fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

BOR knebluje człowieka podczas wyborczego wiecu prezydenta

Fotorzepa, Dariusz Gorajski Dariusz Gorajski
Niczym nie można usprawiedliwić kneblowania człowieka wykrzykującego hasła polityczne, tym bardziej w związku z wyborczym wiecem. BOR czy inne służby chroniące polityków nie mogą zachowywać się jak cenzura.

W internecie huczy o incydencie podczas wizyty Bronisława Komorowskiego w Rzeszowie, który nagrali Dziennikarze Polskiego Radia Rzeszów. Pokazuje on szarpaninę borowców z nieznanym mężczyzną, który wykrzykiwał: - „oddajcie moje pieniądze", ale też jak jeden z funkcjonariuszy obezwładniających go jakby zaklejał mu usta taśmą. BOR wyjaśnia, że mężczyzna chciał wbiec na spotkanie z prezydentem a nie miał dokumentów ani akredytacji oraz nie chciał poddać się kontroli - dlatego go zatrzymano. Nie było mowy o zaklejaniu ust taśmą.

Filmik powinni sprawdzić specjaliści, co dokładnie kadr przedstawia. Niemniej, oceniając uprawnienia funkcjonariuszy, trzeba zauważyć, że w art. 13 i 14 ustawy o BOR nie ma czegoś takiego jak „kneblowanie". Jeżeli idzie o stosowanie środków przymusu bezpośredniego, to ustawa – prócz broni palnej – zezwala wyłącznie na stosowanie: siły fizycznej w postaci technik transportowych, obrony, ataku, obezwładnienia, kajdanek, siatki obezwładniającej, pałki służbowej, psa służbowego, pocisków niepenetracyjnych, niektórych chemicznych środków obezwładniających, paralizatora, kolczatki i samochodu służbowego. Do tego dochodzi jeszcze zatrzymanie osoby stwarzającej w sposób oczywisty bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego oraz dla mienia, a także osób w sposób rażący naruszających porządek publiczny.

Co o tym zdarzeniu, niewątpliwie bezprecedensowym w praktyce politycznej demokratycznej Polski, sądzą prawnicy?

- Kneblowaniu jest najbliższe do siły fizycznej, ale nie w zakresie technik transportowych, obrony, ataku, obezwładnienia – mówi adwokat Paweł Litwiński z Instytutu Allerhanda. - W mojej ocenie, uniemożliwienie wypowiedzi przez osobę, która nawet naruszałaby porządek publiczny, jest niedopuszczalne. Funkcjonariusz powinien zastosować siłę fizyczną i taką osobę wyprowadzić (wynieść) z pomieszczenia, jednakże bez jej kneblowania.

- Czym innym jest ochrona prezydenta, a czym innym zakrywanie ust, czy to taśmą, czy ręką - mówi z kolei adwokat Krzysztof Czyżewski. - Ochrona ma oczywiście prawo by nie wpuścić na salę osoby, która nie chciała się podporządkować pewnym rygorom bezpieczeństwa, nie ma natomiast prawa go kneblować, niezależnie w jakiej formie. To co należy oceniać w tej sprawie to proporcjonalność działań ochrony do zachowania człowieka – czy zatrzymali go ze względu na kreowane przez niego – choćby potencjalnie – zagrożenie, czy ze względu jednak na to, że zaczął wykrzykiwać nieprzyjazne hasła? Dobra których zagrożenie lub naruszenie mogło nastąpić to nietykalność cielesna i wolność wypowiedzi. Czy naruszenie było bezprawne? Należałoby dokładniej przeanalizować nagranie.

Odmiennie na incydent patrzy adwokat Jerzy Naumann: - Moim zdaniem to jest temat nie z zakresu wolności, lecz wyłącznie w aspekcie skuteczności działania służb powołanych do ochrony. Z założenia mają one działać prewencyjnie, a więc nie dopuszczać do zagrożeń, a nie reagować dopiero w ich trakcie lub po fakcie. Na wideo widać (i słychać), że incydent wywołał jegomość niezrównoważony psychicznie. Próba siłowego wtargnięcia, szarpanie się z ochroną, krzyki. Obezwładnianie osób tak się zachowujących jest nie tylko dozwolone, ale jest podstawowym zadaniem służby ochraniającej.

Niezależnie jak spojrzymy na to gdzie są granice ingerencji służb, incydent z BOR powinien być szybko i dogłębnie zbadany. Czy nie była to jednak ingerencja BOR w wolność wypowiedzi? Tego nie można w kraju demokratycznym tolerować.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA