Polityka

Majątek pogrążył prezydenta Gdańska

Paweł Adamowicz
Fotorzepa, Robert Gardziński
Sześć zarzutów za podanie nieprawdy w oświadczeniach majątkowych usłyszał Paweł Adamowicz. Jednak prokuratura ma więcej wątpliwości co do wykazanego przez niego majątku.

Prezydent Gdańska przez trzy lata podawał nieprawdę w oświadczeniach majątkowych. Chodzi o posiadane zasoby pieniężne i nieruchomości – twierdzi Prokuratura Apelacyjna w Poznaniu, która po kontroli CBA bada majątek Pawła Adamowicza.

Zarzuty dotyczą podania nieprawdziwych danych w oświadczeniach z lat 2010–2012. Adamowicz usłyszał je w poniedziałek. Zarówno on, jak i śledczy nie mówią, o jakie nieruchomości i sumy chodzi.

– Śledztwo się toczy, z tych względów nie podajemy więcej szczegółów – mówi „Rzeczpospolitej" Hanna Grzeszczyk, szefowa wydziału V ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji poznańskiej apelacji.

Adamowicz na konferencji tłumaczył się niefrasobliwością. – Pomyliłem się, a później powieliłem błąd w paru kolejnych oświadczeniach, pomyłka była mechaniczna – przekonywał. Dodał, że gdy się zorientował, poprawił i podawał uzupełniony stan majątkowy.

Antoni Pawlak, jego rzecznik, zapewnia „Rzeczpospolitą", że prezydent w 2010 r. nie wpisał jednego mieszkania (według naszych ustaleń chodzi o ponad 50-metrowe lokum warte ok. pół miliona zł), które wynajmował i stąd zarzut prokuratury. – To był rok wyborczy, więc składał dwa oświadczenia i korektę, łatwo się pomylić – twierdzi Pawlak.

Z naszych informacji wynika, że zarzuty wobec prezydenta są poważne. – Raz nie zostało wpisane jedno z mieszkań, w innym przypadku drugie, a w kolejnym oświadczeniu nie zostały uwzględnione oba te lokale – twierdzi nasz rozmówca zorientowany w ustaleniach śledztwa. – Zarzuty stawia się nie za błędy, ale za umyślne działanie.

W 2010 r. Adamowicz wykazał posiadanie pięciu mieszkań, w 2011 r. miał ich już siedem plus dwie działki budowlane. W 2011 r. prezydent złożył jednak dwa oświadczenia majątkowe i korektę. W 2014 r. złożył aż trzy różniące się od siebie oświadczenia. W ostatnim dokumencie z 2014 r. wykazał, że ma już tylko dwa mieszkania. Każdego roku dołączał korektę, w której wskazywał, co zapomniał wpisać do rocznego oświadczenia.

Paweł Adamowicz to po Sławomirze Nowaku (poseł PO skazany za niewpisanie zegarka) kolejny prominentny polityk PO, który wpadł w tarapaty przez nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych. Czy śledczy teraz wnikliwiej i rzetelniej rozliczają polityków z tego, co wpisali?

– To głównie wynik pracy CBA, które sprawdza sukcesywnie oświadczenia majątkowe wybranych grup funkcjonariuszy publicznych – ocenia Grażyna Kopińska, ekspert z Fundacji Batorego. Zauważa, że przez lata urzędnicy i politycy nie przykładali dużej wagi do tego, co w oświadczeniach podawali. – Wpisywali z grubsza kredyty i oszczędności, a poseł Palikot zapomniał wpisać samolot, i uszło mu to na sucho. Teraz politykom trudniej zrzucić wszystko na karb pomyłki – uważa.

Paweł Adamowicz zawiesił swoje członkostwo w PO. Nie zamierza zrezygnować z funkcji prezydenta Gdańska.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL