fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

To właśnie seks w kinach

Kate Mulvany i Damon Herriman jako Evie i Dan w „To właonie seks”. Film od piątku w kinach
M2
„To właśnie seks” jest zabawną opowieścią o erotycznych fantazjach kilkorga mieszkańców przedmieścia Sydney.

Przez lata był to temat tabu. Niezależnie od systemów politycznych urzędy cenzorskie, czy to państwowe, czy religijne, starannie pilnowały, by seks nie pojawił się na ekranie. Stał się tożsamy z pornografią, w której nikt nie udawał, że chodzi o coś innego niż zarabianie na naturalnych ludzkich potrzebach, o których nie wszyscy mieli odwagę mówić nawet we własnej sypialni.

Pionierem w przełamywaniu obyczajowego tabu na forum kina artystycznego okazał się Woody Allen, realizując ponad cztery dekady temu komedię „Wszystko, co zawsze chcieliście wiedzieć o seksie, ale baliście się zapytać". Powstał absurdalny poradnik dotyczący seksu i miłości inteligentnie ośmieszający autentyczny poradnik autorstwa wziętego wówczas seksuologa Davida Reubena pod tym samym co film tytułem.

Cenzura oficjalna i społeczna z czasem złagodniała, ekranowe rozmowy o seksie, a i on sam, stały się codziennością. Czasem niestety zbyt łatwo skłaniając się ku kloacznej dosłowności. Tym większym zaskoczeniem jest niezwykle zabawna australijska komedia „To właśnie seks" zrealizowana według własnego scenariusza przez aktora Josha Lawsona (zagrał także postać Paula, którego erotycznym fetyszem są kobiece stopy).

Jej oryginalny tytuł „The Little Death" to poetyckie określenie orgazmu. Mimo nasuwających się skojarzeń nie jest to komedia erotyczna. Szukający w niej tego typu podniet mogą poczuć się rozczarowani.

Debiutujący w kinie reżyser spojrzał na sprawy seksu okiem życzliwego, aczkolwiek wnikliwego satyryka. Z niewymuszonym wdziękiem, bez śladów nieśmiałości czy skrępowania (wszystko bowiem, co o ludziach, jest dla ludzi) balansuje na granicy tzw. dobrego smaku, ale zawsze w porę powstrzymuje się przed jego przekroczeniem. A jego żarty czy fabularne meandry akcji są inteligentnie pomyślane i niebywale śmieszne. I nie jest to śmiech wymuszony prymitywnymi gagami – to piętrowo zbudowane sytuacje, stymulujące z kolejnym poziomem stopień rozbawienia widza.

Na film składa się pięć przeplatających się historii. Ich bohaterowie nie do końca zadowoleni są z dostępnych im doznań seksualnych i próbują na własną rękę, bądź za poradą seksuologa, dać upust skrywanym fantazjom. „Gdzie się podział stary, dobry seks" – wzdycha jeden z bohaterów. Dziewczyna Paula pragnie zostać zgwałcona, Dan i Evie, by osiągnąć erotyczną satysfakcję, muszą odgrywać obce im role. Roweena osiąga orgazm tylko na widok płaczącego męża, Phil może przytulić się do nienawidzącej go na jawie żony tylko wówczas, gdy uśpi ją tabletkami z Tajlandii.

Najzabawniejsza jest historia rozmowy migowej głuchoniemego mężczyzny z telefoniczną prostytutką za pośrednictwem nieśmiałej dziewczyny z Teletłumacza. A nitką scalającą poszczególne opowieści jest postać nowego sąsiada, który przedstawiając się zgodnie z prawem, informuje, że był skazany za przestępstwa seksualne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA