fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Postępowanie karne - nowelizacja wg. Tomasza Pietrygi

ROL
Sędziowie i prokuratorzy obawiają się reformy procedury karnej, która wchodzi w życie 1 lipca 2015 r. Coraz głośniej domagają się jej odsunięcia w czasie.

Prokurator generalny Andrzej Seremet stwierdził zdecydowanie, że byłoby pożądane, gdyby całość zmian zaczęła obowiązywać nie wcześniej niż od stycznia 2016 r., a może i później. Wydłużenie vacatio legis pozwoli bowiem wszystkim podmiotom i uczestnikom postępowania karnego, których dotyczy reforma, odpowiednio przygotować się do zmian.

Chodzi przede wszystkim o nieprzygotowanie organizacyjne oraz wątpliwości, jak stosować niektóre przepisy.

Rząd na razie ma twarz pokerzysty. Minister sprawiedliwości zapewnia, że nie planuje przesunięcia wejścia w życie reformy. Pytanie jednak, czy z czasem nie ulegnie presji, i nie chodzi tu bynajmniej o prokuratorów czy sędziów, których głosy w debacie nad przyszłym prawem są notorycznie ignorowane. Chodzi raczej o presję polityczną, prostą kalkulację potencjalnych zysków i strat.

Jesienią odbędą się wybory do parlamentu, a pierwsze miesiące obowiązywania nowej procedury karnej przypadną na najbardziej gorący okres kampanii wyborczej.

Tak już jest, że początki każdej dużej reformy (a ta jest naprawdę przełomowa) ujawniają wszelkie niedoróbki, rafy czy niedoskonałości organizacyjne stosowania nowego prawa. To okres krytyczny, kiedy poddawane jest ono ocenie nie tylko tych, którzy muszą je stosować, ale również opinii publicznej. Wszyscy pamiętamy, jak pod pręgierzem znalazły się źle przygotowane sądy 24-godzinne. Jak idea „szybkiej sprawiedliwości" została zdruzgotana i dopisana do rachunku politycznych porażek aktualnie rządzących.

Okres wyborczy jest szczególny, wpadka może dać dodatkowy oręż opozycji i odstraszyć niektórych wyborców. Dlatego moim zdaniem w kwestii przesunięcia reformy nie padło jeszcze ostatnie zdanie. A czy należy ją przesuwać – mam poważny dylemat.

Z jednej strony, jeżeli rząd zdecyduje się na taki krok, będzie to niewątpliwie oznaka politycznego tchórzostwa i jaskrawy dowód na to, jak instrumentalnie traktowane jest prawo. Jeżeli reformę przez kilka lat przygotowywali poważni ludzie, były konsultacje, analizy, etapy legislacyjne, poprawki itp., był czas, aby wszystko przemyśleć, a nawet się wycofać. Tak się jednak nie stało. Pierwsza nowela procedury została uchwalona jesienią 2013 r. i było mnóstwo czasu na ewentualne korekty czy przygotowania organizacyjne. Skąd nagle wątpliwości za pięć dwunasta? To wszystko sprawia, że państwo zaczyna wyglądać mało poważnie.

Z drugiej jednak strony, gdy sięgam pamięcią do niedawnej historii pewnej reformy i jej losów – mam na myśli tzw. likwidację sądów – nie wiem, czy zwłoka nie byłaby lepsza. Zapraszam do lektury najnowszej „Rzeczy o Prawie".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA