fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Grzegorz Napieralski zostaje w SLD. Sąd go nie wyrzucił

Grzegorz Napieralski
Fotorzepa
Sąd Partyjny zdecydował o zawieszeniu byłego szefa partii w prawach członka ugrupowania oraz zakazie pełnienia funkcji przez trzy lata

Krajowy Sąd Partyjny SLD rozpatrzył sprawę zawieszonego Grzegorza Napieralskiego i podjął decyzję o zawieszeniu go w prawach członka partii oraz zakazie pełnienia funkcji partyjnych przez trzy lata. Pełnomocnik SLD w tej sprawie dr Wojciech Szewko wnioskował o karę wykluczenia z szeregów formacji.

Napieralskiemu przysługuje teraz prawo odwołania w ciągu 14 dni. Jak zapewniał w rozmowie z "Rzeczpospolitą" na pewno z niego skorzysta.

Byłemu liderowi zarzucono złamanie art. 5 statutu partii, który mówi o działalności na rzecz innego ugrupowania, przynależności do niego lub kandydowania z jego ramienia. W jaki sposób? Przez kwestionowanie zasadności istnienia SLD oraz nawoływanie do jego likwidacji i stworzenia nowej formacji.

Dowodami mają być wypowiedzi medialne Napieralskiego. „Jeśli się nic nie zmieni, to wybory parlamentarne mogą być poza naszym zasięgiem" – mówił w jednej z nich.

Sam Napieralski te zarzuty odpierał i twierdził, że jest niewinny. - Po tragicznych wynikach wyborów samorządowych, gdzie straciliśmy kilka tysięcy samorządowców, chciałem naprawiać partię, a nie ją niszczyć – mówił „Rzeczpospolitej". Zauważa, że wiele wypowiedzi włączonych do wniosku padło już po 9 stycznia, a więc po jego zawieszeniu. – Na jakiej więc podstawie mnie zawieszono? To tylko dowodzi, że wniosek o ukaranie został przygotowany później niż samo zawieszenie – podkreślał.

W trakcie posiedzenia sądu partyjnego Napieralski podtrzymał wszystkie swoje oskarżenia wobec Leszka Millera i jego najbliższego otoczenia. Zapowiedział także, że nie wycofa pozwu, który złożył w sądzie cywilnym, a którego treść poznaliśmy. Domaga się w nim, by sąd uznał uchwałę o jego zawieszenie za nieważną i nieistniejącą w obrocie prawnym. – Według mojej wiedzy sąd partyjny zbiera się niezgodnie ze statutem – zaznaczał były lider Sojuszu. Jak twierdził, krajowy sąd partyjny nie jest właściwym organem, który powinien rozstrzygać jego sprawę. - Odpowiedni byłby sąd wojewódzki - tłumaczy.

Jeśli sąd powszechny przyzna rację Napieralskiemu, sprawa jego zawieszenia i wykluczenia wróci do samego początku. - Wtedy cała procedura będzie musiała być powtórzona. Znów będą musieli go zawieszać i wyrzucać - zdradza nam bliski współpracownik byłego szefa Sojuszu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA