fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Analiza debaty prezydenckiej w TVP

Paweł Majewski
Fotorzepa/Waldemar Kompała
Za kulisami debaty prezydenckiej z dużą uwagą śledzono starcie Pawła Kukiza z Januszem Korwin-Mikkem. Sztab Andrzeja Dudy najmocniej skupiał się zaś na przeciąganiu liny z Telewizją Publiczną

To była dziwna debata. Wszyscy kandydaci narzekali na formułę, w której w ciągu ponad godziny jest tylko kilka minut na wypowiedź. Ale wszyscy (poza prezydentem Bronisławem Komorowskim, który ostatecznie się nie pojawił), mieli swój interes, by w studiu być.

Najmniejsi, by w ogóle zaistnieć, Kukiz i Korwin-Mikke, by rozstrzygnąć pojedynek o trzecie miejsce, zaś Duda, by móc podkreślać, że prezydent lekceważy swoich konkurentów. Sztabowcy PiS mówili dziennikarzom, że ich celem jest ekspozycja kandydata w "formacie prezydenckim". Miał być najpoważniejszy i najbardziej wiarygodny. Dlatego nie uciekał się do słownych utarczek, nie sypał bon motami i mówił okrągłymi zdaniami.

Na tle iskrzących dowcipem rywali wyszedł na nieco wycofanego, ale jak podkreślało otoczenie Dudy, tak miało być. "Nie stracił" - powtarzano najczęściej. Widzowie mieli zapamiętać jego pierwszą wypowiedź. Że poda się do dymisji, jeśli jako prezydent w ciągu roku nie złoży ustaw obniżających wiek emerytalny i podwyższających kwotę wolną od podatku.

Duda zaczął jednak dość mocno stremowany. Widzowie nie mogli tego zobaczyć, ale wcześniej przez kilkadziesiąt minut przed wejściem na antenę sztabowcy kandydata spierali się z telewizyjnymi technikami o oświetlenie twarzy kandydata. Zdaniem otoczenia Dudy, na 5 minut przed starem audycji połowa jego twarzy była w cieniu (zajmował on pierwsze stanowisko na skraju sceny). Moment ten uchwyciła osoba z jego otoczenia.

W końcu udało się osiągnąć zadowalający efekt, choć początkowo ekipa przekonywała, że wszystko jest w porządku.

PiS zrezygnował z makijażu oferowanego przez TVP. Sam wynajął make up dla kandydata. Szefowa sztabu Beata Szydło zwracała uwagę, że dzień wcześniej, gdy był gościem TVP Info został zbyt jasno oświetlony przez co było widać każdą niedoskonałość jego twarzy. Konflikt rozwija się od niedzieli, kiedy to rzecznik PiS Marcin Mastalerek zarzucił TVP stronniczość i promowanie Komorowskiego. W kuluarach słychać było też narzekania kierownictwa TVP, które przekonywało, że poziom emocji ze strony polityków opozycji jest zbyt duży.

To starcie pomogło PiS w lansowaniu tezy o faworyzowaniu Komorowskiego. Dziś pod takim stanowiskiem podpisali się wszyscy kandydaci. To nie oni wzięli jednak na siebie ciężar tego sporu. Inne problemy mieli Kukiz i Korwin-Mikke, którzy mają za sobą bardzo intensywną kampanię i są zmęczeni.

Kukiz miał swoje pięć minut, wyjmując krzesełko rybackie z przesłaniem dotyczącym nieobecności prezydenta. Popisał się też kilkoma błyskotliwymi ripostami. Na frontalny atak zdecydował się Korwin-Mikke, który zaproponował mu zakład. Wycofa się, jeśli w Wielkiej Brytanii czwartkowe wybory pokażą sens istnienia Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. - Jak pan zostanie Królem to ja się z JOW-ów wycofam - odciął mu się Kukiz.

O zwycięstwie w tym pojedynku przesądziło jednak coś innego. Korwin-Mikke wspomagał się kartką. To nie pomoże politykowi, który dotąd robił atut ze swojej witalności.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA