fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Pracodawcy wciąż na bakier z prawem - alarmuje PIP

www.sxc.hu
Państwowa Inspekcja Pracy pomogła wyegzekwować ponad 100 mln zł zaległych wynagrodzeń.

W 2014 r. inspektorzy pracy odnotowali znaczący spadek zaległości w wypłatach pensji, choć ta kwota wciąż jest ogromna.

Z porównania danych rok do roku wynika, że w 2014 r. kwota zaległości wykrytych w czasie kontroli wyniosła 171,4 mln zł. Tymczasem rok wcześniej zanotowano aż 196 mln zł, a dwa lata wcześniej – 230 mln zł.

– Wyniki kontroli świadczą o tendencji spadkowej, utrzymującej się już kilka lat. Trzeba jednak pamiętać, że nawet jedna niewypłacona na czas pensja może oznaczać dramat dla pracownika spowodowany niezapłaconymi na czas ratami kredytów i brakiem środków na utrzymanie rodziny – komentuje Danuta Rutkowska, rzecznik głównego inspektora pracy.

W zeszłym roku zmalała również liczba pracowników, którym nie wypłacano pensji – ze 106 tys. do 83,3 tys. ujawnionych przypadków.

Ubyło również firm, które zdecydowały się na kredytowanie swojej działalności kosztem pracowników. Inspektorzy natrafili bowiem na 2603 takie przypadki. Rok wcześniej było ich ponad 3 tys.

W wyniku interwencji inspektorów i wystawienia przez nich nakazów płatniczych, a także zwykłych ustnych poleceń, udało się im ściągnąć przeszło 102,5 mln zł zaległych wynagrodzeń. Nie jest to jednak jeszcze ostateczne wyliczenie, ponieważ ciągle napływają pieniądze za spóźnione w zeszłym roku pensje.

– Szybkość, z jaką wielu przedsiębiorców znajduje środki na wypłatę zaległych wynagrodzeń jeszcze w trakcie kontroli, tylko potwierdza, że mają środki na ten cel. Bezprawnie wstrzymują wypłaty, żeby w ten sposób zyskać gotówkę na inwestycje i bieżącą działalność – dowodzi Rutkowska.

W związku z naruszeniem przepisów o wypłacie pracownikom wynagrodzeń i innych należności związanych z zatrudnieniem inspektorzy nałożyli mandaty na 5,5 tys. osób odpowiedzialnych w tych podmiotach za wypłatę wynagrodzeń. Kolejne sprawy 1186 osób trafiły do sądu z wnioskiem o ukaranie grzywną do 30 tys. zł. Oznacza to, że po skazaniu prawomocnym wyrokiem szef działu kadr bądź wiceprezes spółki odpowiedzialny za sprawy pracownicze będzie musiał zapłacić grzywnę z własnej kieszeni.

W zeszłym roku inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy przeprowadzili ponad 90 tys. kontroli.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA