fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Zamówienia publiczne: szybkie prace nad przetargową rewolucją

Fotorzepa, Marta Bogacz
Jest mało czasu na implementację dyrektyw, a przygotowany projekt ma wiele wad – wskazują eksperci.

Zakupy publiczne czekają duże zmiany. Za trzy lata ma nastąpić pełna elektronizacja przetargów, za rok oferty mają być oceniane na podstawie kryterium jakości ekonomicznej. Powstaje zupełnie nowa ustawa, do jej roboczej wersji dotarła „Rzeczpospolita". Prawo zamówień publicznych zastąpi ustawa o systemie zamówień publicznych, która wdroży do naszego porządku prawnego najnowsze unijne dyrektywy.

Anita Wichniak-Olczak, rzecznik prasowy Urzędu Zamówień Publicznych, podkreśla, że za wcześnie mówić o szczegółach.

– Planuje się, by do końca kwietnia projekt został przekazany do uzgodnień międzyresortowych – mówi.

Jego robocza wersja jest już poddawana wstępnym konsultacjom. Są w nim głównie normy, których wdrożenia wymaga od nas UE, m.in. przepis, zgodnie z którym zamawiający będzie wybierał ofertę najbardziej korzystną ekonomicznie. To pojęcie oznacza albo ofertę najtańszą, albo o najlepszej relacji jakości do ceny. Ma też nastąpić pełna elektronizacja zamówień od 2018 r. I zwiększy się nacisk na innowacje. Ustawa przewiduje też nowy tryb: partnerstwo innowacyjne. Wyłączona z reżimu ustawowego zostanie m.in. część usług prawnych.

Na wdrożenie unijnych dyrektyw mamy czas do kwietnia 2016 r., stąd pośpiech. Część ekspertów jest jednak krytyczna zarówno wobec samego projektu, jak i sposobu, w jaki jest tworzony.

– To ustawa o ogromnym znaczeniu dla państwa, chodzi o rynek wart 140 mld zł rocznie – mówi Tomasz Czajkowski, były prezes UZP. I dodaje, że tryb, w którym nie ma normalnych konsultacji, dyskusji środowiskowych, nie może prowadzić do stworzenia dobrego dokumentu. Jego zdaniem dobre przygotowanie ustawy nie może polegać na przepisaniu części dyrektywy.

– W projekcie jest wiele błędów, na które zwracano uwagę w obowiązujących przepisach. Wpisano np. przepisy o Krajowej Izbie Odwoławczej do działu dotyczącego prezesa UZP, co tylko pogłębi spór dotyczący pozycji KIO – mówi Czajkowski.

Projekt pozytywnie ocenia natomiast Elżbieta Gnatowska, ekspert Instytutu Allerhanda.

– Przede wszystkim realnie implementuje on dyrektywy unijne. Posługuje się też bardziej nowoczesnym językiem dotyczącym zamówień, zwracając uwagę, że są to publiczne zakupy. To daje nadzieję na bardziej rynkowy charakter zamówień. Niebagatelną rolę będzie też odgrywała elektronizacja zakupów. Podoba mi się systematyka. O szczegółach trzeba będzie jednak dyskutować, bo wymagają dopracowania – mówi Gnatowska. Jako wadę wskazuje, że w projekcie nie znalazło się rozważane wcześniej stworzenie sądu, który zajmowałby się wyłącznie zamówieniami. Te sprawy pozostaną w kompetencji sądów w całym kraju.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA