Świat

Sudety nie wrócą do Niemiec

fot. myahya
Flickr
Stowarzyszenie wysiedlonych rezygnuje z roszczeń do terenów znajdujących się dziś w Czechach oraz rekompensat za ich utratę. To przełom.

Debata na temat zmiany statusu największego (200 tys. członków) ziomkostwa w Niemczech trwała od dawna.

– Zacząłem przekonywać do rezygnacji z roszczeń w 2003 r. Polemika powtarzała się na każdym naszym dorocznym zjeździe. W końcu się udało – mówi „Rz" Bernd Posselt, prezes ziomkostwa Niemców sudeckich, a jednocześnie polityk odpowiedzialny za stosunki z Europą Środkowo-Wschodnią w bawarskiej CSU. (W Niemczech jest 20 ziomkostw, każde jednoczy wysiedlonych z innego terytorium, tworzą Związek Wypędzonych).

Ze statusu ziomkostwa Niemców sudeckich wykreślono postulat „odzyskania ojczyzny" („Wiedergewinnung der Hei- mat") i rekompensaty za majątek pozostawiony w Czechach. W praktyce oznacza to ostateczne pogodzenie się z obecnymi granicami oraz przejęciem przez władze w Pradze majątku Niemców sudeckich po 1945 r.

– Do takiej zmiany musieliśmy przekonać większość członków prezydium naszej organizacji. Wszyscy młodzi poza jednym byli za. Gorzej było ze starszym pokoleniem, ale i tu większość zgodziła się w końcu na porzucenie dotychczasowych zapisów – mówi Posselt.

Zmiany idą jednak jeszcze dalej. Członkowie organizacji uznają bowiem „swoją część odpowiedzialności za morderstwo sudeckich Niemców i Czechów, którzy byli przeciwni nazistom, jak również za Holokaust na terenie Czech, Moraw i Śląska".

– Żyjemy w zjednoczonej Europie, chcemy zbudować pełne zaufanie z Czechami, a jak mówił prezydent Vaclav Klaus, jest to możliwe tylko na podstawie prawdy – przekonuje szef ziomkostwa.

To jednak niejedyny powód radykalnej zmiany w statusie organizacji. Jak przyznaje Posselt, innym jest uznanie realiów geopolitycznych 70 lat po zakończeniu wojny: zmiana czesko-niemieckiej granicy jest nierealna, podobnie jak zwrot dawnych majątków. Członkom organizacji zależy zaś na dobrych stosunkach z Pragą.

– Większość z nas mieszka w Bawarii, Saksonii, blisko Czech. Odwiedzamy tereny naszych przodków bardzo często, ja tam jestem właściwie co tydzień. Z Czechami dzielimy wspólną historię, podobnie jak oni byliśmy jednym z 12 narodów tworzących monarchię habsburską – tłumaczy Bernd Posselt.

Kiedy po I wojnie światowej rozpadło się cesarstwo austro-węgierskie, w granicach nowo utworzonej Czechosłowacji znalazło się około 3 mln Niemców. We wrześniu 1938 r. rządy Wielkiej Brytanii i Francji zgodziły się na włączenie Sudetów do Rzeszy w płonnej nadziei na zaspokojenie roszczeń Hitlera. Na konferencji w Poczdamie alianci zdecydowali o wysiedleniu Niemców z tych terenów, podobnie jak z powojennej Polski. W 1950 r. na terenie Czechosłowacji mieszkało już tylko 160 tys. Niemców.

Problem rekompensaty za tereny utracone na terenie Sudetów do tej pory zatruwał relacje Pragi i Berlina. Czy to się teraz zmieni?

– To był jeden z warunków poprawy naszych stosunków – przyznał szef czeskiej dyplomacji Lubomir Zaoralek.

Wśród organizacji wysiedlonych to właśnie ziomkostwo Niemców sudeckich była najbardziej radykalne. Zmiana jego stanowiska powinna więc mieć wpływ na stanowisko ziomkostw, do których należą wysiedleni z dzisiejszej Polski i ich potomkowie.

– Zachowaliśmy coś z mentalności dawnej Austrii: oficjalnie nasze stanowisko było radykalne, ale w praktyce od dawna przyjęliśmy łagodną postawę – przekonuje Bernd Posselt. Jego zdaniem wobec rosnącego zagrożenia ze strony Rosji kraje Europy Zachodniej muszą zwierać szyki i przełamywać dawne uprzedzenia.

– Głównym wyzwaniem musi być teraz dla nas Ukraina – mówi polityk CSU.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL