fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Walki na Bliskim Wschodzie niszczą zasoby wodne

Niemieckie organizacje humanitarne dostarczają wodę syryjskim uchodźcom w Libanie
AFP
Według Czerwonego Krzyża skutkiem wojen i chaosu w kilku państwach regionu jest niszczenie infrastruktury i pozbawianie milionów ludzi dostępu do wody pitnej

Według przedstawionego w Genewie raportu Międzynarodowego Czerwonego Krzyża konflikty zbrojne na Bliskim Wschodzie przyczyniają się do dramatycznego pogorszenia zaopatrzenia regionu w wodę. Dotyczy to w szczególny sposób Syrii, gdzie jedna z przyczyn wojny stała się długotrwała susza, która doprowadziła do ucieczki ludności z obszarów wiejskich, do przeludnienia miast i lokalnych konfliktów.

Co gorsza bojownicy wszystkich walczących stron celowo niszczą studnie, instalacje irygacyjne albo wodociągi. Przyczynia się to do szybkiego pogorszenia i tak już złej sytuacji w dziedzinie zaopatrzenia w wodę, kluczowej dla zaopatrzenia ludności i rozwoju rolnictwa na całym Bliskim Wschodzie.

Inne czynniki przyczyniające się do braku wody to szybko zwiększająca się populacja (licząca w roku 2007 6,5 mln mieszkańców Syria ma ich dzisiaj prawie 23 mln) przy jedynie nieznacznie zwiększonym dostępie do zasobów wody. Wreszcie powodem niedostatków są zmiany klimatyczne – od kilku lat w północnej Afryce i w zachodniej Azji notuje się wyraźne zmniejszenie ilości i intensywności opadów. Według raportu Czerwonego Krzyża wszystkie te czynniki łącznie doprowadziły region – a szczególnie Syrię i północny Irak „na krawędź zapaści".

Szczególnie ostro organizacja potępia świadome niszczenie infrastruktury (nie tylko wodnej, ale także np. sieci przesyłowych prądu). Bojownicy różnych zwalczających się organizacji w Syrii, w Iraku i w Strefie Gazy uważają pozbawianie przeciwnika wody i prądu jak za "broń taktyczną".

"W wyniku ciężkich walk, czy celowego sabotażu została zniszczona cała sieć wodociągów" – powiedział dyrektor Czerwonego Krzyża na Bliskim Wschodzie iw Afryce Północnej. Robert Mardin. W ten sposób dostępu do wody pitnej pozbawionych zostało kilka milionów ludzi, w większości niezaangażowanych w walki cywilów.

Mardin brak wody nazwał „tykającą bombą zegarową", która już doprowadza do nagłego upadku rolnictwa i głodu, a także zagraża wybuchem epidemii groźnych zwłaszcza dla dzieci. Widać to zwłaszcza w Syrii, gdzie produkcja ziarna spadła do mniej niż połowy wielkości sprzed wojny, ceny żywności gwałtownie podskoczyły a około jednej czwartej ludności zdana jest na pomoc humanitarną. Poważne braki dostaw wody odczuwają mieszkańcy Damaszku. Z powodu zniszczenia oczyszczalni w Damaszku i Aleppo coraz większy problem stanowią też ścieki.

Według raportu Czerwonego Krzyża największym problemem brak wody będzie w Jemenie, gdzie z powodu chaosu i walk nikt nie rozbudowuje instalacji. Tymczasem już ok. 2025 roku wyczerpane zostaną obecne źródła, z których zaopatrywana jest licząca 1,7 mln ludność stolicy kraju Sany.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA