Historia

Rotmistrz Pilecki na listę lektur

„Raport” rtm. Witolda Pileckiego to jedna z najcenniejszych relacji o Holokauście. W Polsce jednak słabo znana
Wikipedia
Działacze społeczni i politycy przekonują MEN, że wspomnienia Pileckiego należy omawiać w szkołach.

„Razem z setką innych znalazłem się wreszcie przed łaźnią (...). Tu oddaliśmy wszystko do worków, do których przywiązano odpowiednie numery. Tu ostrzyżono nam włosy na głowie i ciele, skropiono trochę prawie zimną wodą. Tu wybito mi pierwsze dwa zęby za to, że numer ewidencyjny napisany na tabliczce niosłem w ręku, a nie w zębach, jak właśnie w tym dniu chciał tego łazienny (Bademeister). Dostałem w szczękę ciężkim drągiem".

Tak wyglądały pierwsze chwile pobytu w Auschwitz rotmistrza Witolda Pileckiego. Wspomnienia spisał w 1945 r. w „Raporcie Witolda" dla dowództwa AK.

Jest to najobszerniejsza z kilku relacji, jakie sporządził, i jedna z najcenniejszych w ogóle o Holocauście. Mimo to w Polsce raport jest mało znany, po raz pierwszy ukazał się w 2000 r. To wkrótce może się zmienić. Nacisk na wpisanie go na listę lektur szkolnych jest coraz większy.

Małe upowszechnienie wiedzy o „Raporcie Witolda" wynika z tego, że w PRL informacje o Pileckim były objęte cenzurą. W 1948 r. bowiem za działalność w antykomunistycznej organizacji NIE został zamordowany po procesie pokazowym.

Wcześniej walczył w wojnie polsko-bolszewickiej, kampanii wrześniowej i powstaniu warszawskim. Najbardziej znanym czynem Pileckiego był dobrowolny pobyt w obozie Auschwitz. Dał się schwytać w łapance, by zorganizować konspirację w obozie. Starał się zachęcić AK do wyzwolenia Auschwitz, z którego uciekł w kwietniu 1943 r.

– Biografia Pileckiego uosabia wszystko, co najszlachetniejsze w naszej tradycji – mówi Michał Tyrpa, prezes Fundacji Paradis Judaeorum. Od 2008 r. prowadzi ona akcję „Przypomnijmy o rotmistrzu".

– Naszymi celami są lobbing na rzecz superprodukcji filmowej o ochotniku do Auschwitz, ustanowienie rocznicy jego śmierci – 25 maja – Europejskim Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem oraz upowszechnienie „Raportu Witolda"– mówi Tyrpa.

Jego zdaniem „Raport" ma dużą wartość literacką, a w sprawie wpisania książki na listę lektur w Polsce i innych krajach UE występował już do Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej i trzykrotnie do Ministerstwa Edukacji. Z MEN dostał odpowiedź tylko raz. „Z przykrością informuję, że nie jest możliwe pozytywne rozpatrzenie Pana wniosku" – odpisał mu w 2009 r. Departament Programów Nauczania.

Mimo to 25 lutego wystąpił ponownie do MEN. Nieoczekiwanie w sukurs przyszli mu politycy. Pod internetowym apelem do MEN podpisali się: były wiceminister obrony Romuald Szeremietiew, eurodeputowani Bogdan Wenta z PO, Jadwiga Wiśniewska i Tomasz Poręba z PiS oraz poseł PiS Artur Górski. – „Raport Witolda" to historia, która uczy, czym są poświęcenie, patriotyzm i odwaga, czyli cechy, jakie powinni mieć Polacy, szczególnie w dobie niepewności o przyszłość – mówi Górski, który skierował w tej sprawie interpelację do MEN.

Co na to resort edukacji? Od pomysłu się dystansuje. Zdaniem rzeczniczki MEN Joanny Dębek „nie ma żadnych przeszkód, aby »Raport Witolda« był omawiany na zajęciach języka polskiego czy też historii". – Lista tzw. tekstów kultury, czyli lektur szkolnych, wskazuje wyłącznie niezbędne minimum. Nauczyciel może sam proponować uczniom lektury lub omawiać książki zaproponowane przez nich – tłumaczy.

Artur Górski uważa, że do popularyzacji książki konieczne jest wpisanie jej na listę lektur, choćby nieobowiązkowych: – Zajęcia są przeładowane, a nauczyciele rzadko sięgają po lektury spoza kanonu.

Michał Tyrpa dodaje, że swych starań nie porzuci. – Zachęcam do podpisywania się pod apelem „Przypomnijmy o rotmistrzu" na Facebooku. Pierwsze relacje rtm. Pileckiego trafiły do aliantów na rok przed masowymi transportami do komór gazowych – przypomina. – Upowszechnianie tej lektury to najlepsze antidotum na podłą insynuację „polskich obozów", która rozpanoszyła się w mediach.

Tu spoczną ofiary stalinowskiego terroru, www4.rp.pl/mauzoleumwykletych

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL