fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Incydenty w kampanii Komorowskiego

PAP, Jacek Bednarczyk
Seria incydentów podczas spotkań prezydenta. Innym kandydatom to się nie zdarza.

Zdaniem dr. Jarosława Flisa, politologa z UJ, „w Polsce mamy do czynienia z teatralnymi atakami agresji". – Mają bardziej znaczenie symboliczne niż rzeczywiste – przekonuje.

Jak te incydenty przebiegają? W Kielcach w niedzielę po południu ostrzelano kulkami z farbą bronkobus, jeden z 16 autokarów, którymi sztabowcy prezydenta jeżdżą w kampanii wyborczej po Polsce. Strzały padły z busa, którym jechali zawodnicy paintballa.

Jeszcze w niedzielę policja zatrzymała pięciu mężczyzn, którzy jechali busem. Jeden z nich, 52-latek, przyznał się do strzelania, ale nie powiedział, dlaczego to robił. Był pijany.

– Przesłuchaliśmy trzech pasażerów jako świadków, a we wtorek przesłuchamy kierowcę i mężczyznę, który miał strzelać. Wstępnie sprawę kwalifikujemy jako stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym – mówi Karol Tokarski, rzecznik świętokrzyskiej policji.

13 marca prezydent brał udział w spotkaniu z władzami miasta i regionu oraz studentami na Uniwersytecie Rzeszowskim. Próbował się na nie dostać agresywnie zachowujący się mężczyzna w średnim wieku (m.in. rzucał inwektywy pod adresem Komorowskiego).

Z pierwszych relacji wynikało, że funkcjonariusze BOR zatrzymali go i brutalnie zakleili mu usta. – To nie byli nasi funkcjonariusze, lecz policja. Mężczyzna nie chciał poddać się kontroli pirotechnicznej ani wylegitymować, dlatego został wyprowadzony – mówi Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik BOR.

Paweł Międlar z podkarpackiej policji zapewnia, że funkcjonariusze nikogo nie kneblowali. – Nie chodzimy z taśmami na interwencję – tłumaczy. Na filmie, na którym uwieczniono zdarzenie, mężczyzna wygląda jednak na zakneblowanego (choć obraz jest niewyraźny). Policja chciała ukarać zatrzymanego mandatem, ten go nie przyjął. Sprawa trafi do sądu.

Z kolei 8 marca na wiecu prezydenta w Krakowie protestowała grupa działaczy Kongresu Nowej Prawicy. Jeden z mężczyzn miał z sobą krzesło i zaczął nim wymachiwać w kierunku Komorowskiego. Policjanci go obezwładnili.

– Usłyszał zarzuty znieważenia głowy państwa, usiłowania napaści na prezydenta oraz posługiwania się cudzymi danymi. Dwa protokoły podpisał bowiem nazwiskiem brata – mówi Bogusława Marcinkowska z krakowskiej prokuratury.

Dodaje, że mężczyzna był poszukiwany listem gończym, bo uciekł z zamkniętego zakładu, gdzie trafił za napaść na policjanta. Dlaczego miałby atakować prezydenta? – Twierdził, że nie miał takiego zamiaru – mówi prok. Marcinkowska.

– Protestowaliśmy na tym spotkaniu z prezydentem, ale to jest dozwolone – zauważa Lech Walicki, prezes małopolskiego regionu KNP. Zastrzega, że zna człowieka z krzesłem, ale nie jest on związany z jego partią.

Sztab Komorowskiego o incydenty i tak obwinia prawicę. – To jej zależy na niekorzystnym przekazie ze spotkań prezydenta z wyborcami. Przychodzą na nie tysiące ludzi i 99 proc., a może 99,5 proc., chce wyrazić w ten sposób poparcie dla pana prezydenta – mówi poseł PO Jakub Rutnicki ze sztabu głowy państwa.

Czy inni kandydaci też spotykają się z agresją? Posłanka PiS Beata Szydło, szefowa sztabu Andrzeja Dudy, zapewnia, że nie. – Andrzej dużo jeździ, jakieś okrzyki czy słowne zaczepki mogą się zdarzyć, ale ogólnie spotyka się z życzliwym przyjęciem – zapewnia.

Dodaje, że kandydat PiS nie korzysta z ochrony. Podobnie jest w przypadku Janusza Korwin-Mikkego. Poseł Przemysław Wipler z jego sztabu mówi, że ataków na kandydata nie było. – W niedzielę byliśmy w Katowicach na Intel Extreme Masters (mistrzostwa w grach komputerowych – red.) i tłum skandował „Korwin, Korwin" – opowiada Wipler.

Nie dziwi się atakom na prezydenta. – To pokazuje, że nie wszyscy go kochają. Można sparafrazować jego powiedzenie, że „jaki prezydent, taki zamach" – drwi Wipler (tak Komorowski jako marszałek Sejmu skomentował incydent podczas wizyty Lecha Kaczyńskiego w Gruzji w 2008 r.).

Z ochrony korzysta Magdalena Ogórek, kandydatka SLD. – To tylko jedna osoba – mówi Tomasz Kalita ze sztabu kandydatki. Dodaje, że są przygotowani na „różne sytuacje", ale nie ujawnia, czy Ogórek była obiektem fizycznej agresji.

Dlaczego tylko urzędujący prezydent wywołuje takie emocje? – Protesty organizuje się przeciwko rządzącym, a nie kandydatom – mówi Flis. – Na szczęście nie są to zamachy, jakie zdarzały się na Zachodzie, choćby na prezydenta USA Ronalda Reagana czy ministra finansów Niemiec Wolfganga Schäublego (po zamachu z 1990 r. jeździ na wózku – red.).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA