższe: prostotę i wpisanie budynku w pejzaż. Związek krajobrazu z architekturą, to motto Snohetty. – Biały marmur i szkło fasady zmienia kolor w zależności od pogody, światła, odbija niebo i morze – powiedział Craig Dykens, jeden z architektów, urodzony w Niemczech, mieszkający w Norwegii obywatel USA. – Wymyśliliśmy dach, na który każdy może wejść pieszo, bez biletu, znad wody, wjechać na rowerze, dopłynąć łódką. Pokryty jest 32 tysiącami płyt, każda jest unikatowym monolitem. Kawalkada limuzyn przejechała przez Oslo, w którym nie zatrzymywano ruchu. Królewskie i książęce mości siedziały w pierwszym rzędzie balkonu wśród innych widzów. Loży honorowej nie zaprojektowano. Niezwykłej urody jest kurtyna. Utkana z bawełny, dzięki elektronice i grze kolorów, stwarza iluzję ściany z wielkich lśniących kryształów lodu lub pomiętej srebrnej folii. Sala operowa wyłożona jest ukochanym przez Norwegów drewnem. Jej specjalny kształt zapewnia doskonałą akustykę: wszyscy widzowie, bez względu na miejsce, usłyszą taką samą jakość dźwięku. Kto przyzwyczaił się do pluszowych krzeseł w operze, poczuje rozczarowanie. Z tyłu każdego oparcia jak w samolocie, wmontowano monitor. Wyświetla tekst libretta. Druga sala – koncertowa – przypomina studencki klub muzyczny. Jest otoczona metalowymi rusztowaniami. Dzięki elektronice można ją dowolnie modelować i tworzyć różne iluzje. Podłoga składa się z ruchomych elementów: może być płaska albo pochylona. Można stworzyć amfiteatr ze sceną na środku lub zwisającą w dowolnym miejscu. Przez osiem lat projektowania 32 architektów 16 narodowości Snohetty współpracowało z wieloma artystami. Pomysł na kamień węgielny też wyłoniono w konkursie. Melodię 13 uwertur do najsłynniejszych oper nałożono na siebie i skompresowano w hiperuwerturę trwającą minutę i 42 sekundy. Jej dźwięki skierowano przez głośnik na mokry cement. Fale dźwiękowe wyrzeźbiły rysunek. Przypomina kręgi na wodzie. Na początku budowy zatrudnieni powiedzieli, że będą pracować niewolniczo, by opera powstała. Podczas uroczystości otwarcia chór niewolników z opery Verdiego „Nabucco” utworzyło 450 amatorów. Pracownicy, dostawcy, robotnicy stanęli na scenie w kaskach i ochronnych ubraniach. Norwegowie, Pakistańczycy, Szwedzi... Nie dostrzegłam w programie polskich nazwisk, choć nasi hydraulicy i murarze także budowali operę. Gratulacje podczas gali przesyłano z Royal Opera House Covent Garden w Londynie, mediolańskiej La Scali, nowojorskiej Metropolitan Opera, z Przylądka Dobrej Nadziei... – Ta opera wreszcie powinna zmienić nastawienie do Norwegii – powiedział jej dyrektor Bjorn Simensen. Chyba się nie myli. Kraj, w którym dominuje kultura chłopska, ma muzykalnych mieszkańców. W każdej szkole działa orkiestra. Norwegowie potrafią wydobyć dźwięk nawet z kamienia. Podczas uroczystości w Oslo zagrano na cymbałach z białego marmuru z Italii – ojczyzny opery.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL