fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Andrzej Stankiewicz: Kaczyński ucieka od SKOK-ów

Grzegorz Bierecki zbudował w PiS swe lobby
Fotorzepa/Piotr Nowak
Lider PiS uznał, że to ostatni moment, by przeciąć związki między jego partią a kasami oskarżanymi o nieprawidłowości finansowe.

Twórca SKOK senator Grzegorz Bierecki został we wtorek nagle zawieszony w prawach członka Klubu Parlamentarnego PiS. Szef klubu Mariusz Błaszczak zażądał od niego wyjaśnień w związku z zarzutami Komisji Nadzoru Finansowego, że wyprowadził kilkadziesiąt milionów złotych z systemu SKOK do spółki, której jest właścicielem i prezesem.

Bierecki twierdzi, że zarzuty to kłamstwa, a atakujący go politycy PO na czele z premier Ewą Kopacz „prowadzą brudną kampanię wyborczą". Jednak ABW skierowała doniesienie KNF do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Pewne jest to, że dzięki SKOK Bierecki stał się bogatym człowiekiem. Wedle ostatniego oświadczenia majątkowego ma milionowe oszczędności w złotych i euro, setki tysięcy funtów i dziesiątki tysięcy dolarów, do tego intratne stanowiska i udziały w sieci spółek związanych ze SKOK.

Przez ostatnią dekadę PiS konsekwentnie bronił Biereckiego przed zarzutami o malwersacje. Co zatem się stało, że Kaczyński – bo to on zdecydował o zawieszeniu senatora – zmienił front?

Alarm miał przyjść w połowie minionego roku. Według naszych informacji politycy PiS ze ścisłego otoczenia Jarosława Kaczyńskiego zwrócili mu uwagę na oświadczenie pomorskiej posłanki Doroty Arciszewskiej-Milewczyk.

Jej mąż, biznesmen, zginął w wypadku w 2013 r. W zeszłym roku posłanka po raz pierwszy wpisała do oświadczenia majątkowego spadek po nim. W kierownictwie PiS uwagę miał zwrócić wart ponad 5 mln zł kredyt w SKOK. To miał być dowód, że część posłów ma związki ze SKOK, o których Kaczyński wcześniej nie wiedział – choćby przez wysokie kredyty na członków rodziny. Gdy pytamy o tę sprawę samą posłankę, przekonuje: – Odziedziczyłam ten kredyt po mężu. Jeśli czyjeś emocje budzi fakt, że to pieniądze ze SKOK, to raczej w Platformie. Zresztą odziedziczyłam także inne zobowiązania, w tym kredyt w banku PKO BP.

Jednak ta opowieść jest w PiS żywa i ma ilustrować rosnące w ostatnim czasie obawy Kaczyńskiego przed coraz większymi wpływami politycznymi SKOK. Przez lata dzięki pieniądzom Bierecki – choć formalnie nie jest nawet członkiem partii – zbudował w partii swe lobby. Nie tylko spora część parlamentarzystów PiS ma kredyty w SKOK, ale też w kasach pozatrudniani są często członkowie ich rodzin.

Problemem zaczęło być także i to, że SKOK finansują wiele przedsięwzięć adresowanych do elektoratu PiS, w tym prawicowe media, w których dzięki temu Bierecki ma szerokie wpływy.

W połowie 2013 r. Kaczyński ze zdumieniem dowiedział się z gazet, że fundacja Lux Veritatis zarządzająca telewizją Trwam została członkiem SKOK Stefczyka, której wieloletnim prezesem był Bierecki. Stefczyk wystawił fundacji promesę kredytową wartą 15 mln zł, która okazała się kluczowa w staraniach o miejsce na multipleksie, bo gwarantowała wiarygodność finansową telewizji o. Tadeusza Rydzyka. W ten sposób to, czego PiS nie dało ojcu dyrektorowi swymi zabiegami politycznymi, dostał dzięki pieniądzom senatora.

Stopniowy zwrot w relacjach Kaczyńskiego z Biereckim datuje się na przełom 2013 i 2014 r., kiedy do PiS zaczęły docierać informacje o fatalnej sytuacji finansowej SKOK pochodzące z audytów zaleconych przez Komisję Nadzoru Finansowego. Jeszcze przed wyborami samorządowymi na jesieni 2014 r. Kaczyński wbrew pomorskim strukturom PiS zgodził się, by na pierwszym miejscu listy do sejmiku znalazł się brat Biereckiego Jarosław. Wkrótce potem wyrzucił jednak z partii trzech młodych polityków – Adama Hofmana, Mariusza A. Kamińskiego i Adama Rogackiego. Pretekstem była słynna madrycka wyprawa, ale przewinie finansowej towarzyszyła nie mniej ważna polityczna – za bardzo zbliżyli się do Biereckiego, który w tym czasie zabiegał o nominację prezydencką partii.

Od tego momentu Kaczyński zaczął przecinać więzi między PiS a SKOK. Wtorkowa decyzja o zawieszeniu Biereckiego jest – z racji wieloletnich relacji między partią i kasami – wręcz przełomowa.

Ale także moment jest przełomowy. Platforma ma od dłuższego czasu gotowy projekt komisji śledczej w sprawie SKOK i szuka dla niego poparcia politycznego. Podczas zbliżającej się ostrej kampanii przed wyborami parlamentarnymi próba obsadzenia liderów PiS w roli współodpowiedzialnych za defraudacje w SKOK jest bardzo możliwa. Dlatego Kaczyński wyrzuca balast za burtę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA