Styl życia

Pieczenie bez granic online

Fotorzepa, Darek Golik
Członkowie międzynarodowego blogu kulinarnego co miesiąc pieką u siebie ciasto według zadanego przepisu. I dzielą się uwagami
Daring Bakers, śmiali wypiekacze, to grupa internautów z różnych stron świata, których łączy jedna pasja – pieczenie. Są nimi głównie kobiety, choć jest kilku mężczyzn. To rodzaj gigantycznego kulinarnego blogu, z którego prowadzą linki do blogów poszczególnych członków grupy. To również międzynarodowa zabawa w pieczenie: ciastek, tortów, bułek, chleba.
Pomysł strony narodził się w listopadzie 2006 r., kiedy założycielki grupy, które pochodzą z Wenecji – Lis z blogiem Mia Cucina i Ivonne z blogiem Cream Puffs – postanowiły się zmierzyć w pieczeniu precli według tego samego przepisu, każda we własnym domu. Gdy precle były gotowe, zaczęły pisać do siebie mejle, w których dzieliły się wrażeniami. Następne były biszkopty. To słodkie, delikatne ciasto o prostym przepisie potrafi niestety przysparzać kłopotów. A to nie wyrośnie, a to się zapadnie. I znów Lis i Ivonne dyskutowały zawzięcie o mące, o trudnościach z uzyskaniem odpowiedniej puszystości ciasta. Tak zrodził się pomysł założenia w Internecie strony, która umożliwiłaby wymianę kulinarnych doświadczeń. Do członkostwa w grupie śmiałych wypiekaczy zapraszały kolejnych znajomych, a ci następnych. Obecnie liczba członków Daring Bakers zbliża się do 1000. Pochodzą z Włoch, Szwecji, Francji, Wielkiej Brytanii, Kanady czy Filipin. Tylko w marcu dołączyło ok. 100 nowych. Wśród międzynarodowego grona Daring Bakers jest jedna Polka. Eliza Mórawska z Warszawy ma 31 lat. Prowadzi stronę internetową www.whiteplate.blogspot.com. Elizę zawsze interesowało jedzenie. W książkach dla dzieci szukała opisów potraw, kartkowała starą książkę kucharską babci. Kiedy nauczyła się pisać, spisywała receptury z kalendarzy, zeszytów sąsiadek. "Do dziś mam ten kajet. (...) Moja kuchnia to kuchnia sentymentalna, w której smaki dzieciństwa, zwłaszcza kuchni kresowej, jaką prowadziła moja babcia, przeplatają się z tym, czego nauczyłam się gotować sama. Jestem wielkim miłośnikiem jedzenia. Najważniejsze jest to, by było przygotowane z uwagą (i miłością, jeśli się da), bo równie dobrze smakuje kolacja w wykwintnej restauracji i racuchy z jabłkami, jakie smaży moja Mama" – czytamy na jej stronie internetowej. – Odwiedzając zagraniczne blogi kulinarne, odkryłam, że właściciele niektórych z nich należą do Daring Bakers. Postanowiłam do nich dołączyć – opowiada "Rz" Mórawska. – Zasada jest taka, że w ciągu roku na Daring Bakers jest podawanych 12 przepisów (jeden w miesiącu). Uczestnicy zobowiązują się do zrobienia przynajmniej dziesięciu wypieków w roku według podanych przepisów. Wynik pieczenia, z uwagami i zdjęciami, jest publikowany na wszystkich blogach określonego dnia. To wspaniała zabawa. Jak do tej pory najlepiej wyszedł mi chleb ziemniaczany. W styczniu miłośnicy pieczenia musieli przygotować cytrynową bezę, w lutym wiele emocji wzbudziło pieczenie francuskiej bagietki, a w marcu The Perfect Party Cake – idealnego ciasta na imprezę. Miał to być tort biszkoptowy z truskawkami i kremem z białej czekolady. Wyzwanie rzuciła Morven z Nowej Zelandii, wielbicielka zespołu ABBA i Vana Morrisona. Brianna z północnej Karoliny, autorka blogu A Cookie A Day (ciastko na każdy dzień), upiekła tort bez problemów, ale Chicha Jo z Manili (blog 80 Breakfasts – 80 śniadań) miała kłopoty z kremem maślanym, zamiast tego użyła bitej śmietany, czując się trochę jak oszustka. A oszukiwanie grozi wykluczeniem z grona członków. Podobnie jak notoryczne wymigiwanie się od pieczenia. – Przepisy podają uczestnicy Daring Bakers w kolejności, w jakiej przystępowali do tego grona – wyjaśnia Mórawska. – Lista piekących jest bardzo długa, zatem przez najbliższe trzy lata żaden z nowych członków nie ma szans na podanie swojej receptury.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL