fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

SUV i długo nic

Porsche Macan trafił na rynek w ubiegłym roku i bez trudu znalazł już 45 tysięcy chętnych.
Bloomberg
Najpiękniejsze auto targów w Genewie? Z pewnością jest ich kilka, m.in. Mazda CX3, Kia Sportspace, no i naturalnie Infiniti QX30. Na razie tylko auto koncepcyjne.

Do tego trzeba dopisać, niezmiennie, Volvo XC90 i Fiat 500 x. Do tej ligi z pewnością jeszcze kwalifikuje się Renault Kadjar - francuski brat Nissana Qashqaia, czyli większy brat Captura, oraz najnowszy model Hyundaia Tucson. A Nissan Sway? Na razie model koncepcyjny, ale to będzie piękne auto kompaktowe.

Co to oznacza? Ano, że SUV-y w Europie, duże i mniejsze, trzymają się mocno. Podczas trwających właśnie w Genewie targów mówi się o nich u Rolls Royce'a, który na razie podał, że planuje takie auto, ale i u chińskiego Qorosa, który jakimś cudem wcisnął swoje stoisko między Maserati i RR i zupełnie nie ma kompleksów. A co mają wspólnego ze sobą Bentley, Jaguar i właśnie RR? Odpowiedź jest jedna i wcale nie brzmi: to wszystko brytyjskie marki. Chodzi o to, że albo już mają swoje SUV-y, albo będą je miały w najbliższej przyszłości. Bo skoro Roll Royce poinformował, że rozważa produkcję tego auta, to znaczy, że przygotowania są już mocno zaawansowane.

- Cała sztuka polega na tym, że trzeba wymyślić taki model auta, które konsumenci będą chcieli szybko kupować. Wtedy zarabia się na marży - tłumaczył dziennikarzom Hakan Samuelson, prezes Volvo Cars. - A jak widać rynek w tej chwili uznał, że SUVy są autami atrakcyjnymi - dodał.

Jego zdaniem wcale nie chodzi o to, że takie auta lepiej trzymają się drogi, czy są sprawniejsze na śniegu.

- Nie, po prostu SUV jest dzisiaj najpopularniejszy - mówi.

Tak, jak jeszcze niedawno podobały się dostojne limuzyny, jak Ford Mondeo czy Volkswagen Passat, który zresztą został wybrany Autem Roku w Europie. Według firmy analitycznej rynku motoryzacyjnego IHS Automotive takie modele 10 lat temu miały 11 proc rynku. Dzisiaj tylko 5 proc. W tym samym czasie udział SUVów, które 10 lat temu uważane były za ekscentryczny wybryk, zwiększył się z 5 do 23 proc. Wystarczy spojrzeć na popularność modeli z serii x BMW. Zdaniem IHS nic nie wskazuje, aby ta tendencja miała się odmienić i 30 procentowy udział jest jak najbardziej prawdopodobny.

Infiniti QX30, który ma się znaleźć na rynku szybko po Q30, zwiększy z pewnością popularność tej marki, dla której Polska jest 4. rynkiem w Europie. Największy to oczywiście Niemcy. Jest wyższy od „starszego brata", siedzi się w nim wyżej, lepiej widać drogę.

- Nie mogę się doczekać tego auta - mówił „Rzeczpospolitej" w Genewie prezes Infiniti Roland Krueger.

- Dobrze, że Infiniti zdecydował się na to auto, to pokazuje, że rzeczywiście mają ofertę dla młodych maniaków motoryzacji i pewnie ich żon - uważa Tim Urquart, analityk IHS.

- Dzisiaj jest tak, że nie można być poważnym producentem aut i nie mieć własnego SUV-a - dodaje. I nie ukrywa, że jest to dla nich prawdziwa kopalnia pieniędzy, bo najczęściej płyta podłogowa jest identyczna, co w innym popularnym modelu. Np Opel Mokka korzysta z tej samej, co Adam.

- Parę zmian i maszynka do pieniędzy sama się kręci - mówił Urquart w Genewie.

A luksusowy SUV Porsche Macan? Dopiero w ubiegłym roku został wprowadzony na rynek i bez trudu sprzedano 45 tysięcy. Bernhard Maier, wiceprezes Porsche nie ukrywa, że liczy w przypadku tego auta, na popularność podobną do Cayenne, gdzie sprzedaż wzrosła z 96 tys. w 2010 roku do ponad 190 tys. w 2014. Przy tym, podobnie jak to było w przypadku Cayenne co trzeci kupujący Macana, nigdy w przeszłości nie był właścicielem auta tej marki.

Nowymi modelami konkurencji nie jest zaniepokojona reszta producentów. Oczywiście pod warunkiem, że ma własnego SUV-a.

- Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy miałbym wprowadzać nowe modele tylko po to, by kanibalizować sprzedaż tych, które i tak są popularne - mówił Ian Robertson, wiceprezes BMW.

Czy atrakcyjność SUV będzie nadal rosła w tak szybkim tempie, jak jest to obecnie? Statystyki i analitycy mówią, że tak. Jakiś czas jeszcze z pewnością, ale z drugiej strony wiadomo, że nie są to auta bardzo ekonomiczne. Emisja CO2 jest wyższa i twarde zasady unijne będą karały posiadaczy takich samochodów. Ale i z tym można coś zrobić. "Szepczące diesle" Opla, który wyprodukował silnik wysokoprężny spełniający wymogi Euro6 pokazuje, że jest wyjście z tej sytuacji.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA