Rzecz o prawie

Rynek usług prawniczych: Przyszłość w jaśniejszych kolorach

www.sxc.hu

Komentatorzy rynku usług prawnych zazwyczaj nie zapominają o studentach prawa. W większości ich publikacji dominuje czarnowidztwo i straszenie. Można to zamknąć w haśle: „Nie wybierajcie naszych zawodów, bo czeka was niechybna katastrofa!".

Piszący te słowa nie jest tu bez winy. Kilkakrotnie już pokusiłem się o artykuły czy felietony, w których wskazywałem, że rynek usług prawnych jest przesycony i aby na nim zaistnieć, trzeba prezentować doprawdy olimpijską formę.

Niektórzy z nas (tym razem to nie ja...) głoszą także, że poziom dzisiejszych studentów lub świeżo upieczonych absolwentów wydziałów prawa jest mizerny, że nie wiedzą, czego chcą, że brak im wiary we własne siły itd.

Z takimi uogólnieniami akurat fundamentalnie się nie zgadzam. Tu widać konflikt pokoleń, który w takich zawodach jak nasze jest chyba najwyraźniejszy. Dawny etos pracy, przyzwyczajenia czy model prowadzenia kancelarii nie znajdują bowiem uznania w oczach młodych ludzi. Oni chcą czegoś więcej, czegoś innego. Szukają swoich dróg do spełnienia marzeń i zaspokojenia aspiracji. A są one często rozbieżne z tymi, które były wzorcem dla starszych pokoleń. Obrazują to doskonale wyniki międzynarodowych badań socjologicznych przeprowadzonych wśród prawników.

Nie miejsce tu, by je przytaczać. Teoretyczne rozważania muszą kiedyś ustąpić osobistym i praktycznym refleksjom.

A tych, i to bardzo pozytywnych, nasunęło mi się wiele, gdy odwiedziłem Prawnicze Targi Pracy i Praktyki. W gmachu Biblioteki UW – mojej Alma Mater, w której progi zawsze wracam z radością – tysiące młodych ludzi szukało pracy, możliwości odbycia dobrej praktyki, ale przede wszystkim chciało znaleźć odpowiedzi na ważne pytania. Poszukiwało wiedzy o przyszłości, o perspektywach kariery.

Okręgowa Izba Radców Prawnych w Warszawie jak zwykle patronowała temu wydarzeniu. Pierwsze zdziwienie – było tam jak w mrowisku. Tłumy studentów i absolwentów (organizatorzy podają, że targi odwiedziło prawie 8 tys. osób). Rozmowy, wykłady, prelekcje.

Zdziwienie drugie – rozmowy. Tak, właśnie rozmowy i dyskusje. Te, które przeprowadziłem ze studentami, były nadspodziewanie dojrzałe. Zaskakiwali mnie dociekliwymi pytaniami. O jakość patronatu, możliwości, jakie daje aplikacja radcowska, wsparcie izby dla młodych radców prawnych i aplikantów, a nawet program szkoleń z prawa karnego. Żadnych infantylnych indagacji w stylu: ile średnio zarabia radca prawny (niby skąd ktoś miałby to wiedzieć?) lub czy toga jest droga (owszem – na początku wszystko jest drogie). Tylko konkrety, rozsądek. Widać było, że studenci naprawdę wiedzą, czego chcą. Aktywnie poszukują najlepszych rozwiązań, a intelektualnie są już przygotowani, aby przynajmniej spróbować swoich sił w zawodzie radcy prawnego. Widzę istotną zmianę w ich nastawieniu i poziomie wiedzy. To budujące. Sądzę, że z takimi ludźmi przyszłość bynajmniej nie rysuje się czarno, ale w zdecydowanie jaśniejszych kolorach.

Autor jest dziekanem Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL