fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Szkolnictwo artystyczne to imperium ministra kultury

123RF
Minister kultury może decydować, czy szkoły baletowe, muzyczne i plastyczne będą działały. Przesądza też o tym, kto się do nich dostanie.

Eksperci uważają, że minister kultury nie może mieć pełnej dowolności w kształtowaniu szkolnictwa artystycznego. Podkreślają, że to niezgodne z konstytucją

Ustawa o systemie oświaty zawiera delegację do wydania rozporządzenia o charakterze blankietowym. Minister kultury może np. zdecydować w nim, jakie są typy szkół artystycznych publicznych i niepublicznych. Czym ma się przy tym kierować? Tego przepisy ustawy nie precyzują. Typy szkół kształcenia ogólnego są zaś określone ustawą.

– Ustawodawca pozostawił zbyt szeroką swobodę ministrowi co do treści rozporządzenia. To niezgodne z art. 92 konstytucji – mówi Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. Przepis ten stanowi, że rozporządzenia są wydawane na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie.

Dla przyszłych artystów bardzo ważne jest też postępowanie rekrutacyjne. Jego zasady również ustala w rozporządzeniu minister kultury.

– To godzi w konstytucyjnie chronione prawo do nauki. Takie warunki powinny być określone w ustawie – ocenia Ryszard Piotrowski.

Tymczasem minister kultury decyduje o kilkuset szkołach. W Polsce funkcjonuje blisko 850 szkół artystycznych różnych typów, do których uczęszcza prawie 100 tys. uczniów. Ponad jedna trzecia z nich to szkoły niepubliczne.

Trybunał Konstytucyjny już orzekał w podobnej sprawie dotyczącej ustawy o systemie oświaty (sygn. K 35/12). Przepisy dawały wówczas ministrowi edukacji możliwość niemal dowolnego określania zasad oceniania i przeprowadzania egzaminów. Trybunał taką delegację uznał za niekonstytucyjną. Powołał się też na art. 70 konstytucji. Zgodnie z nim każdy ma prawo do nauki. Skoro zagadnienia regulowane w ustawie o systemie oświaty są bezpośrednio związane z prawem konstytucyjnym obywateli, to istota tych praw powinna zostać wyrażona w ustawie, a nie w rozporządzeniu.

Orzekł także, że delegacja ustawowa powinna być szczegółowa pod względem przedmiotowym. Rozporządzenie nie powinno mieć charakteru samoistnego, ale wykonawczy. Warunki oceniania, klasyfikowania i przeprowadzania egzaminów to nie są sprawy techniczne i muszą być określane w ustawie. Minister nie powinien regulować istoty sprawy rozporządzeniem.

Ustawa o systemie oświaty została już znowelizowana po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Zresztą nie pierwszy raz. W sumie była już zmieniana ok. 60 razy. Wygląda na to, że potrzebna jest kolejna nowelizacja.

Przez kolejne zmiany ustawa stała się jednak nieczytelna nawet dla prawników, a jest kierowana do ludzi, którzy nie muszą się znać na prawie – do dyrektorów szkół, nauczycieli i rodziców uczniów. Zawiera ona np. art. 44zzx.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA